Reklama

OFF Festival 2013

OFF Festival: Apokaliptyczne dźwięki... na dobry początek

Poetyckie melorecytacje Jamesa P Honeya z taktowną muzyczną oprawą robią na żywo imponujące wrażenie. Zespół A Band Of Buriers zainaugurował 8. edycję OFF Festival (2-4 sierpnia).

Dzień przed rozpoczęciem regularnego festiwalu, w ramach OFF-owego before party, w trzech katowickich klubach, wystąpili: A Band Of Buriers i Patrick Wolf (Centrum Kultury Katowice), Micachu i Labyrinth Ear (KATO.Bar) oraz The Skull Defekts, Daniel Higgs i DJ D (Hipnoza).

Minimalizm 100%

Reklama

Pierwszymi dźwiękami tegorocznego OFF-a były... apokaliptyczne recytacje Jamesa P Honeya, wykonane przy akompaniamencie gitary, wiolonczeli, syntezatora i skrzypiec oraz przy wsparciu żeńskiego chóru. Sposób ekspresji poety-rapera sprawiał, że można było pomyśleć, iż deklamuje je uliczny performer, któremu towarzyszy folkowa orkiestra.

Siedem osób na scenie robiło niezwykle niedużo. Mimo rozbudowanego instrumentarium oszczędne aranżacje uwydatniały jedynie dramaturgię słownego przekazu, ani razu nie wysuwając muzyki na pierwszy plan. Co nie znaczy, że bez niej poezja lidera A Band Of Buriers brzmiałaby tak wyraziście, bo na pewno nie. Nie ma wątpliwości, że cały zespół jest potrzebny. To po prostu taka muzyka, że jedno uderzenie w klawisz czy strunę robi więcej niż pół godziny brzdąkania. (FL/OM).

P.S. Ogłaszam konkurs na miss festiwalu (dotyczy pań występujących) i chciałbym zgłosić pierwszą kandydaturę, czyli dziewczynę grającą na klawiszach w Band of Buriers. Na miejscu Aluny Francis już bym się bał konkurencji (FL).

Ze skrajności w skrajność

Drugim wykonawcą goszczącym w Centrum Kultury Katowice był angielski multiinstrumentalista Patrick Wolf.

Anglik wykonał akustyczny set, początkowo przeplatając smutne utwory z pogodniejszymi, opowiadał przy tym o genezie powstania niemal każdego z nich. Te pierwsze jednak zdecydowanie lepiej mu wychodziły. Numeru "House", który zapowiedział jako pocztówkę z dobrych czasów, w ogóle nie był w stanie wykonać (próbował kilka razy, ale - ze względu na emocjonalny ładunek piosenki - nie potrafił się przemóc). W zamian, na życzenie publiczności (które ewidentnie wybawiło go z opresji), zagrał "Tristana". Równie bolesny, "Bitten", zadedykował Amy Winehouse.

Mimo cokolwiek dołującej atmosfery koncert nieoczekiwanie zakończyły... tańce. Do wykonania piosenki "The Magic Position" Patrick zaprosił publiczności. Jej reprezentanci znaleźli się z mikrofonami na scenie, zmieniając elegijny występ w wesołą prywatkę (OM).

Micachu - Brudne Bity z okna na Mariackiej

Jeśli dla kogoś koncerty w Centrum Kultury były zbyt łagodnym wejściem w festiwalowy klimat, to świetną przeciwwagą okazał się DJ set Mica Levi, czyli frontmanki Micachu and The Shapes. Przeurocza chłopczyca, którą pamiętamy z występu na Off Festivalu w 2009 roku zaprezentowała swoje muzyczne inspiracje wprost z okna Kato Baru, grając dla publiczności zgromadzonej na ulicy Mariackiej. Od czasu wydania debiutanckiej płyty wielu krytyków zastanawiało się, skąd u tak młodej osoby wzięły się pomysły na tak niekonwencjonalne brzmienia. Dla mnie odpowiedzią był właśnie ten DJ set. Micachu pokazała przede wszystkim wielką erudycję muzyczną, płynnie przechodząc między hip hopem, popem, powykręcanymi, brudnymi bitami, krwistymi dubami, a folkowymi wstawkami. I tak na przykład podczas tego eklektycznego występu dane nam było usłyszeć "Rude Boy" Rihanny w ciężkim i mocno pokręconym miksie, który zabrzmiał nie gorzej niż podczas niedawnego show w Gdyni.

Micachu jak zwykle bardzo skromna i nieco wycofana wydawała się zaskoczona, że do tych muzycznych dziwadeł ludzie chętnie podrygują. Po kilku pierwszych utworach zażartowała do mikrofonu, że właśnie uczy się obsługi miksera. Kilka kolejnych miksów pokazało, że nawet jeśli czasem brakuje jej umiejętności technicznych, to wyobraźnią i swoją muzykalnością z nawiązką nadrabia te braki (FL).

Hipnoza w Hipnozie

W klubie Hipnoza doszło też do prawdziwej hipnozy podczas koncertu Daniela Higgsa. Przez ponad półtorej godziny muzyk czarował (dosłownie) publiczność swoimi folkowymi balladami z akompaniamentem sitaru. Szkoda tylko, że przez cały koncert siedział, a niska scena w kubie nie dawała okazji do zobaczenia go chociaż przez chwilę (FL).

Hałas na pożyczonych gitarach

Na zakończenie energetyczny koncert dał szwedzki zespół The Skull Defects grający hałaśliwego psychodelicznego rocka. Dwa zestawy perkusyjne nadawały rytm bardzo głośnym gitarom. Jak się okazało, były to gitary innego bardzo głośnego zespołu, czyli Dope Body, który swój koncert ma zagrać w sobotę. The Skull Defects zagubili swoje instrumenty na lotnisku, ale jak widać między-zespołowa solidarność działa i koncert odbył się bez przeszkód (FL).

Wybór artystów "na rozgrzewkę" potwierdził odwagę organizatorów do zapraszania muzycznych eksperymentatorów i brak przywiązania do jakiegokolwiek muzycznego gatunku, co zwiastuje trzy dni różnorodnych muzycznych doznań.

Impreza na dobre ruszy dziś w katowickiej Dolinie Trzech Stawów. Pierwszego dnia wystąpią m.in.: Cloud Nothings, Zbigniew Wodecki with Mitch & Mitch, The Smashing Pumpkins, AlunaGeorge i The Pop Group.

Filip Lenart, Olek Mika, Katowice

INTERIA.PL jest patronem medialnym OFF Festival 2013.

OFF Festival 2013: Sprawdź nasz raport specjalny!

Sprawdź nasz festiwalowy przewodnik!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: na żywo | dźwięki | OFF Festival | Katowice | relacja