Reklama

The Voice Senior

Janusz Sztyber po finale "The Voice Senior": Nic z tego nie będzie

"Obawiam się, że nic z tego nie będzie" - mówi 67-letni Janusz Sztyber, finalista "The Voice Senior", który zdaniem wielu był głównym kandydatem do wygrania w nowym show TVP2.

Janusz Sztyber przez wielu był uważany za faworyta "The Voice Senior"

W sobotę (28 grudnia) TVP2 pokazała finałowy odcinek "The Voice Senior".

Reklama

O zwycięstwo rywalizowali Władysław Jarecki, Kazimierz Kiljan (drużyna Marka Piekarczyka), Janusz Sztyber, Jadwiga Kocik (drużyna Alicji Majewskiej), Bogumiła Kucharczyk-Włodarek, Mieczysław Pernach (drużyna Andrzeja Piasecznego), siostry Szydłowskie i Waldemar Wiśniewski (drużyna Urszuli Dudziak).

Program prowadzili Tomasz Kammel (znany widzom m.in. z "The Voice of Poland") oraz Marta Manowska (gwiazda programów "Rolnik szuka żony""Sanatorium miłości"). Dodatkowo wokalistów za kulisami wspierała 62-letnia Janina "Nina" Busk, jedna z barwniejszych uczestniczek "Sanatorium miłości".

Ostateczne starcie finalistów zostało podzielone na dwa etapy. W pierwszym zobaczyliśmy występy dwojga uczestników z drużyny każdego trenera. Po tych występach trenerzy zdecydowali, który z seniorów poradził sobie lepiej i zasłużył na awans do ścisłego finału.

Dalej przeszli Bogumiła Kucharczyk-Włodarek, siostry Szydłowskie, Janusz Sztyber i Władysław Jarecki.

Zwycięzcę z tego grona wybrali widzowie TVP w głosowaniu SMS. 50 tysięcy zł i warte kolejne 30 tys. zł wakacje marzeń wygrały ostatecznie siostry Szydłowskie. Dodatkowo zostały one zaproszone przez prezesa TVP Jacka Kurskiego na Sylwestra Marzeń z Dwójką w Zakopanem.

Widzowie TVP w komentarzach na Facebooku dopatrywali się jednak "ustawki", a często jako faworyta wymieniali właśnie Janusza Sztybera.

"Niech ktoś powie,że to nie była ustawka od początku. The Voice Senior TVP wstyd!!! Dosłownie wstyd!!!", "O matko! !!Co za ustawka. Pan Waldemar i Pan Janusz byli o niebo lepsi i bardziej ciekawi muzycznie. Widzę tu, że to nie tylko moje zdanie...." - czytamy w licznych wpisach.

"Szansą prawdopodobnie jedyną w tym programie, tak mi się wydaje przynajmniej, to jest zwycięstwo, ze względu na to, że to pociąga za sobą jakieś tam konsekwencje prawda? (...) Uważam, że zrobiłem bardzo dobrze, a reszta ode mnie nie zależała, więc publiczność zdecydowała tak i z pełną pokorą stwierdzam, że rzeczywiście ok" - skomentował Janusz Sztyber w rozmowie z "Super Expressem" po finale.

"Znając polskie realia to... nic z tego nie będzie. Jestem takim optymistą! (...) To wszystko kosztuje pieniądze. Ja jestem starym dziadkiem i tych pieniędzy nie mam. W związku z tym, obawiam się, że z tego nic nie będzie" - dodał rozczarowany.

Dla 67-letniego wokalisty nie była to pierwsza przygoda z telewizją i ze sceną. Do tej pory występował już w m.in. "X Factor", "The Voice of Poland" i "Must Be The Music".

"Całe życie śpiewałem. Muzyka była dla mnie czymś najważniejszym. Co z tego, że mam 67 lat, głos mam jak 20-latek. Ja mam wszystko chore oprócz głosu" - przedstawił się w "The Voice Senior" Janusz Sztyber.

Uczestnik ukończył w młodości szkołę muzyczną w Warszawie. Marzył o wielkiej karierze, która prawie się ziściła... Były lata 70. Pan Janusz wygrywał kolejne konkursy wokalne a wśród osób, które pisały dla niego piosenki był sam Andrzej Zaucha.

"W 1977 roku wygrałem Ogólnopolską Giełdę Piosenki. Za to osiągnięcie był udział w Debiutach Opolskich. Andrzej Zaucha napisał mi piosenkę. Tę piosenkę komisja festiwalowa zaakceptowała. Próba kamerowa. Zaśpiewałem i nagle idzie do mnie pan i mówi: Janusz, a może masz jakąś inną piosenkę? A dlaczego? Ponieważ piosenka jest zatrzymana przez cenzurę..." - wspominał w "The Voice Senior" Sztyber.

Na cztery godziny przede koncertem panu Januszowi zaproponowano możliwość uczestniczenia w festiwalu jedynie w roli widza bez możliwości wystąpienia na festiwalowej scenie. Niedługo po wydarzeniach na festiwalu opolskim, pan Janusz postanowił szukać szczęścia w Stanach Zjednoczonych. 

"Nie pojechałem do Ameryki po to, żeby zarobić, tylko po to, żeby śpiewać. Kiedy ogłoszono stan wojenny, po prostu tam zostałem. Na chwilę, jak to się mówi, na 27 lat" - wspominał. 

Przez prawie 30 lat życia na obczyźnie Sztyber pracował m.in. jako konsjerż, taksówkarz i asystent. Stany Zjednoczone fascynowały go, ale miłość i tęsknota za Polską była tak silna, że postanowił wrócić.

"Coś mnie tutaj pchało. Kumple mi mówili 'zostań, zostań, ty głupi, po co będziesz wracał'. Pomyślałem, że muszę. Mnie się nie udało wyrzucić z siebie Polaka. Polak jest zrobiony z emocji..."- wyznał. 

Od ponad 15 lat pan Janusz mieszka z rodziną w Chodzieży (woj. Wielkopolskie). Tak jak przed laty, tak i teraz, muzyka jest jego największą pasją.



INTERIA.PL/Super Express

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Sztyber | The Voice Senior