Film o królu muzyki popularnej, Michaelu Jacksonie, miał trafić do kin 18 kwietnia 2025 roku, a później datę premiery przeniesiono na 3 października zeszłego roku. "Michael", bo właśnie tak zatytułowano fabularny film o życiu gwiazdora, na duży ekran trafił jednak w kwietniu 2026 roku, a częste przesunięcia premiery stanowczo wpłynęły na mieszany odbiór publiczności.
Fani legendarnego gwiazdora mogą teraz z nadzieją wyglądać w przyszłość. Jak się okazuje, studio Lionsgate pracuje nad sequelem "Michaela" i planuje wkrótce rozpocząć zdjęcia do drugiego filmu biograficznego o wokaliście.
Zobacz również:
"Michael 2" nadchodzi! "Nie mogę jeszcze zdradzić, jaki mamy budżet"
"Studio chce rozpocząć produkcję pod koniec 2026 lub na początku 2027 roku" - powiedział Adam Fogelson, dyrektor ds. filmów w Lionsgate, podczas czwartkowej telekonferencji poświęconej wynikom finansowym. Planowana jest już nawet premiera filmu - produkcja ma zostać wydana pod koniec przyszłego roku (2027) lub w pierwszej połowie 2028 roku.
"Mamy kilka sekwencji, zwłaszcza kilka dużych sekwencji muzycznych, które zostały nakręcone wcześniej i które niemal na pewno zostaną włączone do filmu" - zdradził Fogelson podczas czwartkowej telekonferencji. "W tej chwili skupiamy się głównie na tym, jak zapewnić, w odpowiedniej cenie, największy i najlepszy sequel. Tego właśnie będzie oczekiwać i na to zasłuży publiczność po doświadczeniu, jakie zapewniliśmy im za pierwszym razem".
Fogelson powiedział również, iż "nie jest jeszcze gotowy do udzielania wskazówek dotyczących budżetu", lecz zapewnił, że firma będzie mogła wykorzystać materiał nakręcony wcześniej.
"Dajcie mu już spokój, niech spoczywa w pokoju", "Burzycie jego wieczny odpoczynek", "Pierwsza część była słaba, nastawiona tylko na zarobek. Po co to?", "Żałosne", "Wiele się nie spodziewam po tym 'filmie'" - wyrokują fani na portalu X, jednak nie brakuje również głosów ekscytacji. "Super, filmów o Królu Popu nigdy za wiele", "Kocham Michaela, fajnie, że jeszcze 'go' zobaczę na dużym ekranie", "Nie mogę się doczekać" - piszą internauci.
Na "Michaela" nie przyszła nawet córka króla popu. Od początku nie wspierała projektu
Autorem scenariusza do biograficznej produkcji "Michael" jest John Logan, a jednym z producentów jest Graham King, który pracował nad kultowym filmem "Bohemian Rhapsody". Jak wspominali sami twórcy, filmowa biografia króla popu "mierzy się z jego skomplikowanym życiem prywatnym i karierą jednej z największych światowych gwiazd rozrywki", co udowadnia, że fani i widzowie filmu od nowa poznali kreatywny geniusz Jacksona, jak i kolejny raz zaznajomili się z zawirowaniami w jego życiu osobistym.
Samego Jacksona zagrał jego bratanek, Jaafar Jackson - podobnie jak sławny wujek, sztuką, tańcem i śpiewem zajmuje się od dziecka. Premiera produkcji, którą wyreżyserował Antoine Fuqua, miała miejsce w Berlinie 10 kwietnia br. Przed berlińską premierą opinia publiczna zastanawiała się, czy w wydarzeniu weźmie udział córka Jacksona, która dzieliła się nieprzychylnymi opiniami w kontekście produkcji filmu. Na premierze finalnie zabrakło sióstr muzyka - Janet i LaToyi, a przede wszystkim jego córki, Paris.
Głośna premiera filmu zgromadziła wielką widownię, a co za tym idzie, wiele opinii oraz recenzji, które szybko zalały internet. Jak się okazało, nie wszystkim produkcja o Michaelu Jacksonie przypadła do gustu.
"Film naszpikowany wszystkimi banałami typowymi dla filmów muzycznych, niemal niemą obsadą drugoplanową i Michaelem, który tworzy jedynie niekończącą się uśmiechniętą, nijaką postać, jest frustrująco płytki" - pisał Peter Bradshaw w serwisie The Guardian.
"Ten przesłodzony film biograficzny o kontrowersyjnej legendzie muzyki Michaelu Jacksonie ma się okazać jednym z najgorszych filmów 2026 roku - pozbawionym 'wszystkiego, co można by uznać za dramatyczne'" - czytamy w tekście Nicholasa Barbera w BBC, zaś Roger Ebert pisze, iż produkcja jest "powtarzalnym filmem biograficznym, który boi się poruszać kwestie lęków, traum i frustracji piosenkarza".











