Gdy poznali się na początku lat 80., Magda Umer przechodziła jeden z najtrudniejszych okresów w swoim życiu. Po wprowadzeniu stanu wojennego straciła pracę w Telewizji Polskiej. Jak wspominała po latach, brakowało jej sił nawet na najprostsze codzienne czynności. Właśnie wtedy w jej życiu pojawił się Andrzej Przeradzki. Inżynier i przedsiębiorca szybko postanowił zostać częścią jej świata, choć początkowo artystka nie była tym zachwycona.
"Ja cię nie kocham, czemu ty mi się tutaj pałętasz?" - mówiła mu bez ogródek.
On odpowiadał równie stanowczo: "Ja cię kocham i to wystarczy".
Z czasem okazało się, że miał rację. Umer przyznawała później, że pewnego dnia uświadomiła sobie, jak silne uczucie ich połączyło.
Łączyło ich poczucie humoru. Dzieliło niemal wszystko
Sami żartowali, że są swoimi przeciwieństwami. Magda Umer była osobą małomówną, zamkniętą w swoim świecie i potrzebującą samotności. Andrzej Przeradzki nie wyobrażał sobie życia bez ludzi.
"Mimo pozorów osoby towarzyskiej jestem straszną samotnicą. Nawet z ludźmi, których lubię, trudno mi wytrzymać dłużej niż pół godziny" - opowiadała w jednym z wywiadów.
Jej azylem był strych rodzinnego domu, gdzie pisała i odpoczywała. Tymczasem jej mąż uwielbiał organizować spotkania dla przyjaciół.
"Prowadziłem dom otwarty. W weekendy były bankiety i pełno gości. Dolce vita" - wspominał.
Mimo różnic doskonale się uzupełniali. Jak podkreślała artystka, największym spoiwem ich relacji było poczucie humoru.
"Mąż potrafi doprowadzić mnie do łez, ale też zawsze wie, jak mnie rozśmieszyć" - mówiła.
Dom pełen życia
Kiedy się poznali, Magda Umer wychowywała już syna Mateusza. Chłopiec był owocem jej młodzieńczej miłości. W 1985 roku na świat przyszedł Franciszek, wspólny syn pary.
To ona odpowiadała za emocjonalną stronę życia rodzinnego, on za codzienną stabilizację i utrzymanie domu. Przeradzki rozwijał swoje firmy na Śląsku, regularnie kursując między Katowicami a podwarszawskim domem rodziny. Choć tworzyli zgodne małżeństwo, codzienność dostarczała wielu zabawnych sytuacji. Przeradzki słynął z wyjątkowego zamiłowania do porządku i oszczędności. Potrafił zwrócić uwagę na nierówno odłożony przedmiot, źle pokrojony ser czy zbyt grubo obrane ziemniaki.
"Powinien zostać dowódcą sił powietrznych i od rana wszystkich ustawiać" - żartowała Umer.
Jednocześnie przyznawała, że bez jego uporządkowania sama zapewne nie przejmowałaby się wieloma domowymi obowiązkami.
"Chorobliwie skąpy", ale z wielkim sercem
Artystka wielokrotnie opowiadała o oszczędności męża. Nie ukrywała, że temat pieniędzy bywał źródłem rodzinnych sporów.
"On jest chorobliwie skąpy. Cierpi z powodu każdej niepotrzebnie, według niego, wydanej złotówki. Ale ma tyle wdzięku, że ja mu wszystko wybaczam" - mówiła w rozmowie z "Galą".
Jednocześnie podkreślała, że pod twardą skorupą krył się człowiek zdolny do wielkich gestów. Po jednej z małżeńskich kłótni wrócił do domu z niespodzianką - biletami na sylwestrowy wyjazd na Kubę. W ich relacji najważniejsze były jednak przyjaźń, zaufanie i pozostawianie sobie nawzajem przestrzeni.
Choroba zmieniła wszystko
Przez wiele lat Andrzej Przeradzki należał do osób, które nie dopuszczały do siebie myśli o własnej słabości. Nie rozumiał chorób, nie lubił mówić o cierpieniu i źle znosił kontakt z ludźmi wymagającymi pomocy. Los postanowił jednak wystawić go na ciężką próbę.
W 2013 roku podczas nurkowania w Egipcie doznał rozległego udaru. Trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Rodzina musiała zorganizować skomplikowany transport do Polski.
Sam Przeradzki po latach opowiadał o całej akcji z charakterystycznym dla siebie humorem. Z Kairu do Berlina został przewieziony na specjalnym nosidle zawieszonym nad fotelami pasażerów, a dalsza podróż przypominała scenę z filmu sensacyjnego.
Po udarze rozpoczęła się długa i wymagająca rehabilitacja. Przeradzki ćwiczył kilka razy dziennie, a już po kilkunastu miesiącach wrócił nawet do jazdy na nartach. Choroba zmieniła jednak nie tylko jego sprawność, ale także sposób patrzenia na świat.
"Stał się innym człowiekiem. To nie jest łatwy człowiek, ale na pewno wrażliwszy. Szkoda, że aż takim kosztem" - mówiła Umer.
Do końca była przy jego boku
Kiedy wydawało się, że najgorsze już za nimi, pojawiły się kolejne problemy zdrowotne. Andrzej Przeradzki przeszedł następne udary. Coraz bardziej dawały o sobie znać trudności z mową, pamięcią i poruszaniem się.
Magda Umer nie opuszczała go ani na chwilę. Przez cały czas wspierała męża i towarzyszyła mu w walce o sprawność.
29 listopada 2019 roku Andrzej Przeradzki zmarł po serii kolejnych udarów. Miał 76 lat.
Hołd dla Magdy Umer w Opolu
W niedzielny wieczór twórczość Magdy Umer będzie można usłyszeć podczas koncertu "Kiedy mnie już nie będzie…" na 62. Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Wydarzenie poświęcone piosenkom Magdy Umer i Agnieszki Osieckiej ma być nie tylko sentymentalnym wspomnieniem, ale także próbą nowego odczytania ich utworów. Na scenie wystąpią m.in. Hanna Śleszyńska, Zbigniew Zamachowski, Natalia Szroeder, Kuba Badach, Igor Herbut, Ewa Błaszczyk i Maciej Zakościelny.









![The Damned w Krakowie: And they smashed it! [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N18V5BVIX767K-C401.webp)

