Kulisy hitów The Pussycat Dolls. Ta gwiazda miała wpływ na ich największe przeboje
Choć The Pussycat Dolls przez lata wypracowały własne, rozpoznawalne brzmienie, ich droga na szczyt była pełna nieoczywistych inspiracji i niespełnionych współprac. Jedną z kluczowych postaci w tej historii okazuje się Britney Spears. Jej wpływ słychać nie tylko w muzyce, ale miał być widoczny także na ekranie.

Nicole Scherzinger po latach uchyliła rąbka tajemnicy na temat pracy nad jednym z największych przebojów zespołu. Jak się okazuje, charakterystyczna partia wokalna w "Buttons" powstała pod wyraźnym wpływem stylu Britney Spears.
Wokalistka przyznała, że podczas pisania tej części miała w głowie konkretny punkt odniesienia. "Napisałam tę część, myśląc o 'I'm a Slave 4 U' Britney. W głowie miałam ten sposób śpiewania" - wyznała.
Niewykorzystana kolaboracja w "When I Grow Up"
Związek między artystkami mógł być jednak jeszcze bardziej bezpośredni. Członkinie zespołu potwierdziły krążącą od lat plotkę dotyczącą teledysku do "When I Grow Up". Britney Spears miała pojawić się w klipie, jednak ostatecznie do tego nie doszło.
"Kiedy się odwracamy i machamy, to miałyśmy machać do Britney" - zdradziła Kimberly Wyatt.
Jak dodała, udział piosenkarki był rozważany na poważnie. "Myślę, że w pewnym momencie nawet nagrała swoją część, ale z jakiegoś powodu nic z tego nie wyszło. Prawdopodobnie jej zespół nie pozwolił, żeby to poszło dalej" - wyjaśniła.
Tym samym jedna z najbardziej intrygujących popowych współprac tamtych lat nigdy nie ujrzała światła dziennego.
"Don't Cha" i przełomowy moment kariery
W rozmowach powrócił także temat utworu "Don't Cha", który otworzył The Pussycat Dolls drzwi do światowej kariery. To właśnie ten singiel zapewnił im status globalnych gwiazd.
Ashley Roberts wspominała, że ogromnym zaskoczeniem była dla niej informacja o udziale Busta Rhymes. Emocje były na tyle duże, że natychmiast zadzwoniła do swojej mamy. Kimberly Wyatt przyznała z kolei, że sama współpraca wydawała się wówczas "szalona".
Za sukcesem utworu stał również CeeLo Green, który miał duży wpływ na wczesne brzmienie zespołu. To właśnie on zaprezentował Scherzinger utwór "Crazy", późniejszy światowy hit projektu Gnarls Barkley.
"Puścił mi utwór zatytułowany 'Crazy'. Powiedziałam mu wtedy: 'To nie jest piosenka dla nas. To twoja piosenka. Nikt nie zrobi tego lepiej'" - wspominała wokalistka.
Kilka tygodni później usłyszała ten numer w radiu. "Zapytałam: 'Kim jest Gnarls Barkley?', zanim zorientowałam się, że to właśnie ta piosenka" - dodała.
Powrót po latach i koncert w Polsce
Po latach przerwy zespół wraca na scenę. The Pussycat Dolls wystąpią jako trio w składzie Nicole Scherzinger, Kimberly Wyatt i Ashley Roberts. Trasa "PCD Forever Tour" obejmie Stany Zjednoczone oraz Europę.
Na mapie znalazła się także Polska. Grupa zagra 16 września 2026 roku w warszawskim COS Torwar, a gościem specjalnym koncertu będzie Lil' Kim.
Powrót nie był jednak oczywisty. Wcześniejsze plany reaktywacji przerwały napięcia między Scherzinger a założycielką zespołu, Robin Antin. Spór zakończył się ugodą w 2024 roku.
Dziś artystki podkreślają, że mimo burzliwej historii wciąż łączy je wspólna więź. "Kocham moje Dolls. Zawsze mówię: nigdy nie mów nigdy" - zaznaczyła Scherzinger, dając fanom nadzieję na nowy rozdział w historii zespołu.









![Brad Mehldau i Christian McBride w Katowicach: „90 minut maestrii” [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MN4VR27UP0VDA-C401.webp)