Do zdarzenia doszło 25 lipca na Nissan Stadium w Nashville. Usher występował razem z Chrisem Brownem w ramach wspólnej trasy "The R&B Tour".
W pewnym momencie koncertu 47-letni wokalista zaprosił na scenę młodą kobietę. Gabrielle usiadła na ustawionym w centralnej części sceny łóżku, a Usher zaczął śpiewać "Can U Handle It?" z wydanego w 2004 roku albumu "Confessions".
Taki segment od dawna jest stałym elementem jego koncertów. Artysta wykonuje zmysłową choreografię wokół wybranej fanki, stopniowo zmniejszając dzielący ich dystans.
Tym razem wszystko potoczyło się inaczej. Gabrielle zachowywała powściągliwość, a gdy Usher zbliżył twarz do jej twarzy, odchyliła się do tyłu. Wokalista przerwał taniec i spojrzał na publiczność.
"Chyba nie chce być na scenie" powiedział.
Po chwili gestem wskazał kobiecie, że może zejść. W tle rozległy się gwizdy i buczenie części widowni.
Internet stanął w obronie fanki
Nagranie szybko trafiło do mediów społecznościowych. Wielu komentujących uznało, że Usher poczuł się urażony brakiem entuzjazmu ze strony Gabrielle.
"Nie jest przyzwyczajony do takiej reakcji. To musiało zaboleć jego ego" oceniał jeden z internautów.
Inni zwracali uwagę, że samo pojawienie się na scenie nie oznacza zgody na każdą formę kontaktu z artystą.
"Przyszła posłuchać muzyki, a nie odgrywać intymną scenę przed całym stadionem" pisali.
Pojawiły się również komentarze, że Gabrielle po prostu zachowała klasę i nie chciała przekraczać własnych granic. Nie wszyscy jednak stanęli po jej stronie.
Część fanów przekonywała, że kobieta mogła wcześniej odmówić i pozwolić skorzystać z tej okazji komuś innemu.
"Skoro nie chciała brać udziału w tym numerze, po co wchodziła na scenę?" pytali.
Nie wiedziała, co ją czeka
Gabrielle postanowiła odpowiedzieć na krytykę. Z jej relacji wynika, że nie zgłosiła się do udziału w show i nie znała wcześniej scenariusza występu.
24-letnia pielęgniarka przyszła na koncert z mamą. Obie miały zwykłe bilety na płytę. Jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia podeszły do nich osoby z ekipy i zaproponowały przeniesienie do strefy VIP.
"To zespół organizacyjny nas wybrał. Nie powiedzieli, dlaczego nas przenoszą, ani który z artystów zaprosi mnie później na scenę" tłumaczyła.
Gabrielle przyznała, że na koncert wybrała się przede wszystkim ze względu na Chrisa Browna. Twierdziła też, że gdyby wiedziała, jak będzie wyglądał segment Ushera, mogłaby podjąć inną decyzję.
Nie żałowała jednak samego wejścia na scenę.
"Oczywiście, że chciałam się tam znaleźć. Wyglądałam świetnie i miałam odmówić pokazania się przed tysiącami ludzi?" odpowiedziała krytykom.
Gabrielle odpowiada na krytykę
Największe emocje wzbudziła sugestia, że Gabrielle celowo zepsuła występ.
"Czego ode mnie oczekiwaliście? Miałam rzucić się na niego na oczach całego stadionu?" pytała.
Po kolejnych obraźliwych komentarzach opublikowała bardziej stanowcze oświadczenie.
"Nie znacie mnie prywatnie. Jestem cicha i zwykle trzymam się na uboczu. Nie pozwolę jednak, żebyście mnie obrażali z powodu sytuacji, której sami nie przeżyliście" napisała.
Popularność nagrania szybko przełożyła się na zainteresowanie jej profilem. Niedługo po koncercie Gabrielle zgromadziła ponad 17 tys. obserwujących.
Mimo ostrej dyskusji w sieci kobieta zapewniła, że nie jest skonfliktowana z wokalistą ani jego ekipą. Jej mama opublikowała zdjęcie, na którym Gabrielle pozuje z żoną Ushera, Jennifer Goicoecheą.
Fotografia została wykonana już po występie w strefie VIP. Miała pokazać, że sytuacja nie zakończyła się awanturą, choć w internecie przedstawiano ją niemal jak otwarty konflikt.
Sam Usher nie skomentował nagrania. Nie wyjaśnił więc, czy zakończył segment dlatego, że poczuł się urażony, czy zauważył skrępowanie uczestniczki i nie chciał kontynuować.










