"Moment, kiedy człowiek głupieje". Jak Robert Gawliński poradził sobie bez grupy Wilki?
Gdy rockowa wataha pod nazwą Wilki poszła w rozsypkę, jej przywódca - Robert Gawliński - zadebiutował płytą zatytułowaną po prostu "Solo". To z tego wydawnictwa sprzed 30 lat pochodzi jeden z jego największych solowych przebojów, czyli "O sobie samym".

Płyta "Solo" ukazała się 31 sierpnia 1995 r., w dniu 32. urodzin Roberta Gawlińskiego. Wokalista cieszył się już statusem gwiazdy polskiego rocka, którą dał mu debiutancki album zespołu Wilki. Pamiętna "niebieska" płyta (od koloru okładki) oficjalnie sprzedała się w nakładzie blisko 250 tysięcy egzemplarzy, a nieoficjalnie - w Polsce na bazarach królowało wówczas piractwo płytowe - ponad miliona egzemplarzy.
- Przypuszczam, że mógłbym sobie za te nielegalnie sprzedane płyty i kasety kupić ze trzydzieści willi. A tak stać mnie było na mieszkanie w kredycie w Warszawie - śmiał się po latach lider Wilków w rozmowie z Interią.
Na albumie "Wilki" (1992) znalazł się największy przebój Roberta Gawlińskiego "Son Of The Blue Sky". Za sprawą nieprawdopodobnej popularności singla w Polsce wybuchła prawdziwa "wilkomania", a Robert Gawliński stał się pierwszoplanową gwiazdą. Z debiutu pochodzą również takie przeboje Wilków autorstwa muzyka, jak "Eli lama sabachtani", "Aborygen" czy "Eroll". - Gdzie się nie pojawiłem na ulicy, to ktoś albo słuchał mojej muzyki, albo ją sprzedawał - wspominał artysta.
Zobacz również:
Robert Gawliński o sukcesach grupy Wilki: To był taki moment, kiedy człowiek głupieje
Wczesne trasy koncertowe Wilków przeszły do legendy także jako uosobienie rock'n'rollowego stylu życia. - Zdarzało się, że nadużywałem wówczas alkoholu i substancji prawnie zakazanych. To był taki moment, kiedy człowiek głupieje. To trwało chyba rok. Oczywiście to nie była balanga non stop, ale było tego dużo. Rock'n'roll zawsze karmił się skandalami i wybrykami. Nam ich też nie zbywało... - opowiadał nam Gawliński.
Mocno rozrywkowy tryb życia sprawił, że działalność Wilków została zawieszona w 1995 r. Gawliński jednak nie zamierzał sobie robić odpoczynku, bo szybko okazało się, że rozpoczyna karierę solową.
31 sierpnia 1995 r. pojawiła się płyta "Solo", przy której wsparli go głównie starzy znajomi: Andrzej Smolik (klawiszowiec Wilków), Leszek Biolik (basista Republiki), Marek Surzyn (perkusista m.in. zespołu Tadeusza Nalepy, grał też na albumie "Wilki"), ceniony saksofonista Alek Korecki (grał na koncertowej płycie "Acousticus Rockus" Wilków z 1994 r.), gitarzysta Robert Lubera (z grupą The End supportował Wilki na trasie promującej ich album "Przedmieścia"), trębacz Antoni "Ziut" Gralak i odpowiedzialny za instrumenty perkusyjne Marek Czapelski (m.in. Śmierć Kliniczna, Voo Voo, Stanisław Soyka, Irek Dudek).
"Gigantyczny komfort" - tak Gawliński mówił o pracy nad swoimi solowymi nagraniami. Materiał z "Solo" jest zdecydowanie bardziej urozmaicony - od ballad, przez ostrzejsze brzmienia, z wykorzystaniem szerokiego instrumentarium (m.in. akordeon, wibrafon, flet, skrzypce, instrumenty dęte).
