Reklama

Poszła na odwyk?

Mająca problemy z używkami brytyjska piosenkarka Amy Winehouse najprawdopodobniej trafiła do kliniki dla uzależnionych.

Przypomnijmy, że wokalistka w środę, 8 sierpnia, znalazła się w szpitalu.

Reklama

Oficjalnie stwierdzono, że Amy była "poważnie wyczerpana". Jednak wyspiarskie media podały, że przyczyną wizyty w londyńskim szpitalu mogło być przedawkowanie narkotyków.

W piątek, 10 sierpnia, tabloid "Daily Mirror" napisał, że Winehouse trafiła do słynnej londyńskiej kliniki odwykowej The Priory.

Jak na razie przedstawiciel Amy milczy w tej sprawie.

Na temat stanu piosenkarki wypowiedział się jej teść:

"Mój syn mówił mi, że bardzo się martwi o żonę. Przyznał, że w dwójkę piją i biorą narkotyki. Nie zaskoczyło mnie to..." - opowiada ojciec Blake'a Fielder-Civila.

"Wizyta w szpitalu była wynikiem trybu jej życia. Tak, jest przepracowana. Ale alkohol i narkotyki też miały wpływ na jej zdrowie".

"Amy musi się wziąć w garść, zanim nie będzie za późno" - apeluje teść Winehouse.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Wielka Brytania | Amy Winehouse

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje