Roksana Węgiel miała nie zapłacić za ślub. Ksiądz tłumaczy: "To nieporozumienie"
Ślub Roksany Węgiel i Kevina Mgleja z sierpnia 2024 roku wzbudził ponownie zainteresowanie. Wszystko to za sprawą szokujących słów z ambony . Gdy lokalny proboszcz z Dydni publicznie oskarżył parę o brak zapłaty za ceremonię, w mediach zawrzało . Teraz do afery włączył się ksiądz Kazimierz Sowa, który ocenił zachowanie duchownego.

Wielkanocna msza w rodzinnej parafii młodej gwiazdy na Podkarpaciu przybrała niespodziewany obrót, gdy kapłan wypomniał małżonkom rzekome nieuregulowanie opłat za kościół, organistę i kościelnego. Gwiazdorska para nie kazała długo czekać na odpowiedź. Mąż Roksany Węgiel, Kevin Mglej opublikował w mediach społecznościowych specjalne oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczył oskarżeniom duchownego, zapewniając, że są ze wszystkimi w pełni rozliczeni i nieprzerwanie wspierają kościół.
Ksiądz Sowa mówi wprost. Sakrament to nie transakcja
Do głośnego sporu postanowił odnieść się ksiądz Kazimierz Sowa, który w rozmowie z "Faktem" jednoznacznie ocenił postawę kapłana z Dydni. Duchowny podkreślił, że ewentualne kwestie finansowe nie mają absolutnie żadnego wpływu na ważność udzielonego ślubu: "Udzielenie tego sakramentu nie jest związane ani nie jest uwarunkowane ofiarą" - wyjaśnił, ucinając tym samym wszelkie spekulacje na temat rzekomego cennika usług kościelnych.
Według księdza Sowy, tradycja składania ofiar za posługę kapłańską oczywiście istnieje, ale załatwianie takich spraw na forum publicznym jest nie na miejscu: "Nie neguję tego, że jest taka tradycja i zwyczaj, że przy różnych okazjach składa się ofiary czy dokonuje jakiejś opłaty. Natomiast robienie czegoś takiego, zakładając, że byłoby to publiczne, to jest nieporozumienie, to zupełnie nie ma tutaj żadnego uzasadnienia. (...) Generalnie więcej do stracenia ma ksiądz i instytucja, którą on reprezentuje, niż para młoda czy wierni" - tłumaczył.