Historia przeboju "O sobie samym"
"'Solo' jest efektownym uzupełnieniem tego, co wcześniej robił ze swoim zespołem. (...) I Gawliński-muzyk jest tu w formie, i Gawliński-tekściarz. Przypomina, że należy mu się miejsce wśród naszych rockowych poetów" - pisał Wiesław Królikowski w książce "Polski rock. Przewodnik płytowy".
Status największego przeboju zdobyła piosenka "O sobie samym", dorównująca utworom z początku działalności Wilków. Co ciekawe, pierwsze pomysły na ten numer pochodziły jeszcze z czasów tuż po rozwiązaniu grupy Madame (1986).
"Najpierw pomyślałem, żeby tę piosenkę dać na nasz album [Wilków], ale z czasem wydało mi się, że nie pasowała do pozostałych propozycji. Była jakaś taka, zbyt klasyczna, za bardzo, powiedzmy, folkowa. Zresztą w miarę prac przychodziły mi do głowy nowe pomysły, może bardziej nowoczesne i postanowiłem, że nie będę się zajmował rzeczami, które powstały wcześniej. No i poza tym nie miałem pomysłu na tekst" - opowiadał później Gawliński.
Gdy ostatecznie w połowie lat 90. wokalista wrócił do tego nagrania, tekst powstał, gdy był w niezbyt dobrym nastroju.
"Kilka dni wcześniej dowiedziałem się, że Staszek Sojka rozstał się ze swoją żoną, zaraz po tym, że Grzesiek Ciechowski opuścił Małgosię i dziewczynki. Bardzo to przeżywałem. (...) I nagle poczułem, że mam... natchnienie, że napisze piosenkę o rozstaniach, że żyjemy w jakimś pędzie. Po prostu w głowie pojawiły mi się słowa 'kiedy tak patrzysz na mnie i czuję twój lęk, taki sam jak mój. Przed nieznanym'. Kończyła się ta fraza wyrażeniem 'sam o sobie samym'. Miałem wątpliwości, bo nie spotkałem się nigdy z takim sformułowaniem i w ogóle wydało mi się nielogiczne. Ale Monika [Gawlińska, żona i menedżerka muzyka] mnie uspokoiła, że może być i tak zostało" - dodawał.
Piosenka "O sobie samym" w ostatniej chwili nie trafiła do filmu "Prowokator" Krzysztofa Langa z m.in. Bogusławem Lindą, Krzysztofem Pieczyńskim i Danutą Stenką - ostatecznej umowy nie zawarto i jedynie w teledysku pojawiły się kadry z produkcji.
Do końca lat 90. Gawliński wydał później jeszcze trzy solowe płyty - "Kwiaty jak relikwie" (1997), elektroniczną "X" (1998) i "Grę" (1999), z których każda cieszyła się znacznie mniejszą popularnością. Nic więc dziwnego, że w 2001 r. doszło do reaktywacji Wilków, a rok później pojawił się album "4" z przebojami "Baśka" i "Urke".
"Baśka", czyli triumfalny powrót Wilków
- Ludzie byli wtedy wobec nas bezkrytyczni, dziennikarze też. Bardzo nas wtedy zaskoczyło, że wszyscy się cieszą, że Wilki wróciły. To było bardzo miłe - opowiadał Interii Robert Gawliński.
Drugie wcielenie Wilków nagrało do tej pory sześć albumów studyjnych. Ostatni z nich to wydany we wrześniu 2022 r. "Wszyscy marzą o miłości". W promującym utworze "Podzielony świat" główną partię wokalną zaśpiewał syn Roberta - Beniamin Gawliński.
W obecnym składzie Wilków u boku lidera występują: jego synowie Beniamin (gitara akustyczna, klawisze, wokal) i Emanuel (bas), gitarzyści Mikis Cupas (w Wilkach od samego początku) i Maciej Gładysz oraz perkusista Adam Kram (m.in. Chemia, Sylwia Grzeszczak), który w 2019 r. zastąpił Huberta Gasiula.
Do solowej twórczości Gawliński wrócił już tylko raz - w 2010 r. wydał pod własnym nazwiskiem płytę "Kalejdoskop".








