Młodzież zakochana w bigbicie uwielbiała "Trzynastego". Przebój po latach znalazł się na celowniku cenzury!
"Trzynastego" to jedna z najpopularniejszych piosenek Kasi Sobczyk i Czerwono-Czarnych. Utwór powstał w drugiej połowie lat 60., zupełnie przypadkowo. Kilkanaście lat później stał się przedmiotem sporu artystów i władzy. Zdobył serca słuchaczy, a jednocześnie wywołał niemałą burzę. Oto niezwykła historia legendarnej kompozycji.

Narodziny melodyjnego "Trzynastego" sięgają drugiej połowy lat 60. Utwór był wynikiem twórczego natchnienia, które nadeszło w niewyjaśnionych okolicznościach. W 1966 r. Ryszard Poznakowski wyjechał na obóz kondycyjny zorganizowany przez Estradę Szczecińską koło Kłodzka. Wraz z nim pojawił się tam cały zespół Czerwono-Czarni, a także Janusz Kondratowicz.
Polski poeta, podczas prób muzycznych i twórczych rozmów, przypomniał sobie tekst, który powstał rok wcześniej. Na długo zapomniał o wierszu, ponieważ nie doczekał się on muzycznej oprawy. Gdy jednak Poznakowski przeczytał słowa Kondratowicza, natychmiast dostrzegł w nich potencjał rytmiczny. Jak relacjonowano - melodia napisała się niemalże sama.
Wiedział, że tylko jedna osoba może to zaśpiewać. Tak Kasia Sobczyk stała się głosem kultowego przeboju
Gdy piosenka była gotowa, kompozytor miał jedno zastrzeżenie. Doskonale wiedział, kto powinien ją zaśpiewać. Nie wyobrażał sobie usłyszeć w "Trzynastego" innego głosu niż Kasi Sobczyk. Partia wokalna miała co prawda opierać się jedynie na trzech dźwiękach i nie być wielkim popisem artystki, ta przyjęła propozycję. Już w 1967 r. utwór został nagrany i oddany w ręce słuchaczy, którzy oszaleli na jego punkcie.
Zaczął rozbrzmiewać na antenach radiowych w całej Polsce i prędko stał się hymnem młodzieży, zakochanej w bigbicie. Refren, w którym "trzynastego, nawet w grudniu jest wiosna" trafił prosto do serc słuchaczy i do dziś ma status kultowego. W pewnym momencie radiowy hit stał się jednak czymś znacznie większym - punktem zapalnym politycznej burzy.
Władze oskarżyły Kondratowicza o bunt. W piosence doszukiwano się politycznych przesłanek
13 grudnia 1981 r., gdy w Polsce ogłoszono stan wojenny, władze PRL-u zaczęły zwracać większą uwagę na teksty piosenek i inne twórcze wyrazy. Doszukiwały się politycznych aluzji nie tylko w nowych dziełach, lecz także w tych stworzonych dużo wcześniej. Tak też przebój "Trzynastego" trafił na celownik cenzury. Wers "Trzynastego kapelusze z głów poważnych zrywa wiatr" w szczególności nie spodobał się rządzącym, którzy podjęli pewne kroki, aby dotrzeć do sedna sprawy.
Autor tekstu, Janusz Kondratowicz, został obiektem śledztwa i zaczął być wzywany na przesłuchania. W wyniku podejrzeń o sprzeciwianie się władzy mógł stracić pracę, która dotychczas wydawała się stała. Tekściarz zaskoczony był reakcją rządzących, bo - jak podkreślał - w 1967 r. nie mógł przewidzieć wydarzeń, które miały miejsce obecnie. Słowa piosenki nie nawiązywały więc do stanu wojennego i nie skrywały w sobie buntu, choć władza usilnie próbowała wyciągnąć od Kondratowicza przyznanie się do tego.
"Trzynastego" na pewien czas zniknęło z radia. Dziś jest piosenką-legendą
W wyniku burzy uwielbiany utwór zniknął z radiostacji z dnia na dzień. Przez kolejne lata radiowcy mieli zakaz puszczania go, lecz pokolenie miłośników bigbitu, którzy wychowali się na "Trzynastego", nie zapomnieli o przeboju. Głos Kasi Sobczyk powrócił później na antenę i do dziś jest chętnie odtwarzany - w szczególności 13 grudnia - wybrzmiewając z podwójną mocą.









