Pierwszy występ Czesława Niemena mógł być katastrofą. "Żenujący spektakl"
Zanim Czesław Niemen stał się jedną z największych postaci rodzimej estrady, przechodził drogę podobną do wielu początkujących muzyków. Były skromne występy, przypadkowe okazje i momenty zwątpienia. Jeden z pierwszych koncertów odbył się w miejscu, którego nikt nie wskazałby jako początku wielkiej kariery.

Historia Czesława Niemena zaczęła się daleko od estradowego świata. Przyszły artysta urodził się w 1939 roku w Starych Wasiliszkach na Grodzieńszczyźnie. Muzyka pojawiła się w jego życiu bardzo wcześnie. Śpiewał w chórze, interesował się instrumentami i stopniowo budował własną muzyczną wrażliwość.
Po przeprowadzce do Gdańska zaczął intensywniej rozwijać swoje zainteresowania. Uczył się gry na fagocie i coraz częściej pojawiał się na lokalnych scenach. W tamtym czasie nie miał jeszcze repertuaru, z którym dziś jest kojarzony. Co więcej, nie śpiewał nawet po polsku.
Początki należały do utworów wykonywanych po rosyjsku i hiszpańsku. Występował jeszcze pod własnym nazwiskiem i szukał formy, która pozwoliłaby mu wyróżnić się spośród innych młodych wykonawców.
Jeden koncert zmienił wszystko
Przełom nastąpił w 1962 roku. To wtedy na drodze młodego wokalisty pojawił się Franciszek Walicki, człowiek, który odegrał ogromną rolę w rozwoju polskiego bigbitu i pomógł wypromować wielu artystów.
Walicki postanowił dać szansę nieznanemu jeszcze wykonawcy. Nie zaprosił go jednak od razu na prestiżowy festiwal czy do sali koncertowej. Jeden z pierwszych występów zorganizował w zakładzie karnym dla kobiet w Grudziądzu.
Program wydarzenia nie był budowany wokół Niemena. Wystąpił samotnie, z gitarą, pomiędzy numerami bardziej dynamicznego zespołu grającego rock and rolla. Organizator po latach wspominał:
"Czesiek występował jako przerywnik między rockandrollowym łomotem zespołu. Sam, tylko z gitarą".
Trudny początek występu. "Żenujący spektakl"
Początek koncertu nie należał do udanych. Publiczność oczekiwała energii i tanecznych rytmów, tymczasem usłyszała spokojniejsze, południowe melodie. Reakcje były chłodne, pojawiły się rozmowy i oznaki zniecierpliwienia.
Sam Walicki miał wtedy poczucie, że popełnił błąd.
"Byłem wściekły na siebie za pomysł z Cześkiem. Wyszedłem z sali i czekałem, aż skończy się ten żenujący spektakl".
Sytuacja odwróciła się podczas wykonania "Malagueñi". Kiedy organizator wrócił na widownię, zobaczył zupełnie inną atmosferę.
"Zaskoczyła mnie cisza. Nie wierzyłem własnym oczom. Dziewczyny płakały. Nie krępowały się i nie wstydziły. Kiedy Czesiek zszedł ze sceny, objąłem go. Wiedziałem, że odkryłem skarb".
To właśnie ten moment po latach zaczął funkcjonować jako jeden z symbolicznych początków kariery przyszłej legendy.
Od hiszpańskich utworów do głosu całego pokolenia
Występ w Grudziądzu nie przyniósł jeszcze natychmiastowej sławy, ale otworzył kolejne drzwi. Niedługo później Niemen został zauważony podczas Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i rozpoczął współpracę z zespołem Niebiesko-Czarni.
To właśnie wtedy zapadła decyzja, która miała ogromne znaczenie dla jego dalszej drogi. Franciszek Walicki przekonał artystę, by zaczął wykonywać repertuar po polsku.
W kolejnych latach Czesław Niemen stworzył utwory, które na trwałe zapisały się w historii polskiej kultury. "Pod papugami", "Czy mnie jeszcze pamiętasz?", "Czas jak rzeka", "Jednego serca" czy przełomowy "Dziwny jest ten świat" sprawiły, że z artysty poszukującego własnego miejsca stał się jednym z najważniejszych głosów swojej epoki.









