Nie żyje Jimmy Cliff. Tak legendę reggae pożegnała żona
W wieku 81 lat zmarł Jimmy Cliff, jeden z najbardziej znanych wokalistów sceny reggae, który pomógł spopularyzować ten gatunek na całym świecie. Na jego koncie były takie przeboje, jak m.in. "You Can Get It If You Really Want", "I Can See Clearly Now" i "Wonderful World, Beautiful People".

Wiadomość o śmierci Jimmy'ego Cliffa przekazała na Instagramie jego żona, Latify Chambers.
"Z głębokim smutkiem informuję, że mój mąż, Jimmy Cliff, doznał ataku padaczki, a później zapalenia płuc, które doprowadziło do jego śmierci. Jestem wdzięczna jego rodzinie, przyjaciołom, kolegom artystom i współpracownikom, którzy dzielili z nim tę drogę. Do wszystkich jego fanów na całym świecie: wiedzcie, że wasze wsparcie było dla niego siłą przez całą karierę... Jimmy, mój drogi, spoczywaj w pokoju. Spełnię twoje życzenia" - czytamy.
Wiadomość sygnowały również ich dzieci, Lilty i Aken.
Nie żyje Jimmy Cliff. Był legendą reggae
Największymi przebojami jamajskiego wokalisty były utwory "You Can Get It If You Really Want", "I Can See Clearly Now" (przeróbka piosenki Johnny'ego Nasha na potrzeby filmu "Reggae na lodzie") i "Wonderful World, Beautiful People".
Jimmy Cliff miał na koncie także występy w filmach "The Harder They Come" (kryminał z 1972 r. i jego ścieżka dźwiękowa pomogła spopularyzować reggae poza Jamajką) i "Club Paradise" u boku m.in. Robina Williamsa, Twiggy i Peter O'Toole'a.
W 2010 r. został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame. Z kolei w 2003 r. został odznaczony jamajskim Order of Merit, czwartym najważniejszym wyróżnieniem w tym kraju, przyznawanym za wybitne zasługi w nauce, sztuce czy literaturze. Wśród uhonorowanych tym wyróżnieniem są m.in. inne legendy reggae, jak Bob Marley, Peter Tosh i Bunny Wailer.









