Zdzisława Sośnicka kończy 80 lat. Gwiazda PRL-u zniknęła ze sceny
Na przełomie lat 70. i 80. Zdzisława Sośnicka była jedną z najpopularniejszych polskich piosenkarek. W dorobku ma tak znane przeboje, jak m.in. "Aleja gwiazd", "Jestem twoją bajką" (z "Akademii Pana Kleksa"), "Julia i ja", "Powiedz mi panie" i "Z tobą chcę oglądać świat" (duet ze Zbigniewem Wodeckim). Wiosną jej oficjalne konto na Facebooku zostało ukradzione i od tej pory publikowane są tam viralowe, najczęściej hiszpańskojęzyczne filmiki. Sama wokalistka lata temu wycofała się ze sceny.

Ciesząca się największą popularnością w latach 70. i 80. Zdzisława Sośnicka zniknęła ze sceny, przestała pojawiać się na telewizyjnych wydarzeniach i udzielać wywiadów. Ostatni wyjątek uczyniła dla Mariusza Szczygła i jego programu "Rozmowy (nie)wygodne" w TVP Info pod koniec 2024 r.
"Jakość była dla mnie zawsze sprawą najważniejszą - jakość utworu, dźwięku, muzyka, tekst. Moje życie było dość skomplikowane przez dwadzieścia parę lat. Polegało na wyjazdach. Nie potrafiłam się przywiązać do żadnego miejsca, bo za chwilę wyjeżdżałam. Poczułam niedosyt, zastanawiałam się, czy potrafię gdzieś zamieszkać na stałe, i zaczęłam szukać takiego miejsca" - opowiadała wówczas.
Zdzisława Sośnicka i najlepsi autorzy. Te piosenki śpiewała cała Polska
Piosenki przez nią wykonywane pisali m.in. tekściarze Marek Dutkiewicz, Bogdan Olewicz, Andrzej Mogielnicki, Jacek Cygan, Jonasz Kofta i Janusz Kondratowicz oraz kompozytorzy Romuald Lipko (lider Budki Suflera twierdził, że Zdzisława jest jednym z najwspanialszych głosów w historii polskiej estrady), Andrzej Korzyński, Seweryn Krajewski, Wojciech Trzciński, Zbigniew Górny, Krzesimir Dębski, Ryszard Poznakowski czy Zbigniew Wodecki.
To właśnie razem ze Zbigniewem Wodeckim zaśpiewała w niezapomnianym duecie "Z tobą chcę oglądać świat". Do ich pierwszego spotkania doszło na Festiwalu w Opolu w 1979 r. i wówczas powstał pomysł współpracy. Na efekty trzeba było poczekać jeszcze kilka lat. W 1986 r., podczas pobytu w Sopocie, mąż Sośnickiej, Jerzy Bajer, zamknął Wodeckiego w barze hotelowym Grand Hotelu, w którym był fortepian, po czym "zmusił" go do napisania piosenki. Wodecki stworzył tam melodię, do której tekst napisał później Jonasz Kofta.
Urodzona 29 sierpnia 1945 r. w Kaliszu Zdzisława Sośnicka już od najmłodszych lat wykazywała się ogromną pasją do muzyki, którą zaszczepiła w niej rodzina. Jako młoda dziewczynka ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną w Kaliszu w klasie fortepianu, a następnie studiowała na Wydziale Wychowania Muzycznego Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Poznaniu.

Zdzisława Sośnicka i Jerzy Bajer - historia wielkiej miłości
Gdy miała 18 lat, zadebiutowała na wielkiej scenie podczas Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Zajęła wówczas drugie miejsce w konkursie - za widowiskowe wykonanie piosenki "Wieczór na redzie". Przełomem stał się występ na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1971 r. Piosenka "Dom, który mam" przyniosła jej nagrodę publiczności.
Sośnicka była już wtedy żoną Jerzego Bajera (przyjęła kompozytorski pseudonim Barbara Bajer), którego poznała, gdy ten był młodym studentem technologii drewna. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, a ich małżeństwo trwa od 1964 r.
"Zmieniały się style, muzyka, autorzy, kompozytorzy, ale jedna osoba była przy mnie i jest - menadżer, opiekun, dla mnie człowiek opoka" - mówiła o swoim mężu piosenkarka.

