W PRL-u Anna German podbiła serca publiczności piosenką "Bal u Posejdona". Jurorzy kompletnie ją zignorowali!
"Bal u Posejdona" to przebój, który nierozerwalnie kojarzy się z latami 60. i Anną German. Artystka wystąpiła z nim na festiwalu w Sopocie i choć jurorzy nie docenili jej wykonania, publiczność momentalnie pokochała kompozycję. Do dziś wymienia się ją jako jedno z najważniejszych nagrań w dorobku wokalistki. Niewielu pamięta natomiast, że to nie German jako pierwsza miała zaśpiewać utwór. Z myślą o kim Marek Sart napisał pamiętny tekst?

Nazwisko Anny German jest doskonale znane niemal wszystkim Polakom, a przeboje takie jak "Tańczące Eurydyki" czy "Człowieczy los" to tylko niektóre z ponadczasowych utworów, jakie pozostawiła po sobie piosenkarka. Jedną z mniej znanych, a równie wybitnych kompozycji artystki był "Bal u Posejdona", z którym wiąże się nieoczywista historia.
"Bal u Posejdona" powstał w 1965 r. - w momencie, w którym Anna German miała już za sobą głośne występy na Festiwalu Piosenki w Sopocie (w 1963 r. zajęła tam drugie miejsce) oraz Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu (gdzie rok później odebrała główną nagrodę). Pierwotnie jednak to zupełnie inna wokalistka miała zaśpiewać utwór.
"Bal u Posejdona" powstał na prośbę redaktora naczelnego redakcji rozrywki TVP. Utwór miała zaśpiewać jego ukochana
Słowa i muzykę stworzył Marek Sart, posługujący się pseudonimem Jan Szczerbiński, któremu propozycję złożył ówczesny redaktor naczelny redakcji rozrywki Telewizji Polskiej, Witold Filler. Chciał on, aby jego partnerka dostała możliwość występu w Opolu. Potrzebował do tego odpowiedniego tekściarza i kompozytora oraz piosenki, która podbije serca Polaków.
"To był wtedy wszechmocny władca telewizyjnej rozrywki. Głosem nieznoszącym sprzeciwu zażądał, żebym napisał piosenkę dla jego ówczesnej narzeczonej, a może już wtedy żony, Ewy Miodyńskiej, aktorki któregoś ze śląskich teatrów, którą postanowił usilnie lansować" - opowiadał Sart na łamach "Angory".
Prośba Fillera zaskoczyła Marka Sarta, który nie dostał zbyt wiele czasu na stworzenie kompozycji. Postanowił więc sięgnąć po jeden ze swoich starych wierszy, napisany jeszcze w młodości. Tekst opowiadał o zawodzie miłosnym, którego podmiot miał doświadczyć na balu u niejakiego Posejdona. Partnerka redaktora działu rozrywki TVP nie poradziła sobie jednak z zaśpiewaniem utworu i ostatecznie nie pojawiła się na festiwalowej scenie.
Anna German uratowała "Bal u Posejdona" przed zapomnieniem
Kompozycję przed zapomnieniem uratowała Anna German. Artystka zadzwoniła wtedy bowiem do Sarta, aby poinformować go o swoim wyjeździe do Soczi na festiwal i potrzebie znalezienia idealnego utworu. Po czasie okazało się, że piosenkarce chodziło o festiwal w Sopocie, lecz kompozytor ani chwili się nie zastanawiał i podarował German swój przebój.
W "Balu u Posejdona" zmieniono jedynie tonację, aby pasowała do głosu Anny German, a także przeniesiono akcenty rytmiczne. Później wokalistka zaprezentowała się z gotowym utworem na przeglądzie, podbijając serca publiczności. Co ciekawe, widzowie oczarowani byli wykonaniem, lecz zostało ono kompletnie niezauważone przez jurorów. Wyróżnienie ekspertów nie trafiło w ręce artystki, lecz nie bez powodu "Bal u Posejdona" do dziś wymienia się wśród największych przebojów, jakie kiedykolwiek nagrała.
Kim była Anna German?
Anna German była wybitną piosenkarką o międzynarodowej sławie, której życie naznaczone było zarówno wielkimi sukcesami artystycznymi, jak i licznymi tragediami. Urodziła się w 1936 r., w Azji Środkowej, a jej dzieciństwo upłynęło w skrajnie trudnych warunkach - po aresztowaniu ojca i śmierci bliskich była zmuszona do ciągłych ucieczek i życia w biedzie, zanim ostatecznie trafiła do Polski. Mimo przykrych doświadczeń zdobyła ogromną popularność, dzięki swojemu wyjątkowemu głosowi i występom m.in. na festiwalach w Sopocie oraz Opolu.
Po pierwszych sukcesach w Polsce zaczęła dostawać zaproszenia ze Związku Radzieckiego i niedługo później koncertowała już na całym świecie. Jej karierę przerywały dramatyczne wydarzenia, w tym ciężki wypadek i późniejsza choroba nowotworowa. Do końca życia pozostała oddana muzyce, nagrywając utwory ("Psalmy Dawida") nawet w obliczu pogarszającego się zdrowia. Jej twórczość oraz pamięć o niej pozostają żywe do dziś.








