Reklama

The Voice Of Poland

Reklama

"Zasady są bezlitosne". Kogo Lanberry musiała wyrzucić z "The Voice of Poland"?

W "The Voice of Poland" zakończył się etap bitew. Ostatni odcinek, podczas którego mogliśmy obserwować muzyczne duety uczestników przyniósł sporo emocji. Do nokautów przeszli m.in.: Norbert Wronka, Martin Rybczyński oraz Łukasz Drapała. Co jeszcze działo się w show TVP?

W "The Voice of Poland" zakończył się etap bitew. Ostatni odcinek, podczas którego mogliśmy obserwować muzyczne duety uczestników przyniósł sporo emocji. Do nokautów przeszli m.in.: Norbert Wronka, Martin Rybczyński oraz Łukasz Drapała. Co jeszcze działo się w show TVP?
Lanberry musiała podjąć trudną decyzję w "The Voice of Poland" /Jan Bogacz/TVP /East News

W "The Voice of Poland" po trzech tygodniach widzowie zobaczyli ostatnie bitwy. Na scenie aspirujący wokaliści i wokalistki zmierzyli się ze sobą w duetach. Decyzją trenerów niektórzy musieli pożegnać się z programem, by inni mogli dalej walczyć o spełnienie muzycznych marzeń. 

W trakcie drugiego etapu show TVP trenerzy ponownie mieli nieograniczoną liczbę kradzieży uczestników z drużyn kolegów i koleżanek zasiadających w obrotowych fotelach. Jednak do nokautu mogli zabrać tylko po jednym skradzionym podopiecznym.

Zofia Kurowska walczy dalej. Antonia Krótki skrytykowana po bitwie

Pierwszą duet wieczoru, który zobaczyli widzowie, stworzyły uczestniczki z drużyny Justyny Steczkowskiej - Zofia Kurowska i Antonina Krótki. Trenerka wybrała dla nich przebój Darii Zawiałow i sanah - "Eldorado". 

Reklama

"Czekałem na jakieś fajerwerki. To było troszkę liniowe, ale bardzo precyzyjne i kobiece" - mówił Baron. "Cieszę się, że zaśpiewałyście własnymi głosami" - dodał Tomson.

Steczkowska również chwaliła uczestniczki, jednak przyznała, że nie wszystko było idealne. "Tego ruchu mi zabrakło. To było za sztywne" - punktowała. Do dalszego etapu trenerka zabrała Zofię Kurowska. "Antosiu, masz piękny głos, ale nie uciekaj od siebie. Na scenie prawie w ogóle cię nie ma" - argumentowała swój wybór gwiazda.

Wzruszający duet Norberta Wronki i Evgena Pelteka zakończony kradzieżą

W drużynie Lanberry pierwszy duet odcinka stworzyli Norbert Wronka oraz Evgen Peltek. Trenerka wybrała dla nich piosenkę Toma Odella "Another Love".

"Kurczę, dwóch chłopów, a tak delikatnie i pięknie i z takim przyłożeniem. Brawo" - stwierdził Tomson. "Podobał mi się występ bardzo. To była męska wrażliwość pełna czaru" - komentowała Steczkowska.

"Wzruszyłam się i to bardzo głęboko. Widziałam, ile pracy wykonaliście od początku" - mówiła Lanberry i komplementowała obu wokalistów. "To najtrudniejszy wybór dotąd w tym programie. Dzisiaj wybieram Norberta"- zdecydowała.  Po Evgena zgłosili się natomiast Tomson z Baronem oraz Marek Piekarczyk.

Ostatecznie Żenia postawił na współpracę z członkami Afromental, ale pod warunkiem, że wokaliści wystąpią z nim na ulicy. Po kradzieży z programem pożegnała się Isobelle Bundy, będąca na gorącym krześle w składzie trenerów.

Aelin zwycięska w bitwie z Darią Walieriańczyk

W drużynie Tomsona i Barona Aelin (Tetiana Diaczenko) zmierzyła się w trzeciej bitwie z Darią Waleriańczyk. Obie wokalistki do wykonania otrzymały przebój Neneh Cherry "Woman". Na próbach problemy miała Polka, która została przytłoczona przez swoją rywalkę.

Jednak już podczas występu obie wokalistki zaprezentowały się równie dobrze. "Wiecie, co wam powiem?" - zaczęła Lanberry i wcisnęła przycisk kradzieży. "Obie wiemy, że mają we mnie fankę."Miałem ciarki" - mówił Piekarczyk.

"Możemy wam kadzić i komplementować, ale najważniejsze jest to, co zrobiła Lanberry. Jesteście zawodowe" - mówił Baron z Tomsonem i do dalszego etapu zabrali Aelin. Po decyzji o Darię walczył jeszcze Marek Piekarczyk, jednak uczestniczka postawiła na dalszą pracę z trenerką. Przygodę z show zakończył więc Andrzej Stankiewcz.

"Siedziałem od pierwszej bitwy i moja kadencja się skończyła. Takiemu człowiekowi nie szkoda udostępnić krzesła" - stwierdził.

