Reklama

Pol'and'Rock Festival 2019

Prophets of Rage na Pol'and'Rock Festival 2019: "Make Poland great again!"

Jeśli przyszłoby komuś wskazać główną gwiazdę Pol'and'Rock Festival 2019, najwięcej osób najpewniej wskazałoby na Prophets of Rage. Supergrupa złożona z byłych członków Rage Against the Machine i Audioslave wspomaganych przez raperów z Public Enemy i Cypress Hill robi sporo szumu, gdziekolwiek się nie pojawi. W Kostrzynie nad Odrą nie był to szum, a potężna fala energii.

Prophets Of Rage i Jurek Owsiak (w środku) na Dużej Scenie Pol'and'Rock Festival 2019

Prophets of Rage to projekt z pogranicza rap rocku i rap metalu, który wystartował w styczniu 2016 za sprawą połączenia sił gitarzysty Toma Morello, basisty Tima Commerforda i perkusisty Brada Wilka z raperami Chuckiem DB Real oraz DJ-em występującym pod przybranym nazwiskiem DJ Lord.

Reklama

Trzech pierwszych nie mogło namówić pierwotnego wokalisty Rage Against the Machine na powrót, więc poprosiło o pomoc starych kumpli. Efekt? Momentalnie zespół stał się międzynarodową gwiazdą. Pomimo tego, że niektórzy wieszają na psy na tym pomyśle, sugerując wtórność czy odcinanie kuponów od wypracowanej niegdyś sławy, to takie występy jak ten drugiego dnia Pol'and'Rock Festival 2019 na Dużej Scenie zamykają usta malkontentom.

Dosłownie w tej samej sekundzie, w której Prophets odpalili swoje show, wszystko eksplodowało przepotężną energią - bez dwóch zdań taki rodzaj muzyki sprawdza się idealnie w przypadku tej publiczności. Jeden z dwóch wokalistów, Chuck D, przywitał polską publiczność parafrazując hasło prezydenta USA Donalda Trumpa (którego później "pozdrowił" na swój sposób angielskim słowem na "f"): "Make Poland great again!".

Chociaż po nim samym widać było wyraźnie oznaki postępującego wieku, to reszta zespołu epatowała energią, która wydawała się nie kończyć. Tom Morello udowadniał niesamowitą formę i fantazję grając swoje szaleńcze solówki, jedną z nich aranżując nawet na kablu odpiętym od gitary. Swoją drogą po tym występie można śmiało stwierdzić, że to jedyny facet na ziemi, który bez cienia zażenowania może nosić koszule z krótkim rękawem.

Zarówno nowe numery Prophets, jak i klasyki głównie z repertuaru RATM brzmiały solidnie i potężnie, bujając niezliczony tłum. Choć oczywistym jest, że to stare kawałki cieszyły się największym uznaniem. Mogliśmy usłyszeć m.in. "Guerilla Radio", "Bulls on Parade", "Take the Power Back", zagrany na bis "Burn" czy "Killing in the Name" będące na pewno kulminacyjnym momentem koncertu, a może i całego festiwalu, kiedy to wszyscy połączyli się w gromkiej manifestacji buntu.

Nie zabrakło również ukłonu w stronę fanów klasycznego hip hopu dzięki krótkiej wstawce zaprezentowanej przez trio z Public Enemy i Cypress Hill.

Jak sami muzycy kiedyś stwierdzili: koncert Prophets of Rage zawsze jest imprezą, ale imprezą polityczną. Politycznych odniesień nie zabrakło i tym razem, szczególnie w momencie, w którym Tom Morello pokazał tył swojej gitary, gdzie przyklejona była kartka w formacie a4 z napisem po polsku: "P***dolić faszyzm" (w wersji bez cenzury).

Na koniec występu Jurek Owsiak przyznał, że nigdy nie spodziewał się, że usłyszy "Killing in the Name of" zagrane przez ludzi, którzy ten utwór skomponowali. Starzy fani Rage Against the Machine z pewnością również się tego nie spodziewali. Ale Pol'and'Rock to takie miejsce, gdzie spełniło się już niejedno muzyczne marzenie.

Bartosz Kicior, Kostrzyn nad Odrą

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Prophets of Rage | Pol'and'Rock Festiwal