Jako nastolatek Don McLean (urodzony 2 października 1945 r. w New Rochelle w stanie Nowy Jork ma szkocko-włoskie korzenie) zasłuchiwał się w piosenkach Franka Sinatry i Buddy'ego Holly'ego, ale szybko zainteresował się muzyką folkową. To właśnie z tym nurtem był najmocniej związany jako muzyk, choć w późniejszych latach łączył go z m.in. rockiem i country.
Pierwszą gitarę kupił sobie jako 16-latek i to wtedy rozpoczęła się jego muzyczna droga. Szybko pojawiły się pierwsze występy, w tym m.in. na słynnym Newport Folk Festival. Pod koniec lat 60. za sprawą opieki słynnego folkowego barda Pete'a Seegera McLean zaczął zdobywać szerszą popularność.
Początki nie były łatwe - powstałe podczas studenckich strajków w Berkeley nagrania z debiutanckiej płyty "Tapestry" (1969) ponad 70 razy zostały odrzucone przez wytwórnie, do których zgłaszał się Don McLean.
Don McLean i "American Pie" - historia nieśmiertelnego przeboju
Przełom nastąpił w 1971 r. za sprawą tytułowej piosenki z drugiego albumu "American Pie". Nagranie częściowo było inspirowane katastrofą prywatnego samolotu z 1959 r., który rozbił się kilka minut po starcie z powodu fatalnych warunków atmosferycznych. Zginęli wówczas pionierzy rock'n'rolla: idol nastoletniego Dona - Buddy Holly, a także Ritchie Valens i J.P. Richardson. Tragedia wstrząsnęła całym światem, a szczególnie Ameryką, która straciła ówczesne gwiazdy.
Piosenka "American Pie" unieśmiertelniła hasło "The Day that Music Died" (Dzień, w którym umarła muzyka), które od tego czasu już nierozerwalnie związane jest z tamtą katastrofą z lutego 1959 r.
Trwająca blisko 9 minut kompozycja przez blisko 50 lat dzierżyła tytuł najdłuższej piosenki, która znalazła się na szczycie amerykańskiej listy przebojów. Rekord padł dopiero w 2021 r., kiedy to Taylor Swift umieściła na 1. miejscu "All Too Well (10 Minute Version)". Ze względu na długość "American Pie", piosenka została podzielona na dwie części, by zmieściła się na dwóch stronach winylowego singla.
"Znajdziesz wiele interpretacji moich tekstów, ale żadna nie jest mojego autorstwa... Przykro mi, że zostawiam was z tym samych, ale dawno temu zrozumiałem, że autorzy tekstów piosenek powinni wygłaszać swoje oświadczenia i iść dalej, zachowując godne milczenie" - mówił po latach Don McLean w związku z wieloznacznym i interpretowanym na różne sposoby tekstem "American Pie". Sam autor dementował, że pojawiają się tam odniesienia do innych gwiazd tamtych lat, jak m.in. Elvis Presley, Janis Joplin czy Bob Dylan, a jego zdaniem całość miała mieć charakter "impresjonistycznej poezji".

Madonna i "American Pie". "Prezent od bogini"
W innej wypowiedzi żartował, że dla niego "American Pie" oznacza, że nie będzie musiał więcej pracować, jeśli nie będzie chciał, mając na myśli ogromne powodzenie piosenki. Drugie życie utworowi nadała Madonna w 2000 r. na potrzeby filmu "Układ prawie idealny", w którym zagrała główną rolę. Na ekranie towarzyszyli jej m.in. Rupert Everett i Benjamin Bratt. Choć produkcja została zjechana przez krytykę (Madonna zdobyła Złotą Malinę dla najgorszej aktorki, a w czterech innych kategoriach ekipa była nominowana), piosenka odniosła spory sukces.
"Dla mnie to pożegnanie z muzyką, jaką znaliśmy - i dla popkultury, jaką znaliśmy" - mówiła Madonna o swojej wersji "American Pie". Wyrazy uznania przekazał też Don McLean, nazywając cover "prezentem od bogini".
Wśród innych uznanych piosenek McLeana znajdują się m.in. "Vincent", "Dreidel", "Castles in the Air", "Wonderful Baby", "And I Love You So" (swoje wersje nagrywali później Elvis Presley, Perry Como, Shirley Bassey i Glen Campbell, a piosenkę puszczono w 2018 r. podczas wesela księcia Harry'ego i Meghan Markle) a także "Crying" z repertuaru Roya Orbisona (sam Orbison mówił, że wersja McLeana jest lepsza od niego).
80-letni obecnie muzyk wciąż jest aktywny koncertowo - w 2022 r. w Europie świętował 50-lecie "American Pie", a w kolejnym roku odwiedził z występami Australię i Nową Zelandię. W 2024 r. wydał ostatnią jak dotąd płytę "American Boys".
Burzliwe rozstanie z drugą żoną. Jego nowa partnerka jest młodsza o blisko 50 lat
Cieniem na trwającą już ponad pięć dekad karierę położyły się sprawy prywatne. Wokalista w latach 1987-2016 był mężem pochodzącej z Kanady Patrishy Shnier McLean. Drugie małżeństwo Dona zakończyło się burzliwie - Patrisha złożyła pozew o rozwód, gdy muzyk został aresztowany i oskarżony o wykroczenia związane z przemocą domową. Przyznał się wtedy do czterech z sześciu zarzutów i w ramach ugody nie otrzymał kary więzienia. Zarzuty o znęcanie się psychiczne stawiała też Jackie McLean, dorosła już córka Dona i Patrishy.
"Gdy ktoś przełożył jakiś przedmiot na inne miejsce, a on nie mógł go znaleźć, to wpadał w szał na całe godziny. Wszyscy byliśmy na krawędzi z powodu tego chaosu" - zaznaczyła córka w wywiadzie dla magazynu "Rolling Stone".
W odpowiedzi Don McLean zdecydował się usunąć córkę z zapisów testamentu (mowa o blisko 3 milionach dolarów z funduszu powierniczego) i przestał wspierać finansowo (padały kwoty rzędu 30-50 tys. dol. rocznie), dodając, że takich kwestii nigdy nie stawiał Wyatt McLean, czyli syn Dona i Patrishy. Sam muzyk twierdził, że to on odszedł od żony i że znosił "fizyczne ataki" z jej strony.
Po rozstaniu z Patrishą związał się z młodszą o 48 lat aspirującą modelką, Paris Dylan. Zdaniem Dona była żona oraz córka nie chcą zaakceptować jego nowej partnerki. Swoją ukochaną poznał, gdy zatrudniono ją do opieki nad social mediami muzyka.
Don zachwyca się Paris na każdym kroku i przyznaje, że "uwielbia nosić bikini, jest najwspanialszą pin-up girl w Ameryce". "Oczywiście, doprowadza to moją byłą żonę i córkę do szału, ale nie obchodzi mnie to, bo ja nie obchodzę ich" - podkreśla autor "American Pie".












