Reklama

The Voice Of Poland

"The Voice of Poland": Szpaku, mój rumaku i łzy Patrycji Markowskiej. Dominika Kuręda we łzach

Zobaczcie, co wydarzyło się w sobotnim (29 września) odcinku "The Voice of Poland". Kto tym razem zachwycił jurorów?

Dominika Kuręda w "The Voice of Poland"

Przypomnijmy, że uczestników "The Voice of Poland" oceniają Patrycja Markowska, Piotr Cugowski, Michał Szpak i Grzegorz Hyży.

Reklama

Tym razem zobaczyliśmy przesłuchania w ciemno z uczestnikami ze Świętokrzyskiego i Dolnego Śląska.

Siódmy odcinek rozpoczął się od występu 18-letniej Uli Laudańskiej. Młoda wokalistka przyznała, że od zawsze marzyła, by zaśpiewać w programie TVP. Jej wykonanie piosenki "Ale jestem" Anny Marii Jopek przekonało tylko Piotra Cugowskiego.

"Odwróciłem się, bo to była po polsku piosenka. Niebanalna, bardzo trudna i zrobiłaś to w naprawdę bardzo dobry sposób" - tłumaczył juror.

Kolejnym młodym uczestnikiem był 17-letni Karol Wasilewski, który zaśpiewał przebój "Stay" Rihanny i Mikky Ekko. Swoje fotele odwrócili wszyscy trenerzy.

"Karol, pięknie ci brzmią te dolne rejestry. Z lekkim matem, ale bardzo pewnie. Bardzo dobrze to brzmiało, światowo" - chwalił Patrycja Markowska.

"Fantastyczne było to, że to pokazałeś nam swoją interpretację tego numeru, a to nie jest takie proste. Pokazałeś kawałek swojej osobowości" - dodał Michał Szpak.

"Mnie się bardzo podobało, że ty płynąłeś. Nie było presji, zbędnego ciśnienia. To było piękne, subtelne, delikatne. Przez chwilę myślałem, że to śpiewa kobieta. Dzięki temu twój głos jest unikatowy" - czarował Grzegorz Hyży.

Wasilewski nie miał wątpliwości: "Szpaku mój rumaku, wybieram ciebie!".

Kamila Kamocka, aktorka teatru "Trzcina", wykonała piosenkę "Wrecking Ball" Miley Cyrus, w ostatniej chwili przekonując do siebie Michała Szpaka i Grzegorza Hyżego. Trenerzy porównywali uczestniczkę do m.in. Mariah Carey i Edyty Górniak. Sama Kamila wymieniała AdeleBeyonce.

"Jak śpiewasz, to słychać, że inspirujesz się wielkimi głosami kobiecymi" - skomentował Szpak.

"Myślę, że takie postacie w tym programie są bardzo potrzebne, ja troszeczkę szukam innych, ale super, że się chłopcy odwrócili" - wtrąciła Markowska.

"Cieszę się, że zdecydowałaś się wykonać tę piosenkę tylko przy akompaniamencie pianina, bo uwydatniło to twoje walory wokalne. Ukazało też twoje podejście do tej piosenki" - mówił Hyży, do którego trafiła właśnie Kamila.

31-letni obecnie Michał Steciak miał niegdyś rockowy zespół i włosy do pasa, ale w programie zaśpiewał "Time to Say Goodbye" swojego idola, włoskiego tenora Andrei Bocelliego. Sporym zaskoczeniem był fakt, że swój fotel jako pierwszy obrócił Piotr Cugowski, kojarzony przede wszystkim ze sceną rockową (zespół Bracia, rodzinny projekt Cugowscy). Chwilę później w jego ślady podążył Michał Szpak.

Michał Steciak na co dzień pracuje jako nauczyciel muzyki w szkole podstawowej, żłobkach i przedszkolach oraz ze scholą parafialną. Prowadzi również dogoterapię, razem z psem labradorem o imieniu Rico.

"To są wyjątkowe momenty, dla których warto tutaj siedzieć. To ogromna przyjemność, duży głos, duża świadomość intonacji i prowadzenia barwy szczególnie w tych wyższych partiach" - chwalił Piotr.

