Robbie Williams jest obecnie w trakcie trasy koncertowej, promującej najnowszy album "Britpop". Płyta ukazała się w styczniu tego roku i pozwoliła artyście ponownie znaleźć się na szczycie. Dzięki niej angielski piosenkarz pobił rekord ustanowiony przez The Beatles - pokonał ich pod względem liczby krążków, które dotarły do pierwszego miejsca brytyjskiej listy sprzedaży.
54-latek zdążył już objechać z trasą całą Europę (w tym również Polskę), gdyż koncerty wystartowały jeszcze w 2025 r. Pod koniec września zawitał natomiast do Ameryki Południowej, mając zaplanowane występy m.in. w Kolumbii, Peru, Chile czy Argentynie.
Zobacz również:
Robbie Williams niespodziewanie wyszedł przed hotel do grupy fanów. Zagrał wyjątkowy koncert!
Choć pierwszy z trzech argentyńskich występów Williamsa zaplanowany został na 1 października, piosenkarz już kilka dni przed show zjawił się w Buenos Aires. We wtorek, 29 września, fani odwiedzili go pod hotelem, licząc na spotkanie. Idol nie zawiódł i niespodziewanie postanowił nie tylko zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia ze zgromadzonym tłumem, lecz także zagrać dla ludzi akustyczny koncert.
Nadchodzące występy w Buenos Aires będą pierwszymi show Robbiego w Argentynie od 20 lat. Nic dziwnego więc, że 54-letni gwiazdor postanowił uhonorować ten pobyt i okazać miłość słuchaczom wiernie wspierającym go od kilku dekad. Krótki, akustyczny set odbył się przed hotelem Faena w dzielnicy Puerto Madero, a przyglądało się mu około 40 osób.
Autorowi hitu "Rock DJ" towarzyszył gitarzysta. Muzycy wspólnie wykonali cztery kawałki - "All My Life" z najnowszego albumu "Britpop", "Selfish Disco" z rozszerzonej wersji tej płyty oraz starsze przeboje "Advertising Space" i "Angels".
Nagrania z akustycznego koncertu Robbiego Williamsa pod hotelem obiegły sieć. "Jaka szkoda, że mnie tam nie ma"
Akustyczny koncert Robbiego Williamsa w Argentynie miało okazję usłyszeć niewielu. Grono szczęściarzy postanowiło jednak nagrać fragmenty wydarzenia i umieścić je w internecie. Filmiki z wyjątkowego momentu prędko obiegły media społecznościowe i wywołały lawinę komentarzy.
"Kocham cię, Robbie! To był zaszczyt, być tego częścią", "Zero autotune'a, brawo", "Jedyny w swoim rodzaju!", "Co za geniusz", "Widać, że kocha swoich fanów", "Nie udało mi się zdobyć biletów, ale miałam takie szczęście...", "Umieram... Jaka szkoda, że mnie tam nie ma", "To właśnie znaczy mieć prawdziwy głos" - piszą internauci zachwyceni niespodzianką.
Część osób zwróciła także uwagę na zachowanie fanów Williamsa, którzy w spokoju wysłuchali akustycznego koncertu gwiazdora pod hotelem. Nie rzucali się na szyję swojemu idolowi, a nawet nie piszczeli na jego widok, aby doskonale słyszeć to, co śpiewa. "Brawo dla argentyńskich fanów, wiecie jak się zachować!", "Nikt nie krzyczy, słychać tylko głos Robbiego" - czytamy na TikToku.










