Reklama

Nie tylko amatorzy. Ale czy to źle?

W polskich programach typu talent show do tej pory startowali głównie totalni amatorzy lub debiutanci marzący dopiero o wielkiej karierze. Teraz to się zmienia.

Od trzeciej edycja programu "Mam talent" zauważyć można nowy trend. Co prawda zwyciężyła w nim zaledwie 11-letnia Magda Welc, a wysokie miejsce zajął Piotr Lisiecki, nieśmiało zaczynający swoją przygodę z muzyką, to pojawił się w nim także Kamil Bednarek, wokalista grupy Star Guard Muffin.

Reklama

Reggae'owa ekipa w związku z "Mam talent" i sukcesami Kamila razem z profesjonalnym wydawcą szybko zdyskontowała rodzącą się "bednarkomanię". Tuż po zakończeniu programu do sklepów trafiła debiutancka płyta Star Guard Muffin, która wywindowała zespół na szczyty popularności.

W krótkim czasie po "Mam talent" swoją pierwszą płytę wydała formacja Me, Myself & I, chyba najbardziej oryginalny z finalistów ostatniej edycji. Szybko z debiutem uwinął się także wspomniany na początku Lisiecki.

Najwyraźniej dekadę po "Idolu" (pierwsza edycja tego talent show wystartowała w 2002 roku) spora grupa wykonawców i ludzi wiążących z muzyką zawodowe nadzieje odrobiła domowe zadanie i zdała sobie sprawę, że telewizyjne talent shows to świetne miejsce do promocji.

Weźmy choćby właśnie zakończony program "Must Be The Music. Tylko muzyka". "Talent show, w którym wziąć udział mogą wszyscy, którzy śpiewają lub grają na czymkolwiek" - zapowiadała stacja Polsat, która pokazywała program. W nagrodę zwycięzca otrzymał 100 tysięcy zł oraz prawo występu na tegorocznym festiwalu TOPtrendy. Do tej pory konkurs trendy promował debiutantów i podobną rolę miał spełniać "Must Be The Music. Tylko muzyka".

Tymczasem laureatem została łącząca folk, ska, reggae i rocka grupa Enej (posłuchaj utworów w serwisie Muzzo.pl), która w przyszłym roku świętować będzie... 10-lecie istnienia, choć zespół na dobre na nogi stanął w 2005 roku. Ekipa z Olsztyna w oficjalnym dorobku ma dwie autorskie płyty "Ulice" (2008) i "Folkorabel" (2010).

Do sukcesów Enej może zaliczyć m.in. nagrodę dziennikarzy w konkursie na Union Of Rock Węgorzewo (2006), a także występ przed kilkusettysięczną publicznością na Przystanku Woodstock 2010. Być może udane występy w "Must Be The Music. Tylko muzyka" sprawiły, że jeszcze przed finałem Enej w głosowaniu Złotego Bączka (nagroda woodstockowej publiczności) wyprzedził gwiazdę światowego formatu, Amerykanów z Papa Roach, która prowadziła od pierwszego notowania. Jeśli ten wynik się utrzyma, to właśnie Enej wystąpi ponownie na ogromnej scenie Przystanku Woodstock.

Zobacz Enej w utworze "Państwo B":

W bardzo podobnej sytuacji co Kamil Bednarek do polsatowskiego programu przystąpił zespół Rotten Bark. Grupa zakończyła nagrywanie swojej debiutanckiej płyty tuż przed startem w telewizyjnym show. Premiera albumu zatytułowanego "Stuck In Here" pierwotnie zapowiadana była na początek 2011 roku. Na razie trudno wyrokować jak udział w programie wpłynie na promocję debiutu.

Muzycy Noko, kolejnego z finalistów programu, to również doświadczeni artyści. Grająca ciężkiego rocka grupa składa się z muzyków związanych wcześniej z innymi zespołami m.in.: Noconcreto, Hedfirst i Antigama. Choć w tym przypadku, mimo blisko sześcioletniego stażu, zespół ciągle czeka na debiut i szuka wydawcy. Być może, po sukcesie w "Must Be The Music", poważny promotor odezwie się sam.

