Ten przebój w PRL-u nuciła cała Polska. Dziś mało kto o nim pamięta
Był czas, gdy jego głos rozbrzmiewał w radiu niemal codziennie, a jedna z piosenek stała się nieformalnym hymnem zakochanych. "W sobotę wieczorem" w wykonaniu Olgierda Buczka idealnie oddawała emocje Polaków żyjących w realiach PRL-u.

W czasach PRL-u nie brakowało przebojów, które na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki. Obok nich istniały jednak także utwory, które przez pewien czas cieszyły się ogromną popularnością, by z biegiem lat zniknąć z powszechnej świadomości. Do tej drugiej grupy należy właśnie "W sobotę wieczorem".
Piosenka, skomponowana przez Adama Markiewicza do słów Romana Sadowskiego, pojawiła się na początku lat 60. i szybko zdobyła uznanie słuchaczy. Jej siłą był prosty, ale niezwykle sugestywny tekst. Bohater utworu odlicza dni, by w końcu nadejść mógł upragniony moment spotkania z ukochaną.
Sobota była luksusem
Przez długi czas Polacy pracowali sześć dni w tygodniu. Sobota, zamiast początkiem weekendu, była po prostu kolejnym dniem obowiązków. Nic więc dziwnego, że wizja wolnego wieczoru nabierała szczególnego znaczenia.
W piosence Buczka tęsknota za sobotą staje się czymś więcej niż tylko romantycznym motywem. To opowieść o potrzebie bliskości i chwili wytchnienia. Właśnie dlatego tak wielu słuchaczy odnajdywało w niej własne doświadczenia.
Zmiany zaczęły przychodzić dopiero na początku lat 70., gdy stopniowo wprowadzano wolne soboty. Wówczas przekaz utworu zyskał jeszcze jeden wymiar, stając się symbolem wyczekiwanego odpoczynku.
Gwiazda swoich czasów
Olgierd Buczek był jednym z rozpoznawalnych głosów powojennej Polski. Urodzony w 1931 roku w Warszawie artysta zdobył muzyczne wykształcenie w Gdańsku, a następnie rozwijał karierę m.in. w Operetce Warszawskiej. W latach 50. i 60. nagrał wiele utworów, które przyniosły mu popularność.
Jego styl wyróżniała lekkość i naturalność, dzięki którym potrafił przekazać emocje w sposób trafiający do szerokiej publiczności. "W sobotę wieczorem" było jednym z tych nagrań, które najlepiej oddawały jego sceniczny charakter.
Choć utwór wzbudzał kiedyś ogromne emocje i był bliski wielu Polakom, nie przetrwał próby czasu tak dobrze jak inne przeboje z tamtej epoki. Dziś rzadko pojawia się w radiu czy telewizyjnych wspomnieniach o PRL.










