Państwowy pogrzeb Stanisława Soyki. Wzruszające sceny na cmentarzu
Na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie zakończył się pogrzeb Stanisława Soyki, którego żegnały tłumy fanów. "Żebyśmy, na miły Bóg, umieli dawać siebie" - nawiązał do przeboju "Tolerancja" prowadzący pożegnalną mszę w kościele o. Filip Buczyński. Prezydent Karol Nawrocki pośmiertnie odznaczył zmarłego muzyka Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Stanisław Soyka, wybitny muzyk, wokalista i kompozytor odszedł nagle, tuż przed swoim planowanym występem na Top of the Top Sopot Festival. 66-letni artysta miał się pojawić na scenie podczas finałowego koncertu "Orkiestra mistrzów". Z powodu jego śmierci przerwano transmisję telewizyjną z festiwalu.
Prokuratura wciąż prowadzi śledztwo w celu ustalenia okoliczności śmierci muzyka. Po sekcji zwłok ujawniono, że konieczne są dodatkowe badania, m.in. histopatologiczne, które pomogą ustalić przyczyny zgonu.
Państwowy pogrzeb Stanisława Soyki. Specjalna prośba rodziny
Pożegnanie Stanisława Soyki rozpoczęła msza w Kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy przy ul. Alfreda Nobla 16 w Warszawie. Państwowy pogrzeb odbył się na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Powązkowskiej 43/45 w Warszawie.
"Stoję dziś przed państwem nie jako minister dziedzictwa narodowego, ale przede wszystkim jako jedna z wielu Polek i Polaków, którzy dorastali przy twórczości Stanisława Sojki. Nie raz, nie dwa zatrzymywałam się, słysząc jego głos, głos pełen prawdy, pełen czułości i takiego wewnętrznego światła. Żegnamy dziś wspaniałego, wrażliwego i zaangażowanego człowieka, który obdarzał innych życzliwością, szczerością, uśmiechem" - powiedziała w kościele Marta Cienkowska, ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
"W tym trudnym dla nas czasie prosimy o uszanowanie naszej prywatności, nie wykonywanie zdjęć oraz o powstrzymanie się od składania kondolencji. Pragniemy pożegnać naszego Bliskiego w atmosferze ciszy, skupienia i wspólnej modlitwy" - zaapelowali przed pogrzebem członkowie rodziny zmarłego muzyka.
Poprosili oni uczestników pogrzebu, żeby zamiast kupowania kwiatów wesprzeć finansowo Lubelskie Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia. Założyciel i prezes tej placówki, o. Filip Buczyński, poprowadził mszę świętą.
"Żebyśmy, na miły Bóg, umieli dawać siebie. Ciebie prosimy, wysłuchaj nas panie" - zaapelował do wiernych, nawiązując do fragmentu tekstu piosenki "Tolerancja".
Wśród uczestników pożegnania Stanisława Soyki pojawili się m.in. Józef Skrzek (lider SBB), Muniek Staszczyk (T.Love), Robert Chojnacki, były saksofonista De Mono, Rafał Bryndal, Vienio, a także dziennikarka Monika Olejnik i aktor Wiesław Komasa.
"Staśku drogi, byleś postacią wyjątkową dlatego, że w całej naszej poplątanej branży nie byłoby jednej osoby, która nie byłaby przy tobie. Wszyscy cię kochali. Muzykowali z tobą. A ty to kochałeś (…). Miałeś w sobie jazz z niebios. Dzięki tobie jesteśmy lepsi" - powiedział na cmentarzu dziennikarz Piotr Metz.
Niespodziewanie głos zabrał też perkusista Michał Sojka, wnuk Stanisława i syn Kuby Sojki.
"Bardzo mi się z dziadkiem poprawił kontakt w tym roku. Tęsknię za tymi kawami... Gadałem z nim ostatnio, miał przyjść na nasz koncert. Specjalnie miał przyjść, bo mówił, że będzie miał czas. Mam nadzieję, że tam będzie jednak" - podkreślił nastolatek.
W trakcie uroczystości pogrzebowych zabrzmiała muzyka w wykonaniu Grott Orkiestry oraz Józefa Skrzeka, a na koniec odczytano list synów Soyki.
"Dziękujemy ci Staszku. Tato, przyjacielu. Za życie pełne pasji, za miłość, za muzykę, za obecność, za każdą wspólną partię kości, za każdą nocną rozmowę w kuchni, za polecone książki, za wspólne milczenie. Za każdego przytulasa na misia. Za każdy wspólny obiad, za twój uśmiech. Za to, że Staszku byłeś" tak podziękowali swojemu ojcu.
"Nie gram dla fajerwerków, nie śpiewam, by się popisać. Moją ambicją i pragnieniem jest, by mój śpiew, moje pieśni dodawały otuchy, podnosiły na duchu tych, którzy przychodzą mnie słuchać. Chcę, by wychodzili z koncertu pogodni i umocnieni" - mówił w jednym z wywiadów Stanisław Soyka.