Michał Szpak zapraszał uczestnika do siebie: "To było naprawdę fantastyczne móc usłyszeć coś takiego tym studiu. Wyszedłeś z czymś, co jest bardzo bliskie mojemu sercu, ponieważ moja siostra jest śpiewaczką operową. Ja z tą muzyką obcuję na co dzień".

Jego imiennik postawił jednak na Piotra Cugowskiego.

17-letnia Aleksandra Smerechańska urodziła się w Brześciu na Białorusi, a jej rodzina przeniosła się do Polski, kiedy Ola miała 4 lata. Talent do śpiewania odkryła w niej mama, która jako pierwsza słuchała jej domowych występów i zapisała ją na lekcje śpiewu. Uczestniczka ma na swoim koncie sukcesy w wielu konkursach wokalnych, w których startowała już jako dziecko.

Posłuchaj "Alone" w serwisie Teksciory.pl!

Swoje fotele kolejno odwracali Michał Szpak, Piotr Cugowski, Patrycja Markowska i Grzegorz Hyży. Na koniec cała męska część jury na stojąco oklaskiwała nastolatkę (dołączyła do nich też Markowska), a jej najbliżsi i przyjaciele za kulisami nie mogli ukryć łez wzruszenia.

"Nieprawdopodobne jest to, jak poprowadziłaś tę piosenkę. Bardzo dojrzałe. Nie jest proste utrzymać interpretację do samego końca. Miałaś plan na ten utwór i wykonałaś go w 100 procentach" - chwalił Cugowski.

"To było tak, jakby wpadła do studia asteroida i zrobiła wielki wybuch w najbardziej subtelny sposób i zaatakowała nasze serca. Tyle emocji!" - zachwycał się Michał.

"Jesteś wspaniała, myślę sobie, że kiedyś sama będziesz na tym fotelu siedzieć" - nie miała wątpliwości Patrycja Markowska, do której ostatecznie trafiła utalentowana nastolatka.

Niesamowity aplauz od widowni zebrał pamiętany z siódmej edycji Sebastian Wojtczak. Reakcja publiczności wywołała sporą konsternację wśród jurorów. Śpiewający fryzjer ubrany w świecącą cekinową marynarkę wykonał "Everybody Needs Somebody" z filmu "Blues Brothers". Jako jedyny swój fotel odwrócił Piotr Cugowski.

"Wow, ale błyszczysz!" - skomentował Hyży. "Co nie dośpiewam to dowyglądam" - odpowiedział uczestnik, wprawiając w zakłopotanie Michała Szpaka słowami "ja się dziwię, że ty nie błyszczysz. Powinieneś!". Już po jego zejściu ze sceny Szpak stwierdził, że musi się przebrać. Na swój fotel wrócił w stroju... kalmara. "Nie wiem, czemu przebrał się za plemnika" - kpił Cugowski ze swojego kolegi.

Urodzona jako pierwsza Polka w 2000 r. Alicja Śmielak zaśpiewała przebój "Roar" Katy Perry. Mimo kilku nieczystości udało się przekonać Patrycję Markowską, która poszła wyściskać swoją nową podopieczną.

"To nie była prosta piosenka" - komentował Grzegorz Hyży.

Jay Allen wyjechał do z Filipin do Tajlandii, by spełniać swoje marzenia o śpiewaniu. Jednak to miłość sprowadziła go do naszego kraju (poślubił poznaną w Tajlandii Polkę, która towarzyszyła mu za kulisami). Swoim wykonaniem "Love Runs Out" z repertuaru One Republic przekonał do siebie Patrycję Markowską i Grzegorza Hyżego.

"Jesteś wspaniały, zaśpiewałeś jak profesjonalista. Bardzo chcę mieć cię w swojej drużynie, bo szukam śpiewających mężczyzn i myślę, że mógłbyś być jak promyk słońca" - skomentowała Patrycja.

"Kocham One Republic, to moje klimaty, uwielbiam taki pop więc myślę, że jestem najlepszym wyborem w tej sytuacji" - dodał Hyży, ale Jay wybrał Markowską.

