Reklama

The Voice Senior

Siostry Szydłowskie: Co zrobią z wygraną po "The Voice Senior"?

Krystyna, Jolanta i Elżbieta Szydłowskie to zwyciężczynie pierwszej edycji show "The Voice Senior". Choć ostatnie miesiące są dla nich trudne, zwłaszcza dla Jolanty, która musiała zawiesić działalność swojego lokalu gastronomicznego, to wykorzystały ten czas pożytecznie. W czasie pandemii siostrom udało się nagrać debiutancką płytę, którą zadedykowały swojej mamie. Premiera już 5 lutego. Dzień później trio wystąpi w finale II edycji programu.

Siostry Szydłowskie odliczają do premiery debiutanckiego albumu

Muzykalne siostry pochodzą z Łodzi. Krystyna przez wiele lat była aktorką Teatru Muzycznego w Lublinie, Elżbieta jest emerytowaną nauczycielką chemii, a najmłodsza, Jolanta, prowadzi bufet w budynku Wydziału Elektrotechniki, Elektroniki, Informatyki i Automatyki Politechniki Łódzkiej. Ma też doświadczenie muzyczne, bo dawniej występowała m.in. w zespołach Pro ContraPrimo Voto.

Reklama

O ile pandemia koronawirusa nie wywołała radykalnych zmian w życiu Krystyny i Elżbiety, o tyle Jolanta musiała stawić czoła poważnemu problemowi. "W związku z pandemią moja działalność gastronomiczna została zawieszona. Nie ma studentów, bo uczą się zdalnie, więc nie ma kogo karmić. Umowę ciągle mamy i czekamy na moment, kiedy to wszystko się odblokuje. Mam więc nadzieję, że może z nowym rokiem akademickim wszystko wróci do normy" - mówi PAP Life.

Jeśli chodzi o zdrowie, najbardziej doświadczona przez pandemię jest Elżbieta, która chorowała na koronawirusa. Dziś - jak sama mówi - jest ozdrowieńcem i czuje się świetnie, tak jak pozostałe siostry.

Mimo komplikacji związanych z pandemią, siostry Szydłowskie miały okazje często się widzieć. Krystyna dojeżdżała swoim autem do sióstr mieszkających w Łodzi. "Miałyśmy w planach nagrywanie płyty, więc musiałyśmy się wcześniej spotkać, żeby wszystko sobie ustalić i nauczyć się utworów, które chciałyśmy zarejestrować w studio" - wyjaśnia Jolanta, która już w trakcie programu została nieformalnym kierownikiem muzycznym sióstr, bo ma największe doświadczenie w branży muzycznej.

Najpierw śpiewała w popularnym w latach 70. zespole Pro Contra, a później w łódzkiej formacji Primo Voto, która przez ponad dekadę ściśle współpracowała z Orkiestrą Polskiego Radia i Telewizji w Łodzi pod batutą Henryka Debicha.

Płytę nagrały podczas czterech jednodniowych sesji. W studiu najpewniej czuła się, a jakże, Jolanta. "Ma zdolności muzyczne i choreograficzne. Świetnie słyszy. Układa wszystkie głosy" - chwali ją Krystyna, która jest miłośniczką musicali i wodewili z Fredem Astairem, Ginger Rogers i Ritą Hayworth. W Teatrze Muzycznym w Lublinie zagrała wszystkie wymarzone role żeńskie z operetek. Zupełnym nowicjuszem w studiu nagraniowym była Elżbieta, wielbicielka talentu nieodżałowanej Whitney Houston.

"Czasami było mi trudno, ale myślę, że podołałam i na czwórkę zasłużyłam" - śmieje się. Wszystkie siostry podkreślają, że nagrywanie płyty to praca wymagająca większej precyzji niż występy przed kamerami.

Czy podczas tworzenia materiału na płytę wspierała siostry ich mentorka z "The Voice Senior", Urszula Dudziak? "Niestety nie. Mieszka na wsi pod Warszawą, więc pewnie ją tam zasypało, pandemia się dołożyła. Ale duchowo wspierała nas na pewno" - mówi Elżbieta. Czołowa polska jazzmanka podczas trwania programu dała siostrom wiele cennych wskazówek i olbrzymią dawkę dobrej energii.

"Stale nam powtarzała 'Dziewczyny, bawcie się, śpiewajcie z serca, swingujcie, niech całe wasze ciało śpiewa, to wtedy widz, odbiorca będzie się bawił razem z wami'. Dodawała także 'macie to, macie to w sobie, odważcie się i nie ukrywajcie swojej prawdziwej natury'" - wspomina Krystyna.

Na albumie zatytułowanym po prostu "Siostry Szydłowskie" znajduje się osiem utworów. "Przede wszystkim są tam piosenki, które śpiewałyśmy w trakcie trwania 'The Voice Senior'. Pozostałe wynikały z naszych upodobań i sugestii producentów" - wyjaśnia Jolanta. Swingujące siostry zmierzyły się z takimi przebojami jak np. "Sing Sing Sing", "Lollipop", "It's In His Kiss (The Shoop Shoop)" czy "Honey Honey".

Ulubionym utworem Elżbiety jest wspomniany "Sing, Sing, Sing", bo jej zdaniem śpiewanie daje radość, może mieć moc terapeutyczną. Jolanta wyróżnia "Jolene" rozsławione przez Dolly Parton, bo - jak mówi - "to jest piosenka o naturze kobiecej". Krystyna bardzo lubi pogodne, płynące "Winter Wonderland", do którego wszystkie siostry mają ogromny sentyment odkąd wykonały go w półfinale programu. Wtedy dopiero uwierzyły, że mają dar wywoływania dobrych emocji i że coś fajnego może z tego wspólnego śpiewania wyniknąć.

W przyszłości siostry chciałyby się dorobić własnych piosenek. Marzą też o koncertowaniu. I wkrótce to marzenie się spełni. Wystąpią jako gość specjalny podczas finału drugiej edycji "The Voice Senior", który odbędzie się 6 lutego. Siostry Szydłowskie mają też w perspektywie "wycieczkę marzeń", którą wygrały w "Voice Senior" (drugą nagrodą było 50 tys. - rozdzieliły tę kwotę między siebie po równo). Polecą na Bali, gdy tylko będzie to możliwe.

"Miałyśmy pojechać we wrześniu. Niestety, ten termin został odwołany. A potem następny" - mówi Elżbieta. "Jedziemy na wycieczkę marzeń i jeszcze nie dojechałyśmy. Ale to miłe, że zawsze ma się coś przed sobą" - dopowiada Krystyna i stwierdza: "Nieważne, czy tu, czy na Bali, ważne, że jesteśmy razem, że mamy siebie i możemy na siebie liczyć. Siła sióstr jest ogromna!".

Przy okazji niemal każdego wywiadu z siostrami pojawia się wątek ich nieżyjącej już mamy. "Nasza mama byłaby przeszczęśliwa widząc nas wszystkie trzy, śpiewające razem na scenie, marzyła o tym całe życie" - mówi Elżbieta. A Jolanta dodaje: "To właśnie mamie dedykowałyśmy album 'Siostry Szydłowskie' - jest spełnieniem zarówno jej marzeń, jak i naszych. Nigdy nie wolno przestać marzyć!".

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Siostry Szydłowskie | The Voice Senior