Stacja NBC podała, że para powiedziała "tak" w piątek, 3 lipca, w hali Madison Square Garden w Nowym Jorku. "Ceremonia połączyła obie rodziny i została poprowadzona przez ich przyjaciela, Adama Sandlera" - przekazała z kolei rzeczniczka Taylor Swift.
Informacja o zawarciu małżeństwa pojawiła się również na ekranie przed halą. Wewnątrz odbyło się wesele z udziałem około 1 tys. gości, w tym wielu celebrytów. Wśród zaproszonych byli m.in. Bradley Cooper, Gigi Hadid, Selena Gomez, Hugh Grant, Ed Sheeran, Karlie Kloss, Zoë Kravitz, Suki Waterhouse, Adrien Brody i siostry z grupy Haim.
Mimo upału przed halą zgromadzili się fani artystki, a media okrzyknęły wydarzenie amerykańską wersją królewskiego ślubu.
Ślub Taylor Swift. Szczegóły elektryzują fanów
"The New York Times" przekazał, że na miejscu obowiązywał zakaz korzystania z telefonów przez wszystkich gości, usługodawców i pracowników ochrony - musieli oni podpisać umowę o zachowaniu poufności, zobowiązującą ich do nieujawniania informacji dotyczących wydarzenia.
Tym większe poruszenie wywołało zdjęcie pokazujące wnętrze hali, do którego dotarł "Daily Mail". Widać na nim, że wnętrze Madison Square Garden zostało zamienione w prawdziwy ogród, pełen drzew i szmaragdowych dekoracji. "Była to bajka, która stała się rzeczywistością: hala Madison Square Garden zamieniła się w zaczarowany ogród pełen wysokich drzew, szmaragdowych draperii i strzelistych łuków, gdzie para powiedziała sobie 'tak' w obecności gwiazd, przyjaciół z całego życia i rodziny. Widać, jak goście gromadzą się przy ołtarzu, po czym znikają za ukrytymi drzwiami, kierując się na bajkową salę weselną" - napisała redakcja "Daily Mail".
W sieci szybko pojawiły się komentarze. Wielu fanów zaznacza, że nie rozumie wyboru miejsca na ceremonię. "Nie wyobrażam sobie mniej malowniczego miejsca na ślub niż MSG", "Nie rozumiem, dlaczego stworzyli sztuczne niebo w studiu, skoro dysponują tak wyjątkowymi posiadłościami, które już same w sobie wyglądają jak raj. Czy nie byłoby lepiej, gdyby ceremonia odbyła się na świeżym powietrzu w posiadłości Taylor na Long Island?", "Nie rozumiem wyboru tego miejsca… Mają przecież środki, by pojechać w dowolne miejsce na świecie i zorganizować tam piękne wesele, a mimo to wybrali właśnie to miejsce" - takie opinie można znaleźć w mediach społecznościowych.
Do uroczystości po raz pierwszy odniosła się też Donna Kelce, mama Travisa. "Niewiele mogę powiedzieć, poza tym, że to było coś magicznego, naprawdę! Magia" - powiedziała.