Ogromnych wzruszeń w sobotnim odcinku "The Voice of Poland" dostarczył występ Dominiki Kurędy. 20-latka w poprzedniej edycji towarzyszyła za kulisami swojej mamie, tym razem sytuacja była odwrotna.

Uczestniczka zaśpiewała utwór "Krakowski Spleen" z repertuaru Maanamu, którego wokalistką była zmarła pod koniec lipca Kora. Śpiew Dominiki wywołał łzy u Patrycji Markowskiej, a także u mamy 20-latki.

"Aż ciężko mówić. Odeszła od nas wielka artystka. Zaśpiewałaś to po swojemu. Jak się odwróciłam to się ucieszyłam, że wyglądasz jak wyglądasz, bo to też jest spójne. Widać, że jesteś artystką, nie kimś, kto się ściga. Cieszę się, że moja intuicja mnie znowu nie myli" - mówiła Markowska.

Grzegorz Hyży też nie ukrywał emocji i to jego ostatecznie wybrała Dominika.

Justyna Bardo to nieco zwariowana matka dwójki dzieci, która w wolnych chwilach komponuje, śpiewa i piecze ciasta. Uczestniczka wystąpiła w piosence "Girl On Fire" Alicii Keys i rozpaliła serca Patrycji Markowskiej i Piotra Cugowskiego.

"Justyna, bardzo dobry pomysł, żebyś śpiewała o ogniu, bo sama nim jesteś! Ja na przykład dolewałabym tylko oliwy do tego ognia, żebyś naprawdę wysadziła ten świat" - skomentowała Patrycja.

"Znakomity występ, brawo! Masz kawał głosu, umiesz docisnąć i dobrze! Potrzebuję cię! Potrzebuję cię jak kania dżdżu" - dodał Cugowski, przekonując Justynę do siebie.

Roksana Czerniec zaśpiewała "Happier" Eda Sheerana, odwracając fotele Patrycji Markowskiej, Michała Szpaka i Grzegorza Hyżego.

"Wiem, że to na pewno nie był twój najlepszy występ, ale to jest takie poczucie, że wiesz, że wchodzi ktoś wyjątkowy, wrażliwy z piękną barwą, pięknie czujący muzykę i że się denerwuje" - zauważyła Markowska.

"Muszę ci powiedzieć jedno, że pod tym stresem ja widzę wielkie serce do muzyki. Jesteś aniołem na tej scenie" - dodał Szpak.

"Jestem tobą zauroczony, zresztą pewnie widziałaś, że odwróciłem się pierwszy. Mam nadzieję, że to widziałaś. To był piękny występ, bo czułem twoją lekkość, wrażliwość, kruchość. Pod osłoną tej kruchej istotki kryje się ogromny talent" - zachwycał się Hyży.

Trenerzy tak zaciekle walczyli o głos Roksany, że Michał Szpak pozwolił zaprosić ją na swój fotel. Wtedy Grzegorz Hyży postanowił przekonać nastolatkę, wcielając się w rolę uczestnika ("The Scientist" Coldplay). "On fałszuje! Nad tymi nieczystościami popracujemy" - komentował Cugowski. Śpiewające umizgi Hyżego nie pomogły - Roksana postawiła na Michała Szpaka.

Jako ostatni pojawił się raper o hardrockowym sercu - Daniel Warakomski w utworze "Here I Go Again" grupy Whitesnake. Błyskawicznie przekonał do siebie Cugowskiego, a potem swój fotel odwróciła jeszcze Markowska.

"Spełniłeś oczekiwania Patrycji i Piotra, oni czekali na taki głos i w końcu wydarzył się cud!" - skomentował Michał Szpak.

"Rzeczywiście tak jest, że muzyka idzie w takim kierunku, że tych śpiewających testosteronowych bomb jest mniej i mieliśmy totalny niedosyt w naszych drużynach. Bardzo się cieszę, że jesteś w tym programie!" - zachwycała się Markowska.

Jednak Daniel wybrał Piotra Cugowskiego, który był królem sobotniego wieczoru - do jego drużyny dołączyło aż pięciu uczestników.

INTERIA.PL

Reklama