Reklama

Przystanek Woodstock 2010

Jedna miłość na Przystanku Woodstock

Muzyka miłości, radości i nadziei - reggae to naturalne środowisko na Przystanku Woodstock, "najpiękniejszym festiwalu na Ziemi". Setki tysięcy ludzi rozbujał Maleo Reggae Rockers z gośćmi.

Darek "Maleo" Malejonek na Przystanku występował już w wielu składach - choćby z Tymoteuszem, Armią czy Arką Noego. W tym roku wraz z Maleo Reggae Rockers przygotował program z wielkimi przebojami muzyki reggae, głównie jej nieżyjącego króla - Boba Marleya, jak choćby "One Love" czy "Get Up, Stand Up". Nie zabrakło piosenek z ostatniej płyty Maleo: "Serca nie oszukasz", "Alibi", "Reggae Radio" i zagrane na finałowy bis "Pytanie" do wiersza Tadeusza Gajcego. Maleo przypomniał o przypadającej jutro rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. To w tych walkach w okupowanej stolicy zginął ten poeta.

Reklama

Maleo na scenę do współpracy zaprosił gości z Jamajki (m.in. Ghetto Priest), a także Gutka z Indios Bravos, Ras Lutę z EastWest Rockers i przyjaciela z Arki i Tymoteusza - Licę (gitara). Kilka godzin wcześniej dowodzona przez Licę Arka Noego dała na scenie folkowej większego czadu niż niejedna ekipa na dużej scenie. "Taki mały, taki duży, może świętym być" - śpiewali młodzi i starsi, dzieciaki na ramionach u rodziców i metale w koszulkach Motorhead, rastamani i punkowcy. A Maleo Reggae Rockers dali bez wątpienia najbardziej radosny, pozytywny koncert na XVI Przystanku Woodstock - także dla najliczniejszej publiki.

Jako jedno z ważniejszych wydarzeń artystycznych tegorocznego Woodstocku Jurek Owsiak zapowiadał wspólny występ byłych muzyków grupy Miłość: pianisty Leszka MożdżeraTymona Tymańskiego. Panowie ponownie połączyli siły w projekcie "Chopin 2010", podczas którego usłyszeliśmy jazzowe interpretacje utworów Fryderyka Chopina. Po jamajskich brzmieniach Maleo Reggae Rockers nastąpiło uspokojenia atmosfery, lecz Owsiak celowo tak dobiera kolejność występów. Początkowe obawy Możdżera i Tymona szybko zostały rozwiane. Jazzowy pianista po raz drugi zmierzy się z Chopinem w Akademii Sztuk Przepięknych (początek godz. 2.30) - tym razem sam na sam z fortepianem.

Jeszcze inne muzyczne klimaty prezentowali goście z Ameryki: Girl In A Coma to kobiece trio rodem z Teksasu mieszające indie z punkrockiem (szału nie było) i jedna z gwiazd XVI Przystanku - grupa Life Of Agony, łącząca hard core'a z melodyjnym hard rockiem. Jeden z utworów nowojorczycy zadedykowali zmarłemu niedawno Peterowi Steele, liderowi grupy Type O Negative, który jeszcze w 2008 roku wystąpił na Woodstocku.

Na konferencję prasową tłum dziennikarzy ściągnął jednak nie zapowiadany Life Of Agony (ostatecznie Amerykanie nie dotarli do namiotu prasowego), lecz... prof. Jerzy Buzek, szef Parlamentu Europejskiego. Były premier jest najbardziej znanym polskim festiwalowiczem - w sierpniu planuje odwiedzić także OFF Festival w Katowicach. Na Woodstocku jest jednym z gości Akademii Sztuk Przepięknych.

- W przybliżeniu: euforia - tak swój stan na Woodstocku opisał Buzek, który nie mawiany przez nikogo ruszył przez pole, po drodze oglądając rozstawione tuż obok siebie namioty uczestników i zamieniając po kilka słów z woodstockowiczami. Przystanek porównał do Unii Europejskiej, w której najważniejsze są emocje wspólnotowe. "Trzeba być wrażliwym na siebie nawzajem. To tu jest przyszłość Uni - młodzi Polacy, a także Niemcy, Anglicy, Holendrzy".

Buzek w swoim wystąpieniu nawiązał do swojej młodości, gdy razem z rówieśnikami słuchał Radia Luxemburg, często zakłócanego. "10 lat później był Jarocin, a potem za kolejne 15 lat była Wielka Orkiestra i Przystanek Woodstock. To pokazuje, jak szybko się rozwijamy, zmieniamy na lepsze" - mówił przewodniczący Parlamentu Europejskiego, który wspominał pierwszy koncert jazzmana Zbigniewa Namysłowskiego w klubie Żak w Gdańsku.

W listopadzie 2009 roku na zaproszenie PE w Brukseli muzykę Chopina zaprezentował Leszek Możdżer. - Zostawił fenomenalne wrażenie - wspominał były premier. Teraz obaj pojawiają się w kurzu i pyle na Przystanku Woodstock. "To miejsce ma ogromną wartość" - podkreślił Buzek.

Jurek Owsiak podsumował pierwszy dzień: - Muzycznie bardzo różne koncerty, Papa Roach wyciągnął chyba wszystkich pod scenę, fantastyczny koncert dał też Nigel Kennedy, który czuł się tak wspaniale, że zagrał 110 minut, a w kontrakcie miał zapisane 70 min. Na ASP pełno ludzi, padają mądre, wnikliwe pytania. Młodzi ludzie fantastycznie reagują na to miejsce, z otwartą głową, wyobraźnią.

Szef Przystanku podał, że według ich obliczeń do Kostrzyna dotarło ok. 500 tysięcy osób, podobnie jak w ubiegłym roku. Z tego prawie 1300 oddało ok. 600 litrów krwi w specjalnych autobusach.

Choć koncerty rozpoczynają się późnym popołudniem, festiwalowe miasteczko tętni życiem od wczesnych godzin porannych. Produktem pierwszej potrzeby jest woda, bo słońce nad Kostrzynem nad Odrą przez cały dzień przypiekało bardzo mocno.

Muzycznie festiwal na Dużej Scenie o godz. 16 rozpoczęli wykonawcy wybrani w konkursie WOŚP i Fabryki Zespołów: Sen Zu, EnejPampeluna. Drugi dzień kończy kolejny konkursowicz - LessDress.

XVI Przystanek Woodstock zainaugurowała Ewelina Flinta z gośćmi. Po godz. 3 w nocy z ogromnej sceny (17 m wysokości, 60 m szerokości, 15 m głębokości) występ zakończyła grupa Lao Che - laureaci Złotego Bączka z 2006 roku.

Michał Boroń, Kostrzyn nad Odrą

Oto rozpiska dzisiejszych (sobota 31 lipca) koncertów na Dużej Scenie:

16:00 - Sen Zu
16:55 - Enej
18:00 - Pampeluna
19:05 - Panic Cell (Wielka Brytania)
20:15 - Maleo Reggae Rockers & Goście
21:40 - Jazzowe interpretacje Chopina - Leszek Możdżer & Tymon Tymański Polish Brass Ensemble
22:55 - Girl In a Coma (USA)
00:15 - Life of Agony (USA)
01:40 - Lessdress
02:40 - Navigatorgong - Medytacja Pokoju, Robert Usewicz.

Muzyczna zapowiedź XVI Przystanku Woodstock:

Jak dojechać na Przystanek Woodstock - podyskutuj na forum!

INTERIA.PL

Reklama