Po rozdaniu nagród była na ustach wszystkich. Maryla Rodowicz postawiła na nietypową stylizację
Tegoroczna gala On Air Music Awards w Katowicach była nie tylko podsumowaniem radiowych przebojów ostatnich miesięcy, ale również pokazem siły nazwisk, które od lat kształtują polską scenę. Choć statuetki trafiły do najpopularniejszych artystów młodego pokolenia, to właśnie Maryla Rodowicz przyciągnęła największą uwagę - zarówno występem, jak i decyzją, która natychmiast wywołała szeroką dyskusję.

On Air Music Awards to projekt o unikalnej formule. W przeciwieństwie do wielu branżowych plebiscytów, nagrody przyznawane są na podstawie obecności utworów w eterze, a ostateczny głos należy do słuchaczy. Wspólna inicjatywa stacji radiowych sprawia, że gala stanowi przekrojowy obraz aktualnych trendów na rynku.
W Katowicach pojawiła się czołówka polskiej sceny - od Dawida Podsiadły, przez Darię Zawiałow i Roksanę Węgiel, po Mroza, Vito Bambino czy Julię Wieniawę. Lista nominowanych potwierdziła dominację artystów, których utwory w ostatnich miesiącach najczęściej gościły na antenach.
Najważniejsze rozstrzygnięcia nie przyniosły większych zaskoczeń. Tytuł Przeboju Roku zdobył utwór "Nie mówię tak, nie mówię nie" w wykonaniu Wiktora Dyduły i Kasi Sienkiewicz. W kategorii Artysta Roku zwyciężył Dawid Podsiadło, natomiast Artystką Roku została Zalia.
Nagroda specjalna dla "królowej polskiej muzyki"
Na tle konkursowych kategorii szczególne znaczenie miało wyróżnienie specjalne. Maryla Rodowicz została uhonorowana za całokształt twórczości, a ze sceny określono ją mianem "niekwestionowanej królowej polskiej muzyki".
Artystka, odbierając statuetkę, nie kryła emocji:
"Bardzo dziękuję, bardzo lubię nagrody, dawno nie dostałam żadnej. To szczególnie miłe, że to nagroda radiowa".
Zwróciła się również do publiczności: "Dziękuję wam za doping. Całuję was".
W rozmowie towarzyszącej wydarzeniu wróciła do mniej oczywistego etapu swojej kariery:
"W latach 90. dobijałam się do stacji radiowych".
Jednocześnie podkreśliła, że obecnie znajduje się w nowym momencie zawodowym:
"Dostałam nowe życie, mam nowy management. Przygotowywaliśmy płytę trzy lata, a plany są bardzo bogate. Myślę, że będzie ponad 50 koncertów do końca roku".
Podczas gali Rodowicz wykonała jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych utworów. "Remedium" zabrzmiało w odświeżonej, bardziej elektronicznej odsłonie, co spotkało się z żywą reakcją publiczności.

Stylizacja, która podzieliła widzów
Największe poruszenie wywołała jednak nie muzyka, a wizerunek sceniczny. Rodowicz, od dekad kojarzona z rozbudowanymi, barwnymi kostiumami, tym razem postawiła na skrajnie prostą stylizację.
Na scenie pojawiła się w czarnym dresie, luźnej koszulce i sportowych butach. W kontekście eleganckich kreacji innych artystów był to wybór wyraźnie kontrastujący, który natychmiast stał się jednym z najczęściej komentowanych elementów wieczoru.
Choć stylizacja odbiegała od dotychczasowego wizerunku, nie wpłynęła na odbiór samego występu. Sceniczna charyzma, swoboda i umiejętność nawiązywania relacji z publicznością sprawiły, że występ został przyjęty entuzjastycznie.








