Reklama

Mam talent

"Mam talent": triumfalny powrót do programu i wielkie emocje. Polały się łzy!

Szósty odcinek 14. edycji "Mam talent" za nami. Kto najbardziej spodobał się jurorom, a kto zawiódł ich oczekiwania? Wierni widzowie programu byli świadkami wielkiego powrotu - grupy "Gospel Joy"!

Szósty odcinek 14. edycji "Mam talent" za nami. Kto najbardziej spodobał się jurorom, a kto zawiódł ich oczekiwania? Wierni widzowie programu byli świadkami wielkiego powrotu - grupy "Gospel Joy"!
"Mam talent": Małgorzata Foremniak płakała jak bóbr! /materiały zewnętrzne /materiał zewnętrzny

Pierwszymi uczestnikami kolejnego odcinka byli półfinaliści 6. edycji "Mam talent", "Gospel Joy", złożony z członków w wieku od 18 do 56 lat. Grupa pochodzi z Poznania, a w tym roku chór obchodzi swoje 25-lecie. Twórczynią jest Agnieszka, dyrygentka. Artyści zostali docenieni owacją na stojąco. 

"Ogromnie się cieszę, że wróciliście, kocham was od pierwszego momentu gdy miałam zaszczyt was zobaczyć" - stwierdziła Agnieszka Chylińska. "Pani ma niezwykły talent by gromadzić ludzi i robić radość" - dodał Jan Kliment. Zespół usłyszał potrójne "Tak".

Reklama

Kolejna uczestniczka od czasu pierwszego lockdownu zaczęła pasjonować się... skokami na skakance. I od tego czasu bez przerwy skacze niemal w każdym możliwym miejscu. 34-letnią Martę Marczok można podsumować jednym określeniem - w zdrowym ciele zdrowy duch! Nosząca pseudonim "Marta Skakanka" spodobała się jurorom, ale mimo swojej zaciętości i bycia "fighterką" usłyszała "Nie" od Jana Klimenta. "Jako człowiek bardzo mi imponujesz, ale ten program nazywa się 'Mam talent'" - powiedziała Chylińska sugerując, że jej zdolności to za mało, by przejść dalej. Mimo to doceniła pracowitość uczestniczki i zdecydowała się dać jej szansę.

"Mam talent": kto przeszedł do kolejnego etapu?

Iluzjonista z Wrocławia Tomasz Peterwas rozbawił i rozkochał swoją bezkompromisowością. Uczestnik, który ze sceny niespodziewanie pozdrowił Kamila Kosakowskiego z zespołu Disco Boys, zaprezentował sztuczkę z kartami, czym zaimponował Małgosi Foremniak. Tomasz poprosił jurorkę, by zapisała na karcie jakieś ostre słowo, znalazło się tam "dupa", do czego nawiązywała Chylińska. "Spodziewałam się, że będzie do dupy, a okazało się, że naprawdę nie dość, że masz przedziwną osobowość, to wszystko ci pięknie poszło. Gratuluję!" - stwierdziła wokalistka O.N.A.

Z racji jesiennej aury, Foremniak pozwoliła sobie na prawdziwie leśną przenośnię. "Jesteś jak prawdziwek, taki szczery w swojej naturalności i ni huhu, nie wiem jak to się stało" - dodała. Wszyscy jurorzy byli na "Tak". Uczestnik z radości aż podskoczył i dziękował jurorom. Prawdziwy showman dosłownie nie mógł zejść ze sceny i pokazywał kolejne sztuczki. "Idź, bo się z numerów wyprztykasz!" - apelowała Foremniak.

Kolejnymi uczestnikami był zespół ze Szkoły Sztuk Walki "Tanto" uprawiający tai jitsu. Na scenie zaprezentowali pokaz swoich umiejętności. "Jeszcze się nie spotkałem, żeby ktoś tak pięknie pokazał tę sztukę" - stwierdził Jan Kliment. "Ja chyba w poprzenim życiu byłam samurajem" - zachwycała się Foremniak. Grupa także usłyszała "tak".

Zdobywca trzech złotych medali mistrzostw świata w footbag, czyli tzw. "zośce", Rafał Kaleta, zapowiedział, że wkrótce zakończy karierę. Udział w programie ma być zwieńczeniem 20 lat kariery. "Nogami chyba muchy zabijasz w domu" - zażartowała Chylińska. Uczestnik wyznał, że Czesi są ponoć bardzo dobrzy w rywalizacji i zaczął instruować Jana Klimenta, w jaki sposób kopać "zośkę". Ku zdziwieniu wszystkich juror świetnie spisał się w swoich próbach. 

