Skolim w ogniu krytyki. Na jego słowa gorzko zareagował też Ralph Kaminski
Wypowiedź Skolima na temat emerytur dla artystów nie przestaje budzić emocji w środowisku muzycznym. Po krytycznych komentarzach m.in. Dody i Anny Rusowicz, głos w sprawie zabrał Ralph Kaminski. Wokalista nie tylko zaapelował do gwiazdora disco polo o przeprosiny, ale też podzielił się trudnymi wspomnieniami z początków własnej kariery. "Bardzo długo chodziłem do urzędu pracy" - wyznał.

Burza wokół Skolima rozpoczęła się w miniony weekend, po jego występie na pikniku w Czeremszy. Wokalista skrytykował rządowy projekt, który miałby uregulować status artysty zawodowego i kwestię ich zabezpieczeń społecznych. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem, bo padły w niej mocne i wulgarne słowa pod adresem twórców, którzy jego zdaniem domagają się pieniędzy, choć - jak sugerował - nie wszyscy na nie zasługują. Na reakcje innych przedstawicieli branży nie trzeba było długo czekać.
Zobacz również:
Ralph Kaminski odpowiada Skolimowi: Artyści to nie tylko gwiazdy
Do kontrowersyjnych słów postanowił odnieść się Ralph Kaminski. Twórca przypomniał niedawną rozmowę, jaką obaj artyści odbyli za kulisami Polsat Hit Festiwalu w Sopocie. Jak zaznaczył, zależy mu na tym, by środowisko potrafiło się zjednoczyć. "Konrad, jesteś ogromną gwiazdą. (...) Dajesz dużo słońca i radości ludziom w Polsce. (...) Ostatnio rozmawialiśmy w Sopocie i tam chciałem, żeby takie przesłanie wyszło, że pomimo, że jesteśmy z różnych światów muzycznych, (...) to bądźmy razem ponad podziałami, bądźmy poza tym, co politycy próbują zrobić z nami, ze społeczeństwem, czyli nas po prostu rozdzielić" - powiedział na opublikowanym nagraniu.
Kaminski wprost wytłumaczył też, dlaczego retoryka uderzająca w artystów jest krzywdząca. Zauważył, że pierwszoligowe gwiazdy, które radzą sobie świetnie finansowo, to zaledwie malutki procent całej branży.
"Praca artystyczna to też jest praca i takie osoby jak ja, Skolim, Doda, Roxie Węgiel i wiele nazwisk, (...) jesteśmy w jakimś minimalnym procencie, (...) [osób] które są na świeczniku. Ta ustawa w ogóle nie ma na celu, nie miałaby na celu pomoc ludziom uprzywilejowanym" - tłumaczył.
"(...) Ja jako twórca, który pracuje już od 10 lat, jako artysta, żyję z tego, (...) płacę ogromne podatki na ten kraj i chciałbym, żeby te gigantyczne podatki z moich nieraz sporych zarobków, (...) szły dla artystów, którzy są w potrzebie"" - dodał.
"Pracowałem w kawiarni za 8 złotych"
Aby uzmysłowić, z jakimi problemami borykają się twórcy, artysta przywołał historię własnych początków w branży. Przypomniał, że po zakończeniu studiów znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej - stracił stypendium naukowe, przestał też otrzymywać alimenty od ojca. Zarabiał 8 zł za godzinę pracując w kawiarni, a później udzielał lekcji śpiewu za 30 zł za pół godziny.
"Artyści to nie tylko te gwiazdy czy celebryci, których państwo tak niektórych nie lubią, tylko jest mnóstwo ludzi, których wy nie widzicie, którzy potrzebują wsparcia. (...) Mam teraz 35 lat, zadebiutowałem jako 26-latek. To, że wydałem swoją pierwszą płytę, czy drugą płytę, naprawdę nie czułem, że to jest coś, co pozwoli mi się utrzymać. Żyłem w ciągłym lęku" - wspominał Kaminski.
Jak wyznał, sytuacja była na tyle dramatyczna, że - mimo rosnącej rozpoznawalności - wciąż musiał korzystać z pomocy. "Mimo to nie było mnie stać na to, żeby założyć własną, jednoosobową działalność. Nie miałem żadnego wsparcia od państwa polskiego. Bardzo długo chodziłem do urzędu pracy, bo bałem się. Po prostu nie było mnie normalnie stać, żeby sobie płacić składki, ZUS-y i wszystkie podatki" - ujawnił muzyk, dodając, że nawet jego menadżer odradzał mu wizyty w urzędzie pracy ze względu na wizerunek. "Ja mówię: jak nie mogę chodzić, przecież nie stać mnie na tą działalność" - wspominał Kaminski.
Apel o przeprosiny
Na zakończenie swojego komentarza, Ralph Kaminski zwrócił się bezpośrednio do Skolima, apelując o refleksję i wzięcie odpowiedzialności za wygłoszone ze sceny tezy.
"Mam taką prośbę do ciebie, Skolimowski: weź ty chłopie przeproś może po tym, co powiedziałeś. Pamiętaj, że masz ogromną moc. Grasz 500 koncertów rocznie. Rozumiem, że cię poniosło. Mnie też czasami poniesie" - skwitował.









