Trwająca od 12 czerwca do 4 lipca rezydencja Harry'ego Stylesa zatytułowana "Together, Together" obejmowała aż 12 występów. Artysta pobił tym samym wcześniejsze osiągnięcia Coldplay (dziesięć koncertów w 2025 roku) oraz Taylor Swift (osiem występów w 2024 roku). Trasa, która promuje czwarty album muzyka zatytułowany "Kiss All the Time. Disco, Occasionally", miała początkowo składać się zaledwie z sześciu dat, ale ze względu na olbrzymie zainteresowanie fanów, liczba koncertów została podwojona. Rekord został oficjalnie potwierdzony przez Willa Munforda, przedstawiciela Guinness World Records, który wręczył certyfikaty wokaliście oraz członkom jego ekipy wprost ze sceny londyńskiego stadionu.
Poruszające chwile na scenie
Ostatni wieczór na Wembley obfitował w ogromne emocje. Przed publicznością niespodziewanie pojawiła się Gemma Styles, siostra artysty, która złożyła mu osobiste gratulacje: "Widzieć niezwykłą społeczność, która stworzyła się wokół ciebie, jest czymś nie do opisania. Dziękuję wszystkim, którzy byli z tobą przez ostatnie 12 koncertów i przez ostatnich 16 lat. Jestem z ciebie bardzo dumna" - mówiła wzruszona. Dodała również: "Nie tylko dlatego, że dokonujesz rzeczy, których wcześniej nikt nie zrobił. Jestem dumna z tego, kim jesteś, jak pozwalasz innym być sobą i jaki wpływ wywierasz na tak wielu ludzi. Zwłaszcza na tych, którzy mogą kochać cię także poza sceną. To prawdziwy przywilej".
Hołd dla byłego zespołu i zmarłego przyjaciela
Sam Harry Styles wykorzystał tę szczególną okazję, by powrócić wspomnieniami do początków swojej kariery. Muzyk wygłosił wzruszającą przemowę, w której wyraził wdzięczność swoim dawnym kolegom z One Direction, wspominając także zmarłego Liama Payne'a: "Nie stałbym dziś na tej scenie, gdyby nie czwórka moich przyjaciół, którzy odegrali ogromną rolę w tej drodze. Chcę podziękować Niallowi, Louisowi, Zaynowi i mojemu drogiemu przyjacielowi Liamowi za te wszystkie lata, za wszystko, czego się nauczyłem, za przyjaźń i za wszystko, co razem przeżyliśmy. Nic z tego nie byłoby możliwe. Nie byłoby mnie tutaj bez was. Dziękuję wam z całego serca" - wyznał.
Po krótkim odpoczynku wokalista nie zwalnia tempa. Już 17 lipca wystartuje w São Paulo, po czym uda się do Meksyku. Od końca sierpnia artysta rozpocznie jeszcze bardziej spektakularną, liczącą 30 koncertów rezydencję w nowojorskim Madison Square Garden.






![Michał Wiraszko o Jarocin Festiwal: "Dobry festiwal na złe czasy" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N1A8DH0IML5YD-C401.webp)