Nieoszlifowanym diamentem trudno nazwać także Olivię Annę Livki. Młoda artystka nagrywała demówki i koncertowała, wciąż jednak nie mogła się przebić. Udział w "Must Be The Music" nie służył więc sprawdzeniu, czy ma jakiś talent, a pokazaniu jej autorskiej twórczości szerszej publiczności. Choć Olivia odpadła w półfinale, zyskała rozpoznawalność. Zaproszenie przez Artura Rojka na OFF Festival jest pierwszym znakiem, że Olivia jest już dojrzałą artystką.

Posłuchaj Olivii w utworze "Hologram":


A jak wygląda sytuacja ze zbliżającym się do końca "X Factor" (w programie pozostało jeszcze sześciu finalistów)? O amatorstwie - rozumianym jako zaprzeczenie zawodowstwa - można mówić chyba tylko w przypadku najstarszej uczestniczki, 49-letniej pani Małgosi Stankiewicz.

Status "weterana" ma za to Gienek Loska, który dekadę temu brał udział w "Szansie na sukces", a od 1993 roku wraz z blues-rockowym zespołem Seven.B był gwiazdą krakowskich klubów. Mieszkańcy Krakowa i Wrocławia i kilku innych miast dobrze znają Gienka Loskę ze swoich ulic. Charakterystyczny, magnetyzujący głos i gitara sprawiają, że po kilku chwilach wokół niego gromadzi się spory tłumek. Telewizyjna publiczność poznała Loskę za sprawą ostatniego "Mam talent", jednak wokalista został odrzucony przed półfinałami.

W "X Factor" zobaczyć możemy też dwie wokalistki z Zespołu Dziewczyny (posłuchaj utworów w serwisie Muzzo.pl), które mają na koncie m.in. debiutancką płytę "Dziewczyny z sąsiedztwa", dwie wygrane w telewizyjnym programie "Hit Generator" i udział w eliminacjach do Eurowizji w 2010 roku.

Co zaskakujące, gromy oburzenia od niektórych spadły na Adę Szulc, gdy okazało się, że ma ona swój zespół - Chilitoy (posłuchaj utworów w serwisie Muzzo.pl). "I po co poszła do 'X Factor', skoro już ma własną piosenkę", "Zabrała komuś szansę, kto jej potrzebował" - to niektóre negatywne opinie. Takie myślenie wyśmiał w "Polityce" opiekujący się Adą juror Kuba Wojewódzki.

"Nagrała singel, ma zespół i wystąpiła w 'Kawie czy herbacie'. Szok i czyste zło. Gdyby występy w tym programie robiły z ludzi profesjonalistów, to Agnieszka Szulim byłaby już Leszkiem Kołakowskim" - napisał Wojewódzki.

Ada i jej zespół Chilitoy w utworze "Voices":

W takiej sytuacji "szokiem i czystym złem" powinien być także uznawany za jednego z głównych faworytów "X Factora" Michał Szpak. Młody wokalista z Jasła stoi na czele rockowej formacji Whiplash. Pod szyldem DeStar wzięli udział w naszym konkursie "Wyśpiewaj Wilki" (2009 r.) na cover zespołu Roberta Gawlińskiego i go wygrali.

- Wokalista barwą przypomina mi młodego Kukiza, a mentalem Violettę Villas i tak jak ona nadużywa koloratury, jednak jest jedną z niewielu charyzmatycznych postaci, które pojawiły się w tym konkursie - komentował wówczas dla nas Robert Gawliński, mówiąc o Michale Szpaku.

Udział zawodowych debiutantów i zaprawionych w bojach wykonawców z dorobkiem płytowym w programach typu talent show to kolejny dowód, że nie są one już nastawione na wyszukiwanie młodych zdolnych naturszczyków. Z kolei dla artystów to szansa na trafienie do wielomilionowej publiczności, której nie zapewnią im nawet wypełnione kluby na koncertach. Pozostaje nadzieja, że w gronie już rozpoznawalnych wykonawców nie przepadnie jakiś utalentowany, ale anonimowy amator.

Michał Boroń, Olek Mika

Czytaj także:

"Must Be The Music": Znamy zwycięzcę

Chilitoy: "Głosy" finalistki "X Factor"

DeStar: Ich wybrały Wilki!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama