Phil Collins odszedł z Genesis przez jedną piosenkę? "To okrutne, co powiem"
Phil Collins przez lata rozwijał zarówno swoją solową karierę, jak i nagrywał albumy z zespołem Genesis. W latach 80. grupa znalazła się u szczytu popularności, lecz niedługo później pojawiły się problemy. Wreszcie Collins opuścił szeregi formacji, a po kilku latach ujawnił, co stało za jego trudną decyzją. Okazuje się, że jedna z piosenek Genesis była impulsem, który sprawił, że perkusista nie chciał dłużej występować z kolegami.

Phil Collins to jedna z największych gwiazd muzyki lat 80. Artysta dał się poznać zarówno jako wybitny perkusista, jak i wokalista. Choć przez wiele lat występował w kultowej grupie Genesis, to solowe piosenki przyniosły mu największy sukces i sławę. Debiutancki album muzyka, zatytułowany "Face Value" i powstały w 1981 r., otworzył mu drzwi do ogólnoświatowej kariery - w szczególności dzięki hitowi "In The Air Tonight", który błyskawicznie podbił listy przebojów.
Już cztery lata później Phil Collins powtórzył wielki sukces, osiągając jednocześnie szczyt swojej kariery. W 1985 r. oddał bowiem w ręce fanów "No Jacket Required", czyli płytę, za którą zdobył najważniejszą nagrodę Grammy. Krążek okrzyknięto Albumem Roku, a przeboje takie jak "Sussudio" czy "Take Me Home" ugruntowały pozycję Collinsa na światowym rynku.
Choć solowa kariera angielskiego muzyka kwitła, Phil Collins nie miał dość sceny i jednocześnie rozwijał się pod skrzydłami Genesis. Zespół w latach 80. również zyskał status jednego z najważniejszych w historii muzyki - bijąc rekordy sprzedażowe i podbijając serca coraz większych rzesz fanów.
Historia zespołu Genesis. Zaczynali od progresywnego rocka
Historia Genesis sięga końcówki lat 60. Grupa - wtedy jeszcze pod nazwą New Anon - powstała poprzez połączenie dwóch innych zespołów, Garden Wall oraz Anon. Jej członkami początkowo zostali Peter Gabriel, Tony Banks, Mike Rutherford i Anthony Phillips, a także dołączający do nich Chris Stewart. Przez kolejne lata działalności formacja przechodziła znaczące zmiany, zarówno w składzie, jak i charakterze oraz brzmieniu.
Muzycy zaczynali od progresywnego rocka, tworząc mocne kompozycje, które rzadko trafiały do mainstreamu. Po odejściu z formacji Petera Gabriela i Steve'a Hacketta grupa zaczęła sięgać po nieco bardziej przystępne kompozycje. W ich twórczości zagościł ambitny pop, a Genesis już jako trio - z Collinsem, Rutherfordem i Banksem - osiągnął komercyjny szczyt. Jednak nawet w tym momencie wśród członków zespołu nie zawsze panowała zgoda co do tego, jak ich twórczość powinna wyglądać.
Phil Collins opuścił Genesis przez jedną piosenkę? Jego zdaniem nie pasowała do XX wieku!
Po kilku latach od zakończenia działalności Genesis Phil Collins zebrał się na wyznanie i wyjawił, że w dorobku kultowej grupy było kilka piosenek, których nie znosił. Choć cenił sobie współpracę z kolegami z zespołu i darzył szacunkiem ich wspólną dyskografię, jedna piosenka w szczególności kłóciła się z odczuciami perkusisty. Collins wyznał nawet, że w pewnym momencie stała się impulsem do podjęcia decyzji o jego odejściu.
"To okrutne, co powiem, ale 'Burning Rope' z albumu '…And Then There Were Three…'. To właśnie przez takie utwory odszedłem z Genesis. Tony Banks już nigdy się do mnie nie odezwie po tej publikacji. To jedna z jego piosenek" - mówił Phil Collins w 1997 r., w rozmowie z "Modern Drummer".
Wokalista i perkusista dodał wówczas, że nie chodziło o trudność techniczną, brak emocjonalnej więzi z piosenką czy złośliwość względem kolegów z Genesis. Collins czuł, że utwór nie dorównuje innym hitom powstającym w tamtym czasie. Przyznał, że był to "muzyczny relikt minionej epoki".
"Nie pasuje do XX wieku. Wiem, że są ludzie, którym taka muzyka się podoba, ale ja już nie potrafiłem wyjść na scenę i grać czy śpiewać takich rzeczy" - wyjaśniał we wspomnianym wcześniej wywiadzie.
Jedna wybitna piosenka nie była w stanie zatrzymać Phila Collinsa w Genesis
Phil Collins nie spisywał jednak całego albumu "…And Then There Were Three…" na straty. Choć jedna piosenka nie podobała mu się w szczególności, były inne, którymi był zachwycony. Sympatią darzył m.in. "Follow You Follow Me", które docenione zostało także przez inne, legendarne osobistości. "Jeśli takie legendy jak Wayne Shorter czy Josef Zawinul z Weather Report mówią, że to jest dobre, to znaczy, że zrobiliśmy coś właściwie" - mówił Collins. Jeden utwór nie wystarczył jednak, aby zatrzymać go w Genesis na dłużej.









