W połowie lat 80. Budka Suflera intensywnie współpracowała z Izabelą Trojanowską. W tym czasie powstał także "Malinowy król", którego autorami byli Romuald Lipko i Marek Dutkiewicz. To właśnie Trojanowska jako pierwsza otrzymała propozycję nagrania tej kompozycji.
Do nagrania utworu ostatecznie nie doszło. Powody, dla których wokalistka zrezygnowała z piosenki, nigdy nie zostały ujawnione. Dla Urszuli oznaczało to szansę, która w krótkim czasie zmieniła bieg jej kariery.
Urszula zarejestrowała "Malinowego króla" późną wiosną 1984 roku w Lublinie. Już po zakończeniu pracy nad utworem zapadła decyzja, że jego tytuł otrzyma również cały album.
Wokalistka i współpracujący z nią twórcy od początku dostrzegali potencjał kompozycji. Płyta "Malinowy król" szybko stała się jednym z najważniejszych wydawnictw w dorobku artystki.
Mazury zamiast studia
Historia powstania piosenki ma również swój wakacyjny rozdział. Jak przypomniano na oficjalnym profilu Urszuli, powołując się na publikację "Jolka, Jolka - pamiętasz... Polskie przeboje lat 70. i 80." z 1998 roku, wiele kompozycji z tamtego okresu rodziło się podczas wypoczynku nad mazurskimi jeziorami.
Współpraca Lipki i Dutkiewicza z Urszulą zaowocowała w tamtym czasie całą serią przebojów. Ich charakterystyczne połączenie melodyjnego rocka z chwytliwymi tekstami sprawiło, że piosenki z połowy lat 80. do dziś pozostają wizytówką polskiej muzyki rozrywkowej.
Radiowy hit, który przetrwał próbę czasu
Po premierze "Malinowy król" błyskawicznie zdobył popularność. Piosenka dotarła do drugiego miejsca Listy Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia i została uznana za przebój roku. W realiach lat 80., kiedy Trójka miała ogromny wpływ na muzyczne gusta Polaków, był to jeden z najbardziej prestiżowych sukcesów, jakie mógł odnieść artysta.
Z perspektywy ponad czterech dekad trudno wskazać repertuar Urszuli bez tej kompozycji. "Malinowy król" nie tylko przetrwał zmieniające się muzyczne trendy, ale stał się jednym z utworów najczęściej wymienianych wśród klasyków polskiej piosenki. Gdyby Izabela Trojanowska przyjęła propozycję nagrania, jeden z największych przebojów lat 80. prawdopodobnie zapisałby się w historii pod zupełnie innym nazwiskiem.










