Tym konfliktem żył cały świat. Po latach opowiedział, jak było naprawdę
Scooter Braun, który przez lata zajmował się karierami wielkich gwiazd muzyki, takich jak Justin Bieber czy Ariana Grande, po latach powrócił do głośnego konfliktu z Taylor Swift. "Nigdy tego nie zrozumiem" -s twierdził w podcaście.

Scooter Braun w branży muzycznej działa od ponad 20 lat. Na swoim koncie posiada współprace z Arianą Grande, Avą Max, Demi Lovato oraz Justinem Bieberem, któremu w 2008 roku zaproponował kontrakt. Szybko się okazało, że piosenkarz osiągnął globalny sukces. Obecnie Braun zrezygnował z roli menedżera.
Największą popularność zyskał w 2019 roku, przez kontrowersje związane z wykupieniem muzyki Taylor Swift bez jej wiedzy. "Dowiedziałam się, że Scooter Braun zakupił prawa do mojej muzyki i ogłosił to światu. Wszystko, o czym teraz myślę, to nieustanne, manipulacyjne zastraszanie mnie przez lata" - mówiła wtedy piosenkarka, dodając, że menedżer zrobi wszystko, aby zniszczyć jej karierę.
Przyznała też, że sama chciała nabyć swoją muzykę bezpośrednio, jednak spotykała się z odmową. Cały katalog znalazł się w rękach Brauna za 330 milionów dolarów. W listopadzie 2019 roku Swift ujawniła, że Scooter Braun i Scott Borchetta zamierzali uniemożliwić jej występ ze starymi piosenkami na gali American Music Awards, gdzie otrzymała nagrodę dekady.
W końcu piosenkarka zdecydowała się nagrać wszystkie swoje albumy od nowa, dzięki czemu działania Brauna miały stać się nieopłacalne. Teraz starsze płyty oraz utwory są podpisane "Taylor's version" oraz zostały opatrzone nowymi okładkami.
Scooter Braun wraca do konfliktu z Taylor Swift. "Nigdy tego nie zrozumiem"
O sytuacji sprzed lat Braun opowiedział w podcaście "Second Thought With Suzy Weiss". Na początku zaznaczył, że nigdy nie miał bliskiej relacji z Taylor Swift. "Nie znam Taylor Swift. Wydaje mi się, że spotkałem ją w życiu trzy razy. Nigdy nie odbyłem z nią żadnej poważnej rozmowy. Raz zostałem zaproszony na jej prywatne przyjęcie. Powiedziała mi, że darzy mnie ogromnym szacunkiem. Odpowiedziałem jej, że ja również bardzo ją szanuję" - mówił.
Dodał też, że decydując się na zakup Big Machine, był przekonany, że współpraca z piosenkarką będzie jedną z największych zalet. "Nie wydajesz 300 milionów dolarów na zakup wytwórni, w której jest Taylor Swift, jeśli nie cieszysz się na możliwość współpracy z nią. Nigdy tak naprawdę nie zrozumiem tej sytuacji. Do dziś życzę jej wszystkiego najlepszego" - stwierdził.
Wyjawił także, że po wybuchu konfliktu jego wizerunek zmienił się z dnia na dzień. "Przez ponad dekadę byłem lubiany i doceniany, a następnego dnia dosłownie stałem się czarnym charakterem" - opowiadał.
"Ludzie sądzą, że znaliśmy się, że prowadziliśmy wieloletni konflikt albo że zarządzałem jej karierą przez lata. Wiele osób jest zaskoczonych, gdy dowiaduje się, że tak naprawdę jej nie znałem, miałem z nią bardzo niewiele kontaktów i nigdy nie byliśmy sobie bliscy. Jak już mówiłem, wydaje mi się, że spotkałem ją trzy razy w życiu, a rozmawiałem z nią dłużej niż dwie minuty może tylko raz. To była bardzo miła rozmowa. Poza tym nic więcej. Przez dwa lub trzy lata przed zakupem Big Machine nie mieliśmy żadnego kontaktu. To przyjęcie odbyło się dwa albo trzy lata wcześniej, a potem nie rozmawialiśmy już w ogóle. Jestem równie zaskoczony, że to stało się częścią mojego życia, jak wy. Postanowiłem jednak wyciągnąć z tego lekcję i się rozwijać" - dodał jeszcze i podkreślił, że ta sytuacja wiele go nauczyła.









