Reklama

Open'er Festival 2014

Open'er Festival 2014, dzień pierwszy: Siostry szukają męża

Powracający z nowymi piosenkami Interpol, okrzyknięte spadkobiercami Fleetwood Mac trio Haim, ceniona nad Wisłą grupa Metronomy oraz najbardziej oczekiwany przez fanów Open'era zespół The Black Keys - gdyński festiwal wystartował z wysokiego C.

W ankiecie "Kogo najbardziej chciałbyś zobaczyć na Open'erze 2014?" The Black Keys otrzymali najwięcej głosów. Organizatorzy życzenie spełnili: Dan Auerbach i Patrick Carney zameldowali się w Gdyni jako headliner pierwszego dnia festiwalu.

Reklama

Amerykanom na płytach udało się wypracować mieszankę, w której słychać i prostego, energetycznego rocka, i blues-rockową klasykę. Duet, wzmocniony dodatkowymi instrumentalistami to na koncercie prawdziwa petarda.

W Gdyni ekipa zaprezentowała set złożony głownie z utworów z trzech ostatnich płyt. Fani usłyszeli m.in. "Howlin' for You", "Gold on the Ceiling" i "Lonely Boy", ten ostatni został szczególnie entuzjastycznie przyjęty.

Artyści konferansjerkę ograniczyli do prowokowania publiczności. "Słyszeliśmy, że jesteście dzicy" - podpuszczał Dan. Choć później także komplementował - określając ją jako mniejszą, a bardziej energetyczną niż ta przyjeżdżająca na Glastonbury.

Fani z pewnością mogli czuć się usatysfakcjonowani. Co nie zmienia faktu, że ten zakorzeniony w amerykańskiej tradycji zespół pięknie byłoby zobaczyć w ciasnym, zadymionym klubie, choćby takim jak ten z teledysku "Little Black Submarines" (zespół popisowo wykonał tę piosenkę na bis). Mam nadzieję (i pewno nie tylko ja), że The Black Keys szybko nad Wisłę wrócą; jednak po tym, co pokazali w Gdyni, wiara, że wystąpią na mniejszym obiekcie niż stadion czy arena to nieporozumienie.

Swoiste wprowadzenie do koncertu Amerykanów - choć nie występowali bezpośrednio przed nimi (zagrali na Alter Stage, i to jako jedni z pierwszych) - zrobili Wild Books.

Napisać o młodym, warszawskim duecie, że wygląda jak garażowa wersja The Black Keys, to nic nie napisać. Chłopaki łoją prostego, atawistycznego rocka, pełnego brudów i jazgotów z nie mniejszą od słynnych Amerykanów pasją. Może tylko bliżej im do grunge'u niż bluesa.

Wszystkich, którzy na teren festiwalu zawitali jeszcze wcześniej, w dobry nastrój wprawił inny warszawski skład - Eric Shoves Them In His Pockets. Grupa zagrała set złożony z leniwych, rockowych kawałków, w których słychać inspiracje muzyką Maca DeMarco.

Gdy Interpol gościł poprzednio na gdyńskim festiwalu (2008 rok), był nad Wisłą bardzo popularny, do tego stopnia, że Polacy bywali widoczną częścią publiczności niemieckich koncertów zespołu. Od tamtej pory dowodzona przez Paul Banksa formacja wydała tylko jedną płytę - "Interpol" - w zgodnej opinii fanów niezbyt udaną, a do tego z kolegami pożegnał się basista Carlos Dengler. Zespół wrócił jednak do Gdyni w przeddzień premiery nowego krążka - "El Pintor" ma trafić na półki sklepowe we wrześniu - publiczność miała więc nadzieję na wysoką formę Amerykanów.

Zespół zaprezentował swoje największe przeboje oraz kompozycje z zapowiadanej płyty (za sceną zawisł motyw z jej okładki): "My Desire" specjalnej reakcji nie wywołał, "Anywhere" również, za to "All The Rage Back Home" wydaje się mieć koncertowy potencjał - widownia dość szybko zaczęła się przy niej bawić. Najlepsza atmosfera panowała jednak podczas wykonywania piosenek z albumu "Antics".

Formacja Metronomy to porządnie naoliwiona rytmem, energią i uśmiechem machina, a do tego bardzo w Polsce lubiana, pod sceną namiotową zgromadziła więc tłum. Zabawa w pełnym składzie nie trwała jednak do końca setu, gdy tylko nadszedł czas występu The Black Keys sporo publiczności Tent Stage opuściło - co tylko potwierdza, jak bardzo oczekiwani byli w Gdyni Amerykanie.

Siostry Haim muzykalność mają wrodzoną, a kunszt wokalny najwyższej próby. Ale to przecież wiedzieliśmy ze studyjnych nagrań. Co dziewczyny pokazały na open'erowej scenie? Wdzięk, styl, spontaniczność i rockowego ducha.

Opinię, że Este, Danielle i Alana wychowywały się na płytach rodziców - brzmienie sióstr często bywa porównywane z Fleetwood Mac (ich utwór "Oh Well" Haim brawurowo wykonały w Gdyni) - potwierdza też sceniczny image: są skoncentrowane na muzyce, ale potrafią się wygłupiać i nie boją interakcji z publicznością. Alana wyściskała się z fanami, a Este - zachwycona atmosferą - zapowiedziała powrót do Polski by... szukać męża. Trio dowiodło, że popowa stylistyka nie musi oznaczać wulgarnego obnażania się i prostackich trików, którymi współczesne gwiazdy atakują na koncertach, by wywołać żywiołową reakcję widzów.

Występy na scenie głównej zakończył koncert autorów przeboju "Pumped Up Kicks" grupy Foster The People.

Drugiego dnia imprezy wystąpią m.in.: Pearl Jam, MGMT i Rudimental.

Olek Mika, Gdynia

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Haim | Trio | Open'er Festival 2014 | Open'er Festival