Wyjątkowy występ zamykał serię trzech wyprzedanych występów Jaya-Z z okazji 30-lecia kariery. Pojawienie się Rihanny stało się najgłośniejszym wydarzeniem wieczoru. 38-letnia gwiazda wyszła na scenę, by wspólnie z raperem wykonać ich kultowy duet "Run This Town" z 2010 roku i zaprezentować solowy przebój "B... Better Have My Money", który niedawno przekroczył próg miliarda odtworzeń na Spotify. Artystka nie kryła ogromnej radości ze spotkania z fanami. Jak sama przyznała ze sceny: "O mój Boże, tęskniłam za tym! Nowy Jork, kocham was!".
"Zardzewiała" gwiazda i oczekiwanie na nową płytę
Dla Rihanny był to pierwszy publiczny występ sceniczny od dwóch lat - jej ostatni koncert miał miejsce w 2024 roku podczas prywatnej, przedślubnej imprezy w Indiach, za którą miała otrzymać ponad 6 milionów dolarów. Gwiazda doskonale zdawała sobie sprawę z upływu czasu, dlatego przed rozpoczęciem występu z uśmiechem zwróciła się do tłumu: "Wiecie, że jestem trochę zardzewiała, prawda? Minęło sporo czasu. Jesteście teraz ze mną?". Od wydania albumu "ANTI" w 2016 roku artystka skupiała się głównie na budowaniu swojego kosmetycznego i modowego imperium Fenty oraz na macierzyństwie, przez co jej muzyczna aktywność zeszła na dalszy plan. Zaskakujący powrót na nowojorską scenę natychmiast ożywił jednak plotki na temat długo wyczekiwanego, dziewiątego albumu studyjnego, roboczo nazywanego przez fanów "R9".
Ogromny entuzjazm fanów został jednak dość szybko przyćmiony negatywnymi komentarzami. Pod nagraniami opublikowanymi w sieci, internauci sugerowali, że słowa artystki nie były bezpodstawne, a poziom występu pozostawiał wiele do życzenia: "Tylko mi się wydaje, czy celebryci tracą swój blask?", "Zdecydowanie nie chciała tam być, ale musiała", "Ona nie ma energii", "Nie wymuszajcie tego, ludzie, czas na emeryturę", "Brzmi okropnie" - czytamy.











