Reklama

Eurowizja 2014

Eurowizja 2014: Kobieta z brodą wygra festiwal?

Obok Cleo, wykonującej piosenkę Donatana "My Słowianie", występ reprezentującej Austrię wokalistki Conchity Wurst wzbudził najwięcej emocji wśród polskich telewidzów Eurowizji.

Przypomnijmy, że Conchita Wurst naprawdę nazywa się Tom Neuwirth i występuje na scenie w brodzie i kobiecym ubiorze. W drugim półfinale Konkursu Piosenki Eurowizji piosenkarka zaprezentowała utwór "Rise Like A Phoenix".

Osoba Conchity Wurst wywoływała niezdrowe emocje już od momentu, gdy austriacka telewizja wybrała wokalistkę jako reprezentantkę kraju w Konkursie Piosenki Eurowizji.

Kontrowersyjny image piosenkarki nie spodobał się konserwatywnym fanom Eurowizji z Europy Wschodniej. Telewidzowie z Białorusi, Armenii i Rosji wystosowali petycję do Europejskiej Unii Nadawców o wykluczenie Conchity Wurst z konkursu lub ocenzurowanie występu reprezentanta Austrii.

Do chóru przeciwników kontrowersyjnej artystki dołączył występujący na festiwalu pod pseudonimem Aram MP3 ormiański wokalista Aram Sargsjan. Piosenkarz stwierdził ostro, że zachowanie Toma Neuwirtha "nie jest naturalne", a Austriak powinien zdecydować, czy chce być kobietą czy mężczyzną.

Reklama

Conchita Wurst najwyraźniej była przygotowana na krytykę wizerunku i ze spokojem odpierała wszelkie ataki na jej osobę. "Broda jest deklaracją, że można wiele osiągnąć bez względu na to, kim jesteś czy jak wyglądasz" - tak skomentowała słowa reprezentanta Armenii.

"Jeżeli ktoś ma ochotę być kobietą z brodą, to nie ma w tym nic złego, bo przecież nie ranię tym nikogo" - to kolejna wypowiedź Conchity Wurst.

"Chcę pokazać całemu światu, że lepiej być najlepszą wersją samego siebie niż mierną kopią kogoś innego. Każdy ma prawo robić to, na co ma ochotę - tak długo, jak tylko nie rani to innych osób" - to już fragment wypowiedzi wokalistki dla serwisu eurovision.tv.

"Walczę o społeczeństwo, z którego wykluczone zostaną nienawiść i dyskryminacja. Szczerze mówiąc, chciałabym, by każdy z uczestników Konkursu Piosenki Eurowizji to zadeklarował. Przecież bierzemy udział w otwartym na różne światopoglądy przedsięwzięciu, więc sami też powinniśmy mieć otwarte umysły" - dodała.

Wydaje się, że Conchita Wurst z piosenką "Rise Like A Phoenix" stała się czarnym koniem tegorocznej Eurowizji. Coraz głośniej mówi się o tym, że reprezentantka Austrii może wygrać cały festiwal!

Taka opinia padła m.in. z ust komentującego dla Telewizji Polskiej półfinałowy koncert Eurowizji dziennikarza Artura Orzecha. Prezenter i znawca Konkursu Piosenki zadeklarował bowiem, że Conchita Wurst po czwartkowym występie stała się faworytem całego festiwalu.

Znamienna była również reakcja widzów zgromadzonych w hali B&W Hallerna w Kopenhadze. Gdy po półfinałowym koncercie prowadzący poprosili Conchitę Wurst o komentarz, w sali rozległy się głośne wiwaty i okrzyki na cześć reprezentantki Austrii. Żaden inny wykonawca nie został przyjęty przez publiczność w tak serdeczny sposób.

"Otrzymałam tyle ciepłych słów, za co chciałam wam bardzo podziękować. Dzisiejszy wieczór był zadedykowany wam wszystkim" - napisała na Facebooku Conchita Wurst, zdobywając tym przychylność kolejnej grupy fanów. Czy wystarczy to do zwycięstwa w sobotnim finale Eurowizji 2014?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: My Słowianie | Eurowizja | Eurowizja 2014