Przez wiele lat Sośnicka żyła na walizkach, podróżując z koncertu na koncert. W domu bywała rzadko, co zaczęło jej mocno doskwierać. "Strasznie zazdrościłam ludziom, że siedzą sobie z rodziną, a ja znów gdzieś jadę" - wspominała. Powoli przestawała marzyć o wielkich scenach i muzycznych sukcesach, a zaczynała myśleć o spełnieniu się w roli matki. Gdy wraz z mężem przeprowadziła się do urokliwego domu z dala od miasta, przygotowała nawet pokój dla dziecka, które miało się w jej życiu pojawić.
Artystka jednak nigdy nie spełniła marzenia o macierzyństwie. Kiedy wraz z Jerzym zdecydowali się na dziecko, było już za późno - organizm wokalistki zastrajkował. Życie w ciągłym stresie sprawiło, że nie dane jej było zajść w ciążę. "Grałam dwa recitale dziennie. Codziennie! Nawet kiedy czułam, że jestem chora, nie mogłam przerwać występów. Adrenalina, która trzymała mnie przy życiu, okazała się moim wrogiem, niszczyła mnie" - opowiedziała gwiazda w rozmowie z Kayah, przypominając, że z powodu intensywnego koncertowania po całej Polsce w domu spędzała tylko cztery miesiące w roku.
Zdzisława Sośnicka nagle zrezygnowała z dalszej kariery
Po zmianie ustrojowej dawne gwiazdy PRL-u w większości przypadków poszły w odstawkę. Popularność zdobyli wykonawcy inspirujący się nową falą rocka z lat 90., a także artyści, których pokochała młodsza publiczność. Wówczas Zdzisława Sośnicka zdecydowała się zejść ze sceny.
"Mój organizm też miał już dość tego ciągłego tempa, już nie wytrzymywał takich obciążeń, tej ciągłej adrenaliny, która towarzyszy każdemu występowi. (...) Powiedziałam sobie stop. I zwolniłam bieg. To był mój świadomy, dobrze przemyślany wybór. W pewnym momencie stwierdziłam, że nie mam czasu na nic, a na śpiewaniu świat się nie kończy" - opowiadała w "Głosie Wielkopolskim".
Zobacz również:
W 2015 r. wokalistka zdecydowała się chwilowo powrócić na scenę. W ręce fanów oddała pierwszą po 20-letniej przerwie płytę "Tańcz, choćby płonął świat". Dwa lata później pojawiła się na koncercie jubileuszowym Zbigniewa Wodeckiego, z którym wykonała wówczas aż pięć utworów. "Zaproponowano nam wspólne koncerty w największych halach, ale niestety Zbyszek zachorował, trafił do szpitala. Miał zabieg i nie odzyskał przytomności. Brałam też udział w koncercie w Krakowie, który był poświęcony Zbyszkowi. No i tyle" - wspomniała artystka.

Zdzisława Sośnicka: Wszystkie błędy trzeba popełnić, żeby żyć
To był również koniec scenicznej kariery Zdzisławy Sośnickiej. Piosenkarka mówiła, że wciąż zapraszana jest na różnego rodzaju festiwale i imprezy branżowe, lecz nie przyjmuje propozycji. Obecnie 80-letnia gwiazda razem z mężem mieszka na wsi na Mazowszu, nad Pilicą. Tam stworzyła swój azyl z ogrodem.
"Wszystkie błędy trzeba popełnić, żeby żyć. Popełniałam wiele błędów w swoim życiu, ponieważ szłam przed siebie, nie zważając na to, że będę płacić za to ogromną cenę - odrzucenia, nieakceptacji" - stwierdziła w programie Mariusza Szczygła.











