Reklama

Eurowizja 2016

Eurowizja 2016: Skandal z rosyjską delegacją. O co chodzi?

Głosy oddane przez Anastasiyę Stotskayą z rosyjskiej delegacji na Eurowizję zostały unieważnione. Urodzona na Ukrainie wokalistka i aktorka w internecie opublikowała wideo pokazujące obrady podczas kostiumowej próby przed pierwszym półfinałem na tegorocznej Eurowizji.

Anastasiya Stotskaya została usunięta ze składu rosyjskiej delegacji na Eurowizję 2016

Anastasiya Stotskaya w serwisie Periscope opublikowała wideo, na którym na żywo pokazała fragment posiedzenia rosyjskich jurorów podczas poniedziałkowej (9 maja) próby. W materiale można było zobaczyć, że jurorzy niespecjalnie są zainteresowani tym, co działo się na scenie (bardziej zajęci są swoimi telefonami komórkowymi). Jedna z członkiń rosyjskiej delegacji wprost stwierdziła, że zagłosuje na Armenię "bo jej mąż jest Ormianinem". Jurorzy oddają swoje głosy dzień przed występem uczestników, właśnie podczas kostiumowej próby.

Reklama

Tymczasem regulamin Konkursu Piosenki Eurowizji wyraźnie stanowi, że członkowie jury oceniają występy uczestników indywidualnie, bez konsultowania się z innymi. To zastrzeżenie zostało naruszone przez rosyjską ekipę.

Stotskaya w rozmowie z rosyjską agencją RIA Novosti stwierdziła, że nie zrobiła nic złego. "Powiedziano mi, że złamałam zasady poufności. Zostaliśmy uprzedzeni, że nie wolno nam upubliczniać wyników naszego głosowania i ja tego nie zrobiłam" - przekonuje. Dodała, że opublikowała wideo, bo chciała w ten sposób promować Eurowizję.

Jednak organizatorzy konkursu widzą sprawę inaczej.

"Po konstruktywnych rozmowach pomiędzy EBU [Europejska Unia Nadawców, organizator Eurowizji] i VGTRK [Wszechrosyjska Państwowa Kompania Telewizyjna i Radiowa, publiczny nadawca rosyjski], postanowiono o odwołaniu odpowiedzialnego za produkcję wideo członka jury" - głosi oficjalny komunikat.

VGTRK na miejsce Stotskayi będzie mogła powołać nowego jurora, który będzie oceniać uczestników sobotniego (14 maja) finału. Rosyjski nadawca miał też "wyrazić żal za zachowania swojego jurora". Przeprosił też publicznych nadawców z Holandii i Armenii, których reprezentanci występowali podczas transmisji pokazanej przez Stotskayę.

W komunikacie EBU ogłoszono, że jurorka formalnie nie złamała zasad, ale jej działania "nie były zgodne z duchem konkursu i potencjalnie szkodliwe, niosące potencjalne ryzyko przypadkowego ujawnienia wyników".

"Posiedzenia jurorów podczas półfinału i finału to wewnętrzna transmisja, czyli nie do publicznego dystrybuowania" - komentuje Jon Ola Sand, producent wykonawczy Konkursu Piosenki Eurowizji.

Wyniki głosowania trzymane są w ścisłej tajemnicy aż do wyłonienia zwycięzcy w finale. Punkty przyznawane przez dany kraj to wynik głosowania jurorów i telewidzów (50:50).

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Eurowizja 2016