Jesienią 2024 r. świat obiegła informacja o śmierci Liama Payne'a - byłego członka popularnego boysbandu One Direction. Piosenkarz został znaleziony martwy po tragicznym upadku z balkonu hotelowego w Buenos Aires. Brytyjski muzyk miał zaledwie 31 lat i pozostawił w żałobie nie tylko wiernych fanów, lecz także rodzinę, obecną partnerkę i 7-letniego synka Beara.
Tuż przed śmiercią wokalista wziął udział w nagraniach do nowego projektu Netflixa - "Building the Band". W show wcielił się w rolę mentora, dzieląc się z uczestnikami swoim wieloletnim doświadczeniem. Program zakładał bowiem stworzenie grupy wokalnej na miarę współczesnych czasów. Wzięło w nim udział 50 muzyków, których podzielono na kilka zespołów. Zadaniem uczestników było stworzenie zespołu z prawdziwego zdarzenia wyłącznie na podstawie brzmienia oraz emocji. Następnie musieli zmierzyć się z wyzwaniami, takimi jak opanowanie choreografii, wypracowanie spójnego stylu czy stworzenie oprawy wizualnej projektu.
Koleżanka z planu opowiedziała, jak współpracowało jej się z tragicznie zmarłym gwiazdorem
Premiera "Building the Band" odbyła się 9 lipca na platformie Netflix. Liam Payne pomagał w programie odnaleźć młodym artystom swoje miejsce na scenie, dawał rady i mentorował. Był jednym z gościnnych jurorów - w show wystąpił u boku między innymi AJ McLeana z Backstreet Boys czy Nicole Scherzinger z The Pussycat Dolls. Przypomnijmy, że to właśnie ona jest uznawana za osobę, dzięki której w "X-Factorze" powstał zespół One Direction takim, jakim go znamy.
Wokalistka tuż po premierze udzieliła wywiadu, w którym wspomniała, jak pracowało jej się z Liamem przy okazji nowego projektu. "To było piękne zobaczyć, jak Liam zatoczył koło. Pomogłam stworzyć One Direction, potem widziałam, jak osiągnął ogromny, globalny sukces jako członek zespołu i solista… A teraz widziałam, jak przekazuje dalej to, czego sam się nauczył. To było naprawdę poruszające" - wyznała w rozmowie z Billboardem.
Liam Payne w "Building the Band" dzielił się nabytym doświadczeniem. Czerpał z programu przyjemność
Nicole Scherzinger zdradziła także, że były członek One Direction czerpał wielką przyjemność z pracy na planie show Netflixa. Szczerze cieszył się z tego, że może przekazać kolejnym pokoleniom wskazówki i pomóc im w przetrwaniu trudnego czasu wchodzenia w świat show-biznesu.
"Czułam, że to było jego szczęśliwe miejsce. Tak samo jak dla mnie, AJ i Kelly. My wszyscy przez to przeszliśmy. Zebraliśmy doświadczenia, sukcesy i porażki. Możliwość podzielenia się tym z młodymi artystami była dla nas wszystkich radością. Ale szczególnie dla Liama. On miał w sobie tak piękne serce. Kochał pomagać innym. Kochał dawać coś z siebie" - opowiedziała gwiazda The Pussycat Dolls.
"Czuję, że tym show oddajemy mu hołd - i to coś naprawdę pięknego. Cieszę się, że ludzie będą mogli zobaczyć go takim, jakim był w najlepszych momentach - oddającego coś z siebie, wspierającego innych, pełnego światła" - dodała mentorka.










