Lauren Bennett zmarła 29 maja w Anglii, niespełna miesiąc przed swoimi 37. urodzinami. Informacja o jej śmierci przez długi czas nie została podana do publicznej wiadomości. Oficjalne potwierdzenie pojawiło się dopiero 6 lipca na profilach G.R.L., gdzie Natasha Slayton, Emmalyn Estrada i Paula van Oppen opublikowały wspólne oświadczenie.
"Z ogromnym smutkiem przekazujemy wiadomość o śmierci naszej ukochanej Lauren. Nasze serca są złamane i trudno opisać, jak wiele dla nas znaczyła. Na zawsze zachowamy w pamięci miłość, radość i niezliczone wspomnienia, którymi nas obdarowała. Jej piękny duch poruszył tak wiele osób. Będzie nam jej bardzo brakowało i na zawsze pozostanie w naszych sercach" - napisały artystki.
Z dokumentów koronera z Kent i Medway wynika, że Bennett zmarła 29 maja. Okoliczności oraz przyczyna śmierci nie zostały dotąd ujawnione.
Kobieta stojąca za jednym z największych hitów XXI wieku
Choć nazwisko Lauren Bennett nie było powszechnie rozpoznawalne, jej głos znały miliony słuchaczy. To właśnie ona zaśpiewała partie refrenu i bridge'u w "Party Rock Anthem", nagranym przez duet LMFAO. Singiel przez sześć tygodni utrzymywał się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy Billboard Hot 100, zdobył szczyty notowań w wielu krajach i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tanecznych utworów XXI wieku.
Po sukcesie przeboju Bennett współpracowała również z takimi artystami jak CeeLo Green i will.i.am, jednocześnie rozwijając własną karierę.
Z Wielkiej Brytanii do Los Angeles
Urodzona 24 czerwca 1989 roku w Meopham w hrabstwie Kent wokalistka od najmłodszych lat marzyła o scenie. Jeszcze jako nastolatka brała udział w lokalnych konkursach talentów, występowała w pubach i klubach, a doświadczenie zdobywała również podczas udziału w brytyjskiej edycji programu "X Factor". Choć nie zwyciężyła, zwróciła na siebie uwagę osób z branży muzycznej.
Przełom nastąpił, gdy jako 17-latka przeniosła się do Los Angeles. Tam dołączyła do Paradiso Girls, projektu stworzonego przez Robin Antin, założycielkę Pussycat Dolls. Największym sukcesem grupy okazał się singiel "Patron Tequila", nagrany wspólnie z Eve i Lil Jonem. Piosenka znalazła się w czołówce amerykańskiej listy Billboard Dance Club Songs, jednak zespół zakończył działalność już rok później.
G.R.L. naznaczone tragedią
Nowym rozdziałem w karierze Bennett stał się girlsband G.R.L., który szybko zdobył popularność dzięki utworom "Wild Wild Love", nagranemu z Pitbullem, oraz "Ugly Heart". Formacja miała szansę dołączyć do czołówki światowych żeńskich zespołów pop, jednak jej rozwój brutalnie przerwała tragedia.
We wrześniu 2014 roku zmarła Simone Battle, jedna z członkiń grupy. Miała zaledwie 25 lat. Śledczy ustalili później, że artystka odebrała sobie życie. Jej rzecznik informował wówczas, że zmagała się z depresją, pogłębianą między innymi przez problemy finansowe. Battle została pochowana na cmentarzu Inglewood Park Cemetery.
Jej śmierć poruszyła całe środowisko muzyczne. Wspomnienia opublikowali między innymi Robin Antin, Nicole Scherzinger, Simon Cowell, Pitbull, Cheryl, Mel B, Dr. Luke, Cirkut oraz pozostałe członkinie G.R.L.
Po tych wydarzeniach działalność zespołu została zawieszona. W 2016 roku Bennett uczestniczyła jednak w reaktywacji grupy jako trio. Formacja wróciła na scenę i rozpoczęła prace nad nową muzyką, a sama wokalistka równolegle rozwijała projekty solowe. W ostatnich latach coraz częściej sięgała także po inspiracje muzyką country.
Fani dowiedzieli się o wszystkim dopiero po czasie
Pierwsze informacje sugerujące śmierć Bennett pojawiły się już w czerwcu. Wówczas Aria Crescendo, z którą wokalistka występowała w Paradiso Girls, opublikowała poruszający wpis upamiętniający artystkę z okazji jej przypadających wkrótce urodzin. Dopiero kilka tygodni później G.R.L. zdecydowało się przekazać oficjalne oświadczenie.
Prywatnie Lauren Bennett była związana z aktorem i tancerzem Kennym Wormaldem, znanym między innymi z remake'u filmu "Footloose". Wspólnie wychowywali córkę Harlow.











