Ten hit Earth, Wind & Fire zna niemal każdy. Przez dekady ukrywano, o co chodzi, z "21. nocą września"
Hit Earth, Wind & Fire robił furorę niemal wszędzie - od weselnego parkietu, po memy w mediach społecznościowych. Teraz ujawniono, że kultowy wers o "21. nocy września" nie jest wcale przypadkowym zlepkiem słów, ale zakodowaną, bardzo osobistą historią z życia lidera grupy.

Perkusista kultowej grupy The Roots, Questlove reżyseruje dokument o zespole Earth, Wind & Fire. O materiale wydawanym przez HBO opowiedział w programie "The Tonight Show Starring Jimmy Fallon". W trakcie rozmowy poruszono również temat wielkiego hitu soulowej grupy "September". Jak się okazuje, zaczynał on jako mało ważny dodatek. Utwór powstał na potrzeby składanki "The Best of Earth, Wind & Fire, Vol. 1" i w zespole traktowany był jak "throwaway", czyli numer dorzucony na koniec, żeby wypełnić miejsce na płycie.
Mimo to szybko okazało się, że właśnie ten dodatek wymyka się spod kontroli i żyje własnym życiem. Singiel wydany w listopadzie 1978 roku dotarł do czołówki list przebojów, i na przestrzeni lat zyskał status evergreena, który co roku wraca ze zdwojoną siłą, zwłaszcza w okolicach 21 września.
Zobacz również:
Skąd wzięła się "21. noc września"?
Fani od dekad zastanawiali się, dlaczego w refrenie pada akurat ta data. Czy to nawiązanie do przesilenia, ważnego wydarzenia historycznego, czy może zakodowane prywatne wspomnienie? Przez lata tłumaczono, że fraza ta zwyczajnie dobrze pasowała do linii melodycznej i nie skrywała żadnej tajemnicy.
Questlove przedstawił inną perspektywę, sugerując, że pochodzi to od rodziny Maurice'a White'a. W rozmowie w "Tonight Show" zdradził, że fraza wzięła się z oczekiwanej daty narodzin syna lidera zespołu, Kahbrana. Lekarz miał powiedzieć żonie muzyka, Marilyn, że dziecko prawdopodobnie przyjdzie na świat właśnie 21 września, a Maurice tak bardzo przeżywał tę wiadomość, że przeniósł tę radość do tekstu piosenki.
"Czasami to ludzie muszą zdecydować, jaka jest najbardziej charakterystyczna piosenka. Earth, Wind & Fire mieli tyle ikonicznych utworów. ‚September' była po prostu piosenką dodaną do albumu z największymi hitami. (...) Syn Maurice'a miał się urodzić 21 września, więc technicznie rzecz biorąc, chodziło o radość z odkrycia, że jego syn się urodzi. Ale urodził się przedwcześnie. Mimo to wciąż zachowali datę 21 września" - tłumaczył Questlove.
Od rodzinnej radości do hymnu wiecznej imprezy
Według Questlove'a "September" to przede wszystkim piosenka o czystej radości z życia - ale zakotwiczonej w bardzo konkretnym przeżyciu Maurice'a White'a. Zwykłe "Do you remember…?" nagle zyskuje dodatkowy poziom: to nie tylko pytanie o imprezę, ale też o chwilę, w której ktoś dowiaduje się, że zostanie ojcem i chce zachować ten dzień w pamięci na zawsze.
Alee Willis przez lata tłumaczyła, że 21 września zwyczajnie pasował do melodii i nie miał żadnego ukrytego znaczenia. Dopiero w 2019 roku na łamach "Wall Street Journal" ujawniła, że dopiero dwa lata po śmierci White'a dowiedziała się całej prawdy, będąc na lunchu z wdową po muzyku.
"Maurice nigdy mi tego nie powiedział" - tłumaczyła Willis. "Przez dziesięciolecia rozczarowywałam ludzi, których urodziny lub wesela przypadały 21 września. Teraz już wiedzą".
Prywatny impuls nie zmienia jednak uniwersalnego wydźwięku numeru. Jak podkreślała Allee Willis, "September" miał być hymnem celebracji. Utwór po latach nadal łączy pokolenia - od rodziców, którzy pamiętają go z radia, po dzieci, które kojarzą go z TikToka czy memów.
Więcej interesujących historii poznamy zapewne dzięki Questlove'owi, który przygotował pełnometrażowy dokument o Earth, Wind & Fire. W filmie muzyk i reżyser przygląda się nie tylko "September", ale całemu dziedzictwu grupy: ich roli w historii funku i soulu, duchowości, wizualnej stronie występów i wpływowi na kolejne pokolenia artystów. Produkcja trafi do szerszej dystrybucji dzięki HBO.









