Scenarzystka Elizabeth "Liz" Meriwether, która niedawno ukończyła prace nad serialem Disney+ "Obsesja", potwierdziła właśnie, że fani Britney Spears mogą wyczekiwać filmu biograficznego skupiającego się na życiu popularnej wokalistki lat 90. i 2000. Jak przyznała twórczyni znana z kreowania nieoczywistych kobiecych postaci na ekranie, historia Księżniczki Popu jest dla niej "doświadczeniem innym i wyzwalającym".
Zobacz również:
"Jestem naprawdę na początku procesu myślenia o tym. Ale czuję, że to, czego doświadczyła, było dość wyjątkowe jak na moment, w którym miało to miejsce. Skumulowało się wtedy ogromne zainteresowanie opinii publicznej i pojawienie się nowych form mediów" - zdradziła w najnowszej rozmowie z "Vanity Fair".
Powstaje film biograficzny o Britney Spears oparty na książce "Kobieta, którą jestem". Scenarzystka zdradza szczegóły
Scenariusz do filmu biograficznego Britney Spears oparty będzie na książce "Kobieta, którą jestem" wydanej przez wokalistkę w 2023 r. Wydawnictwo pojawiło się na rynku dwa lata po tym, jak autorka hitu "...Baby One More Time" odzyskała wolność, gdyż zniesiono obowiązującą ją kuratelę. Przez wiele lat to ojciec artystki sprawował władzę nad jej finansami, karierą, a nawet życiem prywatnym. Na papier gwiazda przelała więc niezwykle szczerą opowieść o swojej drodze na sam szczyt, ale też o minusach bycia popularną i o nieustannym dążeniu do niezależności.
Universal Pictures, czyli studio zajmujące się produkcją nadchodzącego filmu, nabyło prawa do książki w sierpniu 2024 r. Od tamtej pory twórcy zagłębiają się w historię Spears, aby jak najlepiej oddać punkt widzenia piosenkarki. Meriwether stworzyła nawet specjalną playlistę, która ma pomóc jej odtworzyć klimat czasów największej świetności wokalistki.
Twórcy coraz chętniej wracają do trudnych historii życia gwiazd przełomu lat 90. i 2000.
Zdaniem scenarzystki powrót do historii Spears wpisuje się w panujący obecnie trend, dzięki któremu ponownie zwraca się uwagę na historie kobiet show biznesu i tego, jak były one traktowane przez media i opinię publiczną na przełomie lat 90. i 2000. "Spoglądasz na rozmowy sprzed 20 lat, które wtedy wydawały się normą i nagle uświadamiasz sobie, że cały fundament tamtej narracji był całkowicie błędny. Nadszedł właściwy moment, by powrócić do tej historii i opowiedzieć ją na nowo" - podsumowała Liz Meriwether.












