Reklama

Sasha: Naprawdę jestem Polką!

"Z jednej strony Ameryka: styl, w którym śpiewają tamtejsi wykonawcy młodzieżowi; a z drugiej: ballady po polsku, które chcieliśmy nagrać tak, żeby były z polotem i chwytały za serce" - tak o swojej debiutanckiej solowej płycie mówi Sasha Strunin, wokalistka znana do tej pory z grupy The Jet Set.

Płyta "Sasha" ukazała się 21 września. Znalazły się na niej utwory śpiewane aż w czterech językach: po polsku, angielsku, rosyjsku i niemiecku.

Reklama

"Nie chcieliśmy, żeby cała płyta była utrzymana w takiej konwencji, ponieważ w Polsce r'n'b nagrane po angielsku nie byłoby aż tak wiarygodne. A ja mam przecież jednak wschodnią duszę i chciałam to pogodzić z polskim językiem. A przy okazji pokazać, że - proszę bardzo - naprawdę jestem Polką. Ostatecznie na płycie znalazły się tylko cztery piosenki w języku angielskim" - mówi 20-letnia wokalistka.

Album był nagrywany w trzech studiach, w tym w Hanowerze w Niemczech.

"Uzyskanie dość jednorodnego brzmienia było niesamowicie trudne. Piosenki r'n'b, dance i dancehall zostały nagrane jako pierwsze. Pracując nad kolejnymi utworami cały czas mieliśmy na uwadze, że są już nagrane tamte piosenki, więc nie możemy pójść za bardzo w stronę na przykład pop rocka. Takie połączenie byłoby po prostu niezjadliwe. I - można powiedzieć - troszeczkę przez przypadek wyszło nam coś takiego. Zaryzykowaliśmy, bo skoro taka jestem teraz, to czemu tego nie pokazać?" - śmieje się Sasha.

Na płycie gościnnie wystąpił wokalista Danny i pochodzący z Krakowa DJ Tomekk. Pierwszym singlem był utwór "To nic, kiedy płyną łzy".

Zobacz naszą rozmowę z Sashą:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: półki | Polka | piosenki | Sasha Strunin | sasha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje