Reklama

Life Festival Oświęcim 2014

Life Festival Oświęcim 2014 (relacja z koncertu Soundgarden): Dla takich koncertów warto żyć

Życie, dziecinki, to jedyna rzecz, dla której warto żyć - mówił na piątkowym (27 czerwca) koncercie podczas Life Festiwalu w Oświęcimiu Ben Shepherd, basista Soundgarden. - Jesteście "fu*kin' awsome" - krzyczał ze sceny Chris Cornell kilka razy wyraźnie wzruszony przyjęciem polskich fanów.

Emocji podczas pierwszego koncertu Soungarden w Polsce było wiele. Chris Cornell wielokrotnie dziękował publiczności za to, jak reagowała na grane przez muzyków z Seattle utwory. Publice trudno się dziwić, wiele lat czekała na to, że zespół zapuści się w te rejony Europy, przy okazji wypominając wokaliście na backstage'u, że odwiedzili wcześniej m.in. Pragę.

Reklama

Wśród 16-tysięcznej, jak podają organizatorzy, publiczności przeważali 30- i 40-latkowie, dla których utwory Amerykanów to najlepsze wspomnienia wolności, młodości i niezależności - czy tam buntu, jak wolicie. Wielu z nich trzepało głowami w rytm grunge'owych riffów, choć wydawali się, jakby chcieli zapomnieć, że nie mogą się już pochwalić fryzurą bujną jak Chris Cornell.

A jeśli już przy tym jesteśmy, oczywiście nie można pominąć znacznej grupy fanek Chrisa, które w zasadzie z repertuaru Soundgarden znają tylko "Black Hole Sun", ale za to nie ma przed nimi tajemnic każdy rodzaj spojrzenia Chrisa spod jego bujnych loków. A ten przenikliwy wzrok rozmiękcza niejedno kobiece serce...

Trzecia, dość znaczna grupa widoczna wśród publiczności, to młody narybek, który wychowuje się na grającej dwa koncerty wcześniej Luxtorpedzie (po koszulkach ich poznacie), ale też z nie mniejszą przyjemnością poznaje korzenie muzyki ciężkiej i niepokornej.

Setlista Soundgarden była zróżnicowana chronologicznie, co nie było tak oczywiste, jeśli by śledzić ostatnie koncerty grupy, która skoncentrowała się podczas nich na graniu głównie swoich numerów z pierwszych płyt, wydanych do końca lat 90. Dość wspomnieć, że muzycy właśnie świętują 20. rocznicę wydania płyty "Superunknown", na setliście znalazło się sporo kawałków z albumu "Badmotorfinger".

W Oświęcimiu natomiast zabrzmiały też "Been Away Too Long", "A Thousand Days Before", "Blood on the Valley Floor" z najnowszego krążka "King Animal", wydanego dwa lata temu, po kilkunastoletniej przerwie w działalności zespołu. Złośliwi twierdzą oczywiście, że "King Animal" to już tylko Garden, a tylko klasyczne utwory grupy to prawdziwe Soundgarden, ale trzeba przyznać Cornellowi, że jego wizja złagodzenia muzyki zespołu, nadal do wielu przemawia. Zwłaszcza w pewnym wieku.

Soundarden nie zagrali w swoim klasycznym składzie. Oprócz wspomnianych Chrisa Cornella i Bena Shepherda, w dźwiękową psychodelię wprowadzał nas również gitarzysta i jeden z filarów grupy Kim Thayil, ale na perkusji grającego obecnie trasę z Pearl Jam Matta Camerona zastąpił inny Matt - Chamberlain.

A wspomnianej psychodelii i ostrych dźwięków było tyle, że spokojnie muzycy zrekompensowali fanom lata oczekiwania na ich występ na żywo. Dość wspomnieć, że Kim dopełnił dzieła zniszczenia naszych bębenków kilkuminutowym sprężaniem gitary na wiele wymyślnych sposobów.

Nie wiadomo, na ile w tym kokieterii, ale porównując z wideo z poprzednich koncertów na trasie - z dość oszczędną konferansjerką Chrisa - można przypuszczać, że niewiele, muzycy wydawali się być zachwyceni koncertem w Polsce. Wokalista wielokrotnie dziękował publiczności za oklaski, poddawanie się animacji i dwie akcje polskiego fanklubu grupy. Na początku koncertu publiczność ułożyła polską flagę - przed sceną fani mieli czerwone kartki, w dalszym sektorze białe. A mniej więcej w jego połowie Chrisowi wręczono polską flagę z podpisami fanów. - To piękne, dziękuję - mówił wyraźnie wzruszony. Zresztą okutany flagą triumfalnie schodził później ze sceny.

Ben też znalazł chwilkę, by dorwać się do mikrofonu i powiedzieć Polakom, że są mieszkańcami jednego z najważniejszych państw w historii i pokazać im słynny gest zwycięstwa. Nawiązując do nazwy festiwalu pochwalił również życie, jako jedyną rzecz, dla której warto żyć.

Najwyraźniej Chrisowi podczas koncertu brakowało słów, żeby wyrazić, co czuje, albo po prostu chciał wzmocnić przekaz, więc ze sceny padło kilka przekleństw. Nie będziemy tłumaczyć, niech każdy przetłumaczy, jak chce: "You're f*ckin' amazing, really f*ckn' great" - krzyczał zachwycony ze sceny.

A my to samo możemy powiedzieć Soungarden po tym prawie dwugodzinnym koncercie.

Setlista:

"Searching With My Good Eye Closed"
"Spoonman"
"Flower"
"Outshined"
"Black Hole Sun"
"Jesus Christ Pose"
"Blood on The Valley Floor"
"Been Away Too Long"
"The Day I Tried To Live"
"My Wave"
"Superunknown"
"Blow Up The Outside"
"Fell on Black Days"
"A Thousand Days Before"
"Burden In My Hand"
"Rusty Cage"
"4th Of July"
Bisy:
"Let Me Drown"
"Beyond The Wheel".

Agnieszka Łopatowska, Life Festival Oświęcim

Czytaj także:

Zobacz teledyski Soundgarden na stronach INTERIA.PL!

Soundgarden: Reaktywacja popłaca

Wiosłując w miejscu - recenzja płyty "King Animal"

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: warto | Life Festival Oświęcim | Soundgarden