Reklama

Kraków Live Festival 2015

Kraków Live Festival 2015: Rudimental gra, a młodzież tańczy (relacja z trzeciego dnia)

Trzeci dzień Kraków Live Festival i zaledwie dwa zaplanowane koncerty, mogły wydawać się iście pokerową zagrywką ze strony organizatorów. Czy bowiem dwójka wykonawców jest w stanie przyciągnąć na teren festiwalu podobną liczbę osób co gwiazdy czwartku i piątku? Koncert Rudimental, z największą frekwencją w trakcie trzech dni, rozwiał wszelakie wątpliwości.

Rudimental byli ostatnią gwiazdą Kraków Live Festival 2015

Jednak zanim na scenie pojawili się idole młodzieży, publiczność pod swoją opiekę wziął O.S.T.R. Nie będę ukrywał, że czekałem na ten koncert i chciałem zobaczyć, w jakiej formie jest łódzki raper. Warto przypomnieć, że w maju Ostrowski zdradził, że przeszedł w 2015 roku dwie operacje (zdiagnozowano u niego raka), w trakcie których usunięto mu płat płuca wraz z guzami oraz zrekonstruowano organ.

Reklama

Temat operacji powrócił również na koncercie w Krakowie. W większości czasu raper śmiał się ze swojej choroby, jednak nie zapomniał na koniec po raz kolejny podziękować swojej rodzinie oraz przyjaciołom:

"Gdy gramy koncert w Łodzi, to dostaję 500 telefonów o wpisanie na listę, ale gdy leżałem w szpitalu i byłem bliski śmierci zostali ze mną tylko najbliżsi" - opowiadał O.S.T.R.

Swoje zdolności konferansjerskie Ostry opanował niemal tak dobrze jak rapowanie. Dwukrotnie nawiązał on do Gangu Albanii. Za pierwszym razem opowiedział, że jego syn zapytał go co znaczą słowa Popka "keszke w meszke". O.S.T.R. stwierdził, że znaczy to na pewno "pieniążki do kieszeni" (czym zasugerował, że grupa powstała tylko dla pieniędzy). Za drugim natomiast oznajmił, że na pewno nie zrobi sobie w przyszłości skaryfikacji.

Wątków w trakcie jego wywodów było naprawdę wiele. Od wspomnień z dzieciństwa do stwierdzenia, że nawet w kościele nie jest się bezpiecznym (co było odniesieniem się do zdarzenia w Lesznie, gdzie 15-latek zgwałcił kobietę).

Jednak mimo sporej ilości monologów, O.S.T.R. to nadal bardziej raper niż stand-uper. Co prawda koncert promował album "Podróż zwana życiem", jednak setlista rozkładała się bardzo równomiernie i kompozycje z ostatniej płyty nie zdominowały występu. Pojawiły się natomiast takie perełki jak "Mały, szary człowiek", "Bujaka jamajka", "Salsa" i "Tabasko". Oczywiście raper nie trzymał się usilnie swoich tekstów, pozwalając sobie co chwilę na improwizacje. Tradycyjnie już na niezwykle wysokim poziomie stała interakcja z publiką. Ostry zachęcił do przeżywania koncertu nawet ludzi z loży VIP. Przyczepić nie ma  się do czego w kwestii brzmienia koncertu, za który odpowiadali kolektyw Killings Skills oraz DJ Haem.

Jedynym minusem był ograniczony czas Ostrego, który zapewne miał ochotę na nieco dłuższy koncert. Jednak to nie on był gwiazdą tego wieczoru, co raczej rozumiał i nie miał zamiaru przedłużać wyczekiwania na Rudimental.

Zobacz galerię zdjęć z trzeciego dnia Kraków Live Festival 2015:

Brytyjski skład pojawił się kilka minut po 20 i od tego momentu na nieco ponad godzinę krakowskie Błonia przeistoczyły się w jedną wielką dyskotekę. Rudimental serwował hit za hitem, a słuchaczy przybywało z każdą minutą. W końcu publika wypełniła cały namiot, bawiąc się w najlepsze. Nikt nie przyszedł tu kontemplować muzyki zespołu. Zresztą nie było czego. Mocą kompozycji formacji jest ich prostota. Sprawy nie skomplikował nawet szeroki skład z sekcją dętą. Świetnie prezentowali się wokaliści, których, o ile się nie mylę, było czterech.

Pomylić się jednak bardzo łatwo, gdyż Rudimental na scenie to czyste szaleństwo. DJ-e i muzycy skaczą z jednego miejsca na drugie i urządzają sobie gonitwy, przez co ciężko było ich czasem zlokalizować. Takie zachowanie tylko nakręcało publiczność do jeszcze bardziej żywiołowej zabawy. Kluczowe momenty koncertu? Niewątpliwie wykonanie utworów "Waiting All Night" i końcowego "Feel The Love". Świetnie przyjęty został również cover "Bloodstream" Eda Sheerana.

Koncert popsuł nieco brak bisów, gdyż po wykonaniu ostatniego numeru zespół postanowił nie wychodzić po raz drugi na scenę, mimo gorących nawoływań publiczności. Symbolicznym zakończeniem występu było zamknięcie laptopa jednego z DJ-ów przez pracownika obsługi technicznej. Nienasyconym pozostało udać się do klubu Prozak 2.0, gdzie imprezę rozkręcał duet Flirtini i brytyjski producent Mele.

Kraków Live Festival w nowej formule przeszedł więc do historii w całkiem niezłym stylu, z koncertem, który nie był może spektaklem wybitnym, ale który dał na pewno sporo radości kilkunastotysięcznemu tłumowi młodych ludzi.

Publiczność na Kraków Live Festival 2015:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Rudimental | O.S.T.R. | Kraków Live Festival