Tom Odell, znany m.in. z przeboju "Another Love", nie spędził całego pobytu wyłącznie w festiwalowym otoczeniu. Będąc w Poznaniu, pojawił się także w jednej z kawiarni. O jego wizycie opowiedzieli później właściciele lokalu w mediach społecznościowych. Co ciekawe, na miejscu nikt go nie rozpoznał!
"Jeden sympatyczny Brytyjczyk"
Restauracja przeżywała wtedy wzmożony ruch związany z festiwalem. Właściciele wspominali o tłumach, dodatkowych stolikach w ogródku i intensywnej pracy obsługi.
"A wracając do festiwalu (tak, tak chodzi oczywiście o Bittersweet). W tym roku byliśmy bardzo dobrze przygotowani na zmierzenie się z festiwalową rzeczywistością. Dzikie tłumy od rana, śniadaniowe szaleństwo, dokładanie stolików i krzeseł na ogródku. Mieliśmy też taki mocny festiwalowy akcent" - napisali w mediach społecznościowych.
W tym zamieszaniu muzyk nie zwracał na siebie szczególnej uwagi. Według relacji gospodarzy miejsca zamówił kawę oraz maliniankę, a jego zachowanie zaskoczyło obsługę przyziemnością: "Dziesiątki gości szturmują naszą ladę, jest gorąco. Zewsząd dobiega ten uzależniający kawiarniany gwar i wśród tych wszystkich osób jest jeden sympatyczny Brytyjczyk, który zamawia sobie kawę i maliniankę. A zanim odbierze swoje zamówienie, przynosi nam z uśmiechem na ustach talerzyk i filiżankę, która nie została sprzątnięta ze stolika (kto wie, co to tabaka ten zrozumie)"
Tom Odell nie został rozpoznany
Autorzy wpisu podkreślili, że pozostali goście nie zorientowali się, z kim mają do czynienia. Odell miał pożegnać się z pracownikami restauracji, a także dopytywać ich o miejsca warte odwiedzenia w Poznaniu.
"Nierozpoznany przez innych festiwalowiczów, żegna się z naszą załogą i wypytuje o atrakcje w mieście. Później dowiedzieliśmy się, że podobno zagrał świetny koncert. To był Tom Odell" - dodali właściciele lokalu.








![Magda Bereda: "To dla mnie początek nowego etapu" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000NAMQG2F1U8K7B-C401.webp)