"Przyjrzałam się tobie i widziałam cię w półfinale" - wyznała Małgosia Foremniak. Rafał przeszedł dalej usłyszawszy 3 razy "Tak".

10-letnia Oliwia Bąk to prawdziwe odkrycie tej edycji! Dziewczynka z Michałowic zaśpiewała piosenkę "Earth Song" z repertuaru Michaela Jacksona. Od samego początku było widać, że trafiła do gustu Chylińskiej, która od razu wstała ze swojego miejsca. 

Rozemocjonowana uczestniczka z trudem ukrywała łzy wzruszenia. "Masz 10 lat, a miałaś piękną kontrolę, przy tej ciężkiej piosence. Dałaś radę" - stwierdził Jan Kliment. "Ty musisz śpiewać, nie masz wyjścia, wspaniale. Fenomenalnie!" - podsumowała Foremniak. Oczywiście bez zaskoczenia - dziewczynka przeszła do następnego etapu.

Kolejne na scenie pojawiły się tworzące Teatr Sztuka Ciała uczestniczki. Mimowie rozbawili publiczność, ale jurorzy byli nieco zdezorientowani obserwując ten występ. Do dołączenia do występu zaproszono Jana Klimenta, który zajął miejsce jednej z uczestniczek, tymczasem ona wcieliła się w jurora wciskając wszystkie trzy przyciski zmuszając resztę mimów do przerwania. 

Psychodeliczny występ był czymś naprawdę wyjątkowym w porównaniu do pozostałych występów. Na koniec jeszcze zaśpiewali piosenkę "Niekochana" O.N.A.. Niesłychany show nie mógł mieć innego finału - trzy razy "Tak"!

29-letnia Żaneta Adamczyk, która na co dzień pracuje w cyrku, zaprezentowała gimnastykę w powietrzu. Skomplikowane figury na linie momentami mogły przyprawiać o gęsią skórkę - świadczyły o jej wielkim artystycznym kunszcie i umiejętnościach. Obrót wokół własnej osi na wysokości był wisienką na torcie tego kilkominutowego występu. "To nie było smaczne, to nie było estetyczne. Nie było jakości na dole. Buty były niepotrzebne" - zaskoczył Jan Kliment. "To że wirowały pani pantofle, ja mam to wszystko gdzieś. Jestem zachwycona" - mówiła z drugiej strony Chylińska. "Najbardziej sexi występ jaki widziałam w powietrzu" - dodała, a pomimo negatywnej opinii Żaneta usłyszała 3 razy "Tak".

"Mam talent": Małgorzata Foremniak nie mogła powstrzymać łez

26-letni Sebastian Szul zaprezentował ekspresyjny układ taneczny. Od początku było widać, jak bardzo on, ale także publiczność i jurorzy wczuli się w ten osobisty performance. Intymny spektakl bardzo spodobał się szczególnie Małgosi Foremniak, która jeszcze w trakcie występu płakała. "To było jak Ikar, który pokazał swoje skrzydła" - mówiła przez łzy. "Nie zmarnowałeś tych lat, bo naprawdę jest to jakościowe, z przekazem. Chapeau bas!" - podsumował Jan Kliment.  Po wielu słowach uznania uczestnik usłyszał w końcu trzy razy "Tak".

Grupa NDS Mordern Jazz z Lubonia, jak nazwa wskazuje, wykonuje modern jazz. Grupa istnieje w tym składzie od 2 lat. "To jest wielka odwaga, myślę, że to się udało. Było równo i pięknie" - skomentował Jan Kliment. "Jestem pod ogromnym wrażeniem. To było zaskakujące, nieoczywiste i bardzo inteligentne" - dodawała Chylińska. Zespół usłyszał trzy razy "tak".

Ostatnia na scenie była 22-letnia Katarzyna Węglarz, która wykonała autorski utwór przy własnym akompaniamencie pianina. Wokalistka bardzo chce muzyką dawać nadzieję innym ludziom, głównie tym samotnym. Wzruszający występ zakończył się głośnymi owacjami. "Długo nie miałem tak, że ktoś zaśpiewa swoją muzykę, a już mi się to podoba i chcę do tego tańczyć" - skomplementował ją Jan Kliment. "Jak się ciebie słucha, patrzy, to leczy się serce i leczy się dusza. Pięknie śpiewasz" - wtórowała Małgosia Foremniak. Bez niespodzianek, uczestniczka także przeszła do kolejnego etapu.