W PRL-u była wielką gwiazdą. Krystyna Konarska zmarła w zapomnieniu
W latach 60. Krystyna Konarska była jedną z największych śpiewających gwiazd PRL-u, oklaskiwaną na festiwalach w Opolu i Sopocie, a piosenki dla niej pisali m.in. Agnieszka Osiecka i Wojciech Młynarski. Gdy zmarła 16 marca 2021 r. w niewielkim niemieckim miasteczku, w Polsce pamiętali o niej tylko nieliczni fani.

"Mówiono, że ma wszystko to, co gwiazda mieć powinna. Urodę, talent, głos" - pisała w 2009 r. "Angora", która jako jedyna spotkała się z Krystyną Konarską, gdy po 21-letniej przerwie przyjechała na kilka dni do Polski.
Piosenkarka przyszła na świat 8 marca 1941 roku w Berlinie, jednak późniejsze życie związała z Polską. Mieszkała w Większycach, wsi niedaleko Kędzierzyna-Koźla. Jako młoda osoba szybko zakochała się i założyła rodzinę. Przyszłego męża poznała na jakimś weselu. Po dwóch latach urodziła syna, Artura.
Krystyna Konarska - zapomniana gwiazda PRL-u
Śpiewaniem na poważnie zainteresowała się po zwycięstwie w lokalnym konkursie muzycznym zorganizowanym przez dom kultury. Następnie zachwyciła w kolejnym konkursie - tym razem zorganizowanym przez Radio Opole. Tam zainteresowała się nią osoba z branży muzycznej i zaprosiła do Warszawy.
W stolicy poznała ówczesne gwiazdy piosenki i sceny: Sławę Przybylską, Jana Krzyżanowskiego, Teresę Zygadlewicz, Wojciecha Młynarskiego i Witolda Fillera. Rozpadło się jej małżeństwo, syn został wtedy z babcią.
Kolejne lata przyniosły wielkie sukcesy, udział w festiwalach w Opolu (w 1964 roku wyróżniono ją za "Piosenkę z przedmieścia" i "Spaloną ziemię") i Sopocie ("Przyjdzie po mnie ktoś" w 1966 r.), występy w całym kraju obok największych gwiazd, koncerty również w NRD, ZSRR i Jugosławii.
Jej największe przeboje to m.in. "A jednak do pary", "Boję się twojej miłości", "Czy ktoś ci powiedział", "Dlaczego ty mnie nie kochasz", "Doliny w kwiatach" czy "Jesienny pan".
Śpiewała piosenki, które napisali m.in. Andrzej Korzyński, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, Mateusz Święcicki i Adam Skorupka. Z kolei za słowa odpowiadali m.in. Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski, Janusz Kondratowicz, Andrzej Tylczyński i Wanda Sieradzka.
Podobnie jak wielu innych piosenkarzy z tamtej epoki występowała również na dużym ekranie. Miała na koncie jedną z głównych ról w filmie "Pingwin" Jerzego Stefana Stawińskiego (1964) ze Zbigniewem Cybulskim; jako piosenkarka w lokalu pojawiła się w "Świętej wojnie" (1965) u boku Elżbiety Czyżewskiej, Mieczysława Czechowicza i Romana Kłosowskiego.
W Paryżu miała zrobić wielką karierę. Skończyło się klapą
W 1967 r. wyjechała na stypendium do Paryża. Tam dostrzegł ją Eddie Barclay, który twierdził, że pomoże zrobić jej wielką karierę. To marzenie jednak się nie spełniło, gdyż wytwórnia producenta i przedsiębiorcy zbankrutowała.
Gdy w kolejnych latach występów było coraz mniej, Krystyna Konarska wpadła w depresję. Piosenkarka tułała się po całym świecie, występując w klubach m.in. w: Grecji, Maroku, Japonii i Portugalii. W Paryżu, w którym mieszkała między koncertami, poznała polskiego górala z Alaski, w którym się zakochała. W 1987 r. będąc już żoną porzuciła dawną karierę i razem z ukochanym przeprowadziła się na "koniec świata".
"Alaska zachwyciła ją przestrzenią, piękną przyrodą. Znajomi ostrzegali, że będzie jej tam trudno, ale ona wytrzymała. Poszła do pracy. Przez siedem lat zajmowała się niepełnosprawnymi dziećmi. To była jej nowa pasja. Wstawała o czwartej rano i odwoziła dzieci do szkoły. Małżeńska idylla szybko się skończyła. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Mogła wyjechać do Los Angeles albo do Niemiec, gdzie mieszkała matka. Wybrała Niemcy. Chciała poświęcić czas mamie" - relacjonowała "Angora".
Za miłością wyjechała na koniec świata
W niewielkim miasteczku Rinteln w Dolnej Saksonii (ok. 60 km od Hanoweru) mieszkała do końca życia. Polskę odwiedzała sporadycznie.
Krystyna Konarska zmarła 16 marca 2021 r., ponad tydzień po swoich 80. urodzinach. Informację o śmierci przekazała Ewa Szczepanik, która prowadziła oficjalny fan klub artystki i pozostawała z nią w stałym kontakcie.
"Dotarła do nas z Niemiec bardzo przykra wiadomość. Krystyna Konarska nie żyje. Trudno w to uwierzyć wielbicielom jej wyjątkowego talentu, dla których ta wspaniała artystka była kimś ważnym i bliskim, choć od dość dawna mieszkała poza Polską i nie udzielała się publicznie. Lśniła ciepłym blaskiem najpiękniejszej Gwiazdy, dając nam swoimi niezapomnianymi piosenkami tak wiele radości i wzruszeń" - można przeczytać na oficjalnej stronie piosenkarki.
Te informacje Ewa Szczepanik potwierdziła w rozmowie z Interią, ujawniając, że piosenkarka w ostatnim czasie poważnie chorowała - przeszła rozległy zawał, a potem wylew.











