Irena Santor, nazywana Pierwszą damą polskiej piosenki, nie ukrywa, że pewnych rzeczy już sobie odmawia. W rozmowie z "Super Expressem" zdradziła, że zagraniczne podróże samolotem to już dla niej przeszłość.
"Nie, kochany" - odpowiedziała z lekkim smutkiem, zapytana o wakacyjny lot. - "Polska jest taka piękna, że naprawdę mi to wystarcza" - dodała.
Choć przez lata zwiedziła wiele krajów i występowała na prestiżowych scenach, dziś ceni sobie spokój, bezpieczeństwo i krajowe krajobrazy.
Nie scenicznie, a turystycznie
Santor nie śpiewa już na scenie, ale pozostaje aktywna. Jej jubileuszowa trasa, która objęła 15 miast, miała charakter benefisu - to inni wykonawcy mierzyli się z jej repertuarem, a sama artystka dzieliła się anegdotami z życia. Jak zapowiada, po wakacjach planuje kontynuację tych spotkań.
Tymczasem lato przeznaczy na wypoczynek - i to aktywny. "Będę wyjeżdżać. Obejrzę Polskę inaczej niż z okien samochodu - inaczej niż wtedy, gdy jeździłam tylko i wyłącznie na koncerty. Mam nareszcie wakacje, które przeznaczę na oglądanie Polski. Wreszcie mam czas na relaks!" - powiedziała z uśmiechem.
Senior w podróży - nie wszystko wolno
Choć Santor nie skarży się na zdrowie, zrezygnowała z podróży lotniczych. Decyzja artystki ma również medyczne uzasadnienie. Internistka dr Barbara Jerschina podkreśla, że osoby po siedemdziesiątym roku życia powinny przygotowywać się do lotów ze szczególną ostrożnością.
"Konieczna jest konsultacja lekarska. Zwłaszcza, jeśli pacjent ma jakieś choroby przewlekłe. Musi pamiętać o zabraniu swoich leków. Nie może też lecieć sam. Jedna, dwie osoby powinny przy nim być" - zaznacza lekarka.
Dodaje też, że seniorzy gorzej znoszą wysokie temperatury i są bardziej narażeni na odwodnienie, dlatego zagraniczne wojaże mogą być dla nich ryzykowne.
Pokoleniowa sztafeta i wdzięczność
Choć Irena Santor coraz rzadziej występuje, nie przestaje inspirować. Cieszy się, że jej piosenki - takie jak "Tych lat nie odda nikt" czy "Już nie ma dzikich plaż" - wciąż żyją, wykonywane przez młodszych artystów.
"Ja już swoje wyśpiewałam. Teraz chcę usłyszeć, jak moje piosenki śpiewa młode pokolenie. (...) To balsam na moje serce" - mówi wzruszona.
Dla Santor najważniejsze jest, że mimo upływu lat publiczność nadal chce ją słuchać - nawet jeśli już nie w jej własnym wykonaniu.
Wakacje z uśmiechem i spokojem
Dla wielu Irena Santor pozostaje symbolem klasy, wdzięku i niezłomności. Jej decyzja, by pozostać w Polsce i odkrywać uroki ojczyzny, to nie tylko wybór praktyczny, ale i sentymentalny. Wreszcie nadszedł czas, by zwolnić tempo i spojrzeć na kraj z innej perspektywy. A polska publiczność może być spokojna - artystka nie zniknie. Po wakacjach znów usiądzie na honorowym miejscu i podzieli się z nami swoją historią.