Nobesuthu Lisa Khumalo i Hanna Hadomicz śpiewają o rewolucji. Piekarczyk spiera się ze Steczkowską

Serię bitew zakończył występ u Marka Piekarczyka. Nobesuthu Lisa Khumalo stworzyła duet z Hanną Hadomicz. Trener wybrał dla nich numer Tracy Chapman "Talkin' Bout a Revolution". Na próbach Piekarczyk nie krył niezadowolenia, gdyż uczestniczki nie potrafiły nauczyć się tekstu. Potem jednak wypadły dużo lepiej.

"To potężna piosenka, a wy zaśpiewałyście ją bardzo dobrze" - komentowała Lanberry. "Jesteście obie niezwykle piękne i tak różne, co mi się bardzo podobało, ale w tym utworze było tyle miejsca, aby pokazać coś więcej" - tłumaczyła Steczkowska. "Trzymacie temperatury piosenki. Każdego występu. To musi być coś"  - dodała.

Uczestniczek bronił jednak Piekarczyk i starł się ze Steczkowską, twierdząc, że wokalistki wcale nie musiały na siłę podkręcać wspomnianego przeboju. "To jest piosenka o bezradności, a one i tak dołożyły tu kolorytu" - stwierdził. Do dalszego etapu zabrał Nobesuthu Lisa Khumalo.

Mateusz Stankiewicz żegna się z programem i nie kryje zaskoczenia

Po przerwie pierwszą bitwę, jaką zobaczyli widzowie, stoczyli ze sobą przedstawiciele drużyny Justyny Steczkowskiej - Mateusz Stankiewicz i Magda Nawojska. Trenerka postanowiła, że duet wykona przebój Andrzeja Zauchy "Byłaś serca biciem".

"Mam dużo szacunku do twoich możliwości Magda, ale tyle zabiegów, ile zastosowałaś w tym utworze wystarczyłoby na 2 godziny koncertu" - stwierdził Baron. "Za dużo przypraw w zupie" - uznał Marek Piekarczyk. Podobnego zdania był też Tomson.

"Mateusz, ty masz ten aksamit i jedwab w swoim głosie. Magda, wytoczenie przez ciebie najcięższego arsenału wcale mnie nie drażniło" - dodała Lanberry.

"Być może Madzia chciała za dużo sprzedać za jednym razem, ale nie sądzę, by to było źle" - mówiła Steczkowska i do dalszego etapu zabrała Magdę Nawojską. "Trochę jestem zaskoczony werdyktem, bo myślałem, że pójdzie to w drugą stronę, ale może uda się za rok" - stwierdził nieco zdziwiony wynikiem Stankiewicz.

Męski duet zachwycił trenerów

Marek Piekarczyk w ostatniej bitwie w swojej ekipie zestawił Daniela Najbora i Michała Ciężadlika i dał im do zaśpiewania utwór "Party" Oddziału Zamkniętego. "Imprezka ma być i macie być razem na tej imprezie. Ja w waszym wieku dawałem czadu strasznie. I nadal żyję" - podsumował próby Piekarczyk.

"Wparowaliście jak młode byczki na arenę. Bałem się, że nie pokażecie tej energii. Brakowało mi waszego uśmiechu, a możecie chcieliście poszpanować, że jesteście poważniejsi. Każdy z was pokazał też trochę odrębności" - komentował ich trener.

Ostatecznie - mimo pozytywnych opinii reszty składu trenerskiego dotyczących Daniela - Piekarczyk postawił na Michała Ciężadlika.

"Zahipnotyzowali" Lanberry

Bitwy w zespole Tomsona i Barona zamknęli Martin Rybczyński i Bogdan Świerczek. Trenerzy zdecydowali, że wykonają przebój "To Be With You" Mr. Big. Podczas prób członkowie Afromental musieli mocno naprowadzać swoich podopiecznych, aby ci za mocno nie odeszli od oryginału.

"Pojedynek gigantów. Ja byłam zahipnotyzowana" - stwierdziła Lanberry. Marek i Justyna zdecydowali się natomiast wcisnąć przyciski kradzieży.  Tomson i Baron uznali, że pracować z nim dalej będzie Martin. Bogdan znalazł się ostatecznie w ekipie Piekarczyka, a z programem pożegnał się siedzący na gorącym krześle Rafał Talarczyk.

Bezlitosne zasady "The Voice of Poland". Magda Górecka odpadła z programu

Ostatni duet etapu bitew stworzyli w drużynie Lanberry Łukasz Drapała i Magda Górecka. Trenerka wybrała dla nich "List" zespołu Hey. "Zaczarujcie nas" - rzuciła przed występem do swoich podopiecznych i tak też się stało.

"Jestem pod wielkim wrażeniem, śpiewacie doskonale"- mówił Baron.  "Łukasz, jesteś zawodowcem absolutnym, Magda nie ustępowałaś mu ani trochę" - komentowała Justyna Steczkowska.

"Jesteście wspaniali. Każda wskazówka została wzięta pod uwagę. Aż mi głowa pęka, że muszę coś zdecydować. Zasady tego programu są bezlitosne" - mówiła zrezygnowana Lanberry, która zabrała do dalszego etapu Łukasza Drapałę. Magda Górecka odpadła z programu, bo żaden z trenerów nie zdecydował się na kradzież.

"Bardzo mi szkoda, że Magdy nie ma. Co z tego, że teraz jest mi dobrze, skoro tam podzieliłem swoje serca na pół" - komentował Drapała. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy