Reklama

Reklama

Śpiewający księża i Jan Paweł II

The Priests to trzej katoliccy księża, którzy klasycznymi nagraniami kościelnych pieśni zdobyli serca ponad miliona słuchaczy na całym świecie. W rocznicę śmierci (2 kwietnia) Jana Pawła II specjalnie dla Polaków wspominają papieża.

Wydana w grudniu 2008 r. płyta "The Priests" zawiera jedne z najpiękniejszych wykonań muzyki sakralnej ostatnich lat i określana jest nawet jako "ścieżka dźwiękowa ludzkiej duszy". W tym tygodniu na DVD ukazuje się specjalny koncert "In Concert at Armagh Cathedral'".

Pobierając nauki w irlandzkim college'u w Rzymie, księża przez wiele lat śpiewali podczas mszy prowadzonych przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

"Kiedy świeżo wybrany na papieża Jan Paweł II pojawił się po raz pierwszy na balkonie Bazyliki św. Piotra, od razu zwróciłem uwagę na jego młodzieńczy wygląd i energię - coś, czego brakowało jego poprzednikom. Pewnego rodzaju novum był Ojciec Święty, który grał w teatrze, jeździł na nartach, wspinał się po górach i robił też to, co zwykli ludzie" - wspomina ojciec David Delargy.

Reklama

"Jan Paweł II był niewątpliwie jednym z największych darów Boskich ofiarowanych kościołowi i światu. Trafiał do nas z przesłaniem miłości. Docierał do najdalszych zakątków świata z naukami Chrystusa. Kiedy podczas jego pogrzebu ludzie skandowali 'Santo Subito! (święty natychmiast!), czułem, że wypowiadają się również w moim imieniu" - dodaje.

Ojciec Eugene O'Hagan pierwszy raz zobaczył Jana Pawła II podczas jego irlandzkiej wizyty w 1979 roku. Do spotkania z papieżem późniejszych członków The Priests doszło już w Rzymie, gdzie uczęszczali do irlandzkiego college'u.

"Panowała wówczas tradycja, że papież osobiście witał wszystkich nowych seminarzystów w Auli Papieskiej. Dla każdego młodego studenta teologii było to naprawdę niesamowite przeżycie.

Śpiewaliśmy również w Bazylice św. Piotra, Kaplicy Sykstyńskiej i Bazylice św. Pawła Za Murami - wówczas regularnie spotykaliśmy Ojca Świętego i kardynała Stanisława Dziwisza, który w tym czasie był jego osobistym asystentem. Dzięki wspólnym mszom nasze twarze stały się mu na tyle znajome, że często witał nas ze swoim unikalnym polskim akcentem mówiąc: 'o, irlandzki college!'" - opowiada ojciec Eugene O'Hagan.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje