Wacław Kisielewski był pierwszym synem Stefana Kisielewskiego, słynnego "Kisiela", publicysty, kompozytora, wykładowcy, opozycyjnego posła na Sejm PRL w latach 1957-1965.
18-letni Wacek w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie zaprzyjaźnił się z Markiem Tomaszewskim (byli jedynymi mężczyznami na roku). Szybko stworzyli sceniczny duet nazwany po prostu Marek i Wacek.
Marek i Wacek: Towar eksportowy PRL-u
Błyskawicznie podbili serca polskiej publiczności, przybliżając znane utwory muzyki klasycznej we własnych aranżacjach, w tym kompozycje Stanisława Moniuszki, Fryderyka Chopina, Edvarda Griega czy Ferenca Liszta. Dodatkowo w dorobku mieli też autorskie utwory takie, jak m.in. "Rytm czasu", "Lato" i "Melodia dla Zuzi". Ten ostatni dedykowany był córce Wacka, Zuzannie.
Marek i Wacek podbili polską i zagraniczną publiczność, koncertując razem z m.in. Anną German, Ewą Demarczyk i Marlene Dietrich. W 1967 r. otrzymali nagrodę "Złotego Gronostaja" na Festiwalu Variétes we francuskim Rennes. Nazywany "towarem eksportowym PRL-u" duet występował w USA, Japonii, Kanadzie, Skandynawii i Europie Zachodniej, z powodzeniem łącząc muzykę klasyczną z rozrywkową.
Popularność poza Polską i rodzinne korzenie Wacława sprawiły, że muzyk trafił pod obserwację SB. W materiałach Instytutu Pamięci Narodowej jako "osoba rozpracowana" znalazł się już na początku lat 70.
- Mimo wyjazdów Wacka, byliśmy blisko, ciągle mieliśmy sobie coś do powiedzenia. On był moim oknem na świat, kiedy wracał i opowiadał o ludziach, których spotykał, powierzał mi jakieś swoje tajemnice, to było poza normalnym rodzinnym uczuciem, ja się z nim przyjaźniłem. Ufał mi, skoro powierzył mi odbieranie rat za samochód, który sprzedał Maryli Rodowicz. Wprowadzał mnie w życie. Można powiedzieć, że żyłem w cieniu ojca i brata. Tak, ale to bardzo wygodny cień - opowiadał Jerzy Kisielewski, młodszy brat Wacka, w rozmowie z serwisem Styl Interia w 2014 r.
Burzliwy związek z Krystyną Mazurówną. "Nie nadawał się do wspólnego życia"
W latach 60. Wacek Kisielewski był związany z tancerką Krystyną Mazurówną, również barwnym ptakiem PRL-u. Cieniem na ich związku położyło się uzależnienie pianisty od hazardu. Grał tak ryzykownie, że - jak odnotował Stefan Kisielewski w swoich dziennikach - w ciągu jednego wieczoru potrafił stracić całe honorarium z zagranicznej trasy.
"Jego miłość do hazardu była miłością straszliwie nieodwzajemnioną" - wspominał Lucjan Kydryński w książce "Marek i Wacek - historia prawdziwa".
"Wacek był cudowny - wrażliwy, niezwykle bystry. Ale zupełnie nie nadawał się do wspólnego życia. Pił nałogowo i zbyt często wpadał w sidła hazardu. Wychodził wieczorem niby tylko na chwilę, a wracał dopiero nad ranem" - tak z kolei swojego ówczesnego narzeczonego po latach opisywała Krystyna Mazurówna w książce "Burzliwe życie tancerki".
Podczas jednego z występów w Berlinie Wschodnim w 1981 r. muzycy wyszli na scenę z przypiętymi do marynarek znaczkami "Solidarności". Wybuchła polityczna awantura - duet został wydalony z NRD, a Marek i Wacek od władz PRL-u dostał zakaz występów. Muzycy zniknęli także z radia i telewizji, a także zablokowano ich prośby o paszport.
Kontakty Kisielewskiego z ówczesną opozycją demokratyczną nie uszły uwadze tajnych służb. Po raz kolejny MSW objęło go obserwacją w 1984 r. Sprawa o kryptonimie "Duet" została zakończona dopiero w 1986 r. "z powodu śmierci głównego figuranta sprawy", a materiały złożono do archiwum.
Tragiczna śmierć Wacka Kisielewskiego. Przepowiednia Cyganki się sprawdziła
Do wspomnianej tragedii doszło 9 lipca 1986 r. na drodze w okolicach Wyszkowa. 43-letni Wacław Kisielewski dzień wcześniej w barze w hotelu Victoria poznał Grzegorza Gąskiewicza, który zaprosił go do swojej daczy. Po zakrapianej imprezie zaproponował kompozytorowi przejażdżkę swoim nowym saabem. Partnerka Wacka, Magda Jankowska (wicemiss Mazowsza), odmówiła wejścia do auta. Dwa miesiące wcześniej podczas ich wspólnego pobytu na niemieckiej wyspie Sylt Cyganka wywróżyła muzykowi, że wkrótce zginie w wypadku samochodowym.
Jadące z prędkością 120 km/h auto prowadzone przez Gąskiewicza wypadło z zakrętu i kilkukrotnie koziołkowało. Kisielewski (nie miał zapiętych pasów) wypadł przez przednią szybę. Nieprzytomny muzyk trafił do szpitala w stanie krytycznym. To właśnie dlatego nie doszedł do skutku transport śmigłowcem do kliniki w RFN. Po trzech dniach od wypadku, 12 lipca, Wacław Kisielewski zmarł, nie odzyskawszy przytomności.
Sprawca wypadku został zwolniony z aresztu po wpłaceniu astronomicznej kaucji w wysokości 18 tys. dolarów (w Polsce była to równowartość kilkunastu mieszkań) i wyjechał do Francji, nigdy nie stając przed polskim sądem.
Pogrzeb na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie przyciągnął tłumy fanów. Nad grobem odtworzono stworzony przez Marka Tomaszewskiego utwór "Rytm czasu". Krótką mowę pożegnalną wygłosił przyjaciel duetu Marek i Wacek - Lucjan Kydryński, a po jego ostatnich słowach Tomasz Stańko zagrał na trąbce improwizację.












