Reklama

The Voice Of Poland

Reklama

Dlatego Urszula Dudziak nie wróci do "The Voice of Poland"? "Tego się panicznie boję"

Słynna piosenkarka jazzowa miała okazję być jurorką zarówno w "The Voice of Poland" jak i "The Voice Senior". Zawiedzeni będą jednak ci, którzy liczą na to, że Urszula Dudziak wkrótce znów będzie oceniać uczestników. Wyjaśniła, dlaczego nie chce wracać na trenerski fotel.

Słynna piosenkarka jazzowa miała okazję być jurorką zarówno w "The Voice of Poland" jak i "The Voice Senior". Zawiedzeni będą jednak ci, którzy liczą na to, że Urszula Dudziak wkrótce znów będzie oceniać uczestników. Wyjaśniła, dlaczego nie chce wracać na trenerski fotel.
Urszula Dudziak była trenerką "The Voice of Poland" i "The Voice Senior" /AKPA

"Raczej nie. To bardzo wymagająca, odpowiedzialna i czasochłonna praca. Nie wiem, czy miałabym siłę podjąć się tej fantastycznej, aczkolwiek bardzo wymagającej podróży po raz kolejny. Ale kto wie..." - mówiła w lutym Dudziak, pytana o to, czy będzie jeszcze jurorką w "The Voice od Poland" lub "The Voice Senior". O pracy przy "The Voice" opowiedziała też przy okazji innego pytania. "To był bardzo wymagający czas. Ale wspominam fantastycznie. To była ogromna odpowiedzialność. Bardzo często byłam poruszona" - wspominała.

Reklama

Wiele osób sądzi, że wokalistka nie wróci do programu w związku z sytuacją, która miała miejsce podczas finału 11. edycji - trenerka do białego kostiumu miała przyczepioną złotą błyskawicę, którą niektórzy zinterpretowali jako symbol Strajku Kobiet. Widzowie zauważyli, że element można było zobaczyć wyłącznie podczas programu na żywo. Podczas ogłoszenia wyników i oficjalnej sesji zdjęciowej błyskawicy już nie ma. 

Jak donosił Plotek, symbol miał się nie spodobać władzom TVP. "Błyskawica - symbol Strajku Kobiet - w stylizacji Urszuli Dudziak nie znalazła się przypadkowo. To był celowy zabieg i manifest poglądów, zaplanowany od początku do końca. To jednak nie spodobało się władzom stacji. Chwilę po występie została zawołana przez osobę z produkcji i poproszona o usunięcie 'ozdoby' z paska" - miała powiedzieć portalowi osoba z produkcji "The Voice...".

Teraz kolejny raz odniosła się do powrotu do formatu "The Voice". "Z jednej strony to mnie ciekawi. A z drugiej strony to kosztowało mnie bardzo dużo stresu. O pomyłkę wcale nie jest tak trudno" - powiedziała w rozmowie z portalem Jastrząb Post.

Dodała też, że na jej decyzję wpływ miało... zachowanie Michała Szpaka. "Była taka sytuacja, że ktoś zaśpiewał na średnim poziomie, a potem ja pamiętam, że Michał Szpak poprosił tego wykonawcę, aby zaśpiewał a capella, bez zespołu. I nagle ni stąd, ni z owąd wokalista, który zaśpiewał średnio, tak zaśpiewał, że buty wszystkim spadły. Tak więc można było się pomylić" - powiedziała.

"Przez jedną decyzję Michała okazało się, że to jest faktycznie fantastyczny wokalista. Ja tego się panicznie boję. Że zrobię jakiś błąd, że nie docenię, że nie poznam naprawdę tego talentu, który może drzemie w poszczególnym wokaliście. Za dużo mnie to kosztuje zdrowia" - podsumowała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL