20 września 1996 r. na terenie lotniska Bemowo w Warszawie odbył się pierwszy - i jak się później okazało, jedyny - koncert Michaela Jacksona w Polsce. Już wtedy wiadomo było, że występy artysty ustanawiają nowe standardy na rynku, zachwycają dopracowaniem każdego detalu i są spektakularnymi wydarzeniami, które widzowie pamiętają przez całe życie. Występ w stolicy naszego kraju jedynie potwierdził te założenia, a dodatkowo był jednym z pierwszych widowisk na tak potężną skalę, zorganizowanych po transformacji ustrojowej.
"Kiedy się spojrzało na tytuły gazet, na to, co media mówiły, wszyscy przedstawiali to jako koncert wszechczasów" - opowiadała w "Dzień Dobry TVN" jedna z fanek Michaela Jacksona, Katarzyna Czarkowska.
Zobacz również:
Show było częścią tournee "HIStory World Tour", które obejmowało ponad 80 przystanków w różnych zakątkach świata. Król Popu znalazł jednak czas, aby w trakcie trasy spędzić w Warszawie kilka dni i pozwiedzać. Dotarł do stolicy Polski już 18 września, a jego miłośnicy wręcz oszaleli. Powitali idola tuż po podróży samolotem, gromadząc się tłumnie na Okęciu. Pojawili się też dziennikarze najważniejszych gazet, relacjonujący wielkie wydarzenie. Przejazd piosenkarza do hotelu transmitowała telewizja Polsat.
To była jedyna wizyta Michaela Jacksona w Polsce. Co robił Król Popu w Warszawie przez cztery dni?
Jackson wraz z koncertową ekipą wybrali ekskluzywny hotel Marriott, gdzie dla Króla Popu wynajętych zostało aż 67 pokoi. Jak zdradzali później pracownicy hotelu, w apartamencie piosenkarza na 40. piętrze został wyłożony specjalny parkiet z drewna, umożliwiający mu ćwiczenie kroków przed koncertem. To nie koniec rewelacji - gwiazdor miał także nietypowe zachcianki. W pokoju pojawiło się pianino, ale też kolorowe cukierki M&M's rozsypane po podłodze, rzutki oraz balony.
Pobyt Jacksona w Polsce trwał od 18 do 21 września i w tym czasie wokalista zdążył dać spektakularny show, spotkać się z ważnymi osobistościami, a także poznać naszą kulturę czy historię. Poznał prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz pierwszą damę, Jolantę Kwaśniewską, a następnie spędził trochę czasu z wicepremierem Grzegorzem Kołodką oraz prezydentem Warszawy Marcinem Święcickim.
Król Popu odwiedził też Muzeum Narodowe, a następnie dom dziecka. Wręczył podopiecznym ponad 200 zabawek, które wcześniej nabył w lokalnych sklepach za zawrotną sumę 2 mln złotych.
Co ciekawe, rok po koncercie w Polsce gwiazdor wrócił do naszego kraju - tym razem w celach stricte biznesowych. Okazało się, że nasz kraj niezwykle go zainteresował, więc zwiedził jeszcze więcej kultowych miejsc na mapie Warszawy. W mediach spekulowano wówczas, że planuje kupić posiadłość na Dolnym Śląsku i otworzyć tam park rozrywki. Ostatecznie przedsięwzięcie nie doszło do skutku.
Koncert Michaela Jacksona w Polsce zapisał się na kartach historii. Widziało go 120 tys. osób!
Najważniejszym punktem wizyty Michaela Jacksona w Polsce był jednak występ na terenie lotniska Bemowo, na który bilety zakupiło aż 100 tys. osób. Wejściówek i tak nie starczyło dla wszystkich chętnych - mówiło się o masowych wtargnięciach na koncert, za sprawą których widowisko miało szacunkowo obejrzeć nawet 120 tys. fanów. Było to nie tylko wielkie wydarzenie dla Polaków, lecz także drugi największy występ całej trasy "HIStory World Tour". Przed Królem Popu na scenie pojawili się Formacja Nieżywych Schabuff oraz DJ BoBo.
Już samo rozpoczęcie koncertu zapadło w pamięci publiczności na długo. Na scenę zjechała kapsuła przypominająca statek kosmiczny, a chwilę później pojawił się w niej Michael Jackson, ubrany w charakterystyczny złoty kostium. Publiczność oszalała, a entuzjazm utrzymywał się przez kolejne dwie godziny. Gwiazdor wykonał na scenie 20 utworów, wśród których znalazły się hity "Beat It", "Smooth Criminal" i "Black or White". Finał należał do poruszającego "Heal the World", które Jackson zaśpiewał wspólnie z dziećmi z warszawskich domów dziecka. Wszystkiemu towarzyszyła rozbudowana oprawa sceniczna - widowiskowe światła, lasery, efekty pirotechniczne i imponująca scenografia.
Tak ogromne wydarzenie nie obyło się jednak bez incydentów. W trakcie jednego z utworów polska fanka przedostała się na scenę, stwarzając potencjalne niebezpieczeństwo dla amerykańskiego gwiazdora. Wśród zgromadzonych pod sceną panował również ogromny ścisk, przez co setki osób potrzebowały pomocy medycznej, a kilkanaście z nich trafiło do szpitala. Mimo to Polacy zapamiętali występ jako wyjątkowe przeżycie, niemożliwe do powtórzenia.
Organizacja całości była sporym wyzwaniem dla nieprzygotowanego wówczas na tak wielkie koncerty polskiego podwórka. Na szczęście sprawy techniczne zostały dopięte na ostatni guzik. Scenę na Bemowie budowało aż 200 osób, a bezpieczeństwa pilnowały kolejne tysiące pracowników ochrony, policji i wojska. Sprzęt nagłośnieniowy i oświetleniowy użyty przy okazji show miał ważyć ok. 300 ton.